To książka idealna dla czytelników złaknionych porywów serca. Dla tych, którzy lubią romans z wyraźnym napięciem, świetnie napisanymi dialogami i historią, która angażuje od pierwszych stron. Dla tych, którzy chcą poczuć emocje i na kilka godzin zanurzyć się w opowieści, od której trudno się oderwać. Ja bawiłem się przy tej lekturze znakomicie.
Nie każda książka od pierwszych stron potrafi tak skutecznie porwać czytelnika w wir emocji, napięcia i przyspieszonego bicia serca. Są historie, które rozwijają się powoli, ostrożnie badając grunt. A są też takie, które wciągają od razu i nie pozwalają się od siebie oderwać. Właśnie do tej drugiej kategorii należy „Między miłością a nienawiścią” Shain Rose – romans, który rozpala wyobraźnię, igra z emocjami i sprawia, że kolejne rozdziały pochłania się z rosnącym uśmiechem i jeszcze większym zaangażowaniem.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Shain Rose – i od razu mogę powiedzieć, że była to prawdziwa czytelnicza uczta. Taka, po której człowiek odkłada książkę z poczuciem satysfakcji i jednocześnie z myślą: „Chcę więcej”. Autorka świetnie odnajduje się w romansie opartym na napięciu między bohaterami, ale nie zatrzymuje się wyłącznie na znanym motywie enemies to lovers. Bierze ten schemat i nadaje mu własny rytm – świeży, wyrazisty i bardzo angażujący.
Już sam punkt wyjścia brzmi jak przepis na emocjonalny rollercoaster. Udawany związek z kimś, kogo się nie znosi. Pięć miesięcy wspólnego grania zakochanych. On – Dominic Hardy – uznany architekt, ambitny perfekcjonista i człowiek przyzwyczajony do pełnej kontroli. Ona – kobieta z marzeniem o własnej cukierni, pełna pasji, fantazji i serca wkładanego w każdy szczegół. Dwie silne osobowości. Dwie wizje. Dwa światy, które zderzają się ze sobą z ogromną siłą. I właśnie tutaj Shain Rose pokazuje swój pisarski kunszt.
Konflikt między bohaterami jest żywy, wyrazisty i wiarygodny. Ich słowne przepychanki mają energię, pazur i charakter. W dialogach aż iskrzy. Czasem od irytacji, czasem od niedopowiedzianego napięcia, a czasem od tego wyjątkowego rodzaju bliskości, który pojawia się wtedy, gdy dwoje ludzi nie chce przyznać nawet przed samymi sobą, że zaczynają czuć coś więcej.
Autorka znakomicie prowadzi emocjonalną dynamikę tej relacji. Nic nie dzieje się zbyt szybko, nic nie wydaje się wymuszone. Jest miejsce na frustrację, na wzajemne docinki, na dumę i opór, ale też na momenty, które miękko i naturalnie rozbrajają napięcie. Dzięki temu historia naprawdę działa. Czytelnik nie tylko obserwuje rozwój relacji – on ją przeżywa. I to bardzo intensywnie.
Ogromnie spodobało mi się zestawienie dwóch zupełnie różnych estetyk – chłodnej architektonicznej precyzji Dominica z kolorową, słodką i pełną fantazji wizją wymarzonej cukierni. Ten kontrast nie jest jedynie ciekawym dodatkiem. On staje się symbolem różnic między bohaterami, ale też pokazuje, jak z pozornie niepasujących elementów może powstać coś naprawdę wyjątkowego. To świetny zabieg i kolejny dowód na kreatywność autorki w budowaniu świata oraz emocjonalnego tła opowieści.
„Między miłością a nienawiścią” rozgrzewa czytelnicze emocje do czerwoności. I nie chodzi wyłącznie o romantyczne napięcie – choć tego tutaj zdecydowanie nie brakuje. Chodzi o cały wachlarz emocji: ekscytację, złość, niepewność, rozbawienie, wzruszenie i to nieustanne wyczekiwanie na moment, kiedy jedno z nich w końcu przestanie udawać.
Shain Rose bardzo dobrze rozumie, że w romansie ważne są nie tylko wielkie deklaracje, ale też drobiazgi. Spojrzenie. Krótki gest. Milczenie, które mówi więcej niż cały dialog. I właśnie z takich momentów buduje relację Dominica i głównej bohaterki. Dzięki temu historia ma swój rytm, swoją temperaturę i własne serce.
Ważne jest też to, że bohaterowie nie są papierowi. Mają swoje ambicje, swoje emocjonalne bagaże, swoje słabości i granice. Dominic nie jest tylko „tym bogatym i niedostępnym”. Ma w sobie charyzmę, ale też momenty, które pokazują go z bardziej ludzkiej strony. Z kolei główna bohaterka wnosi do tej historii mnóstwo ciepła i charakteru. Jej marzenie o własnej cukierni nie jest tylko fabularnym dodatkiem – czuć, że naprawdę o nie walczy. A to sprawia, że kibicuje się jej z ogromną przyjemnością.
To książka idealna dla czytelników złaknionych porywów serca. Dla tych, którzy lubią romans z wyraźnym napięciem, świetnie napisanymi dialogami i historią, która angażuje od pierwszych stron. Dla tych, którzy chcą poczuć emocje i na kilka godzin zanurzyć się w opowieści, od której trudno się oderwać. Ja bawiłem się przy tej lekturze znakomicie.
Z zachwytem, radością i ogromnym uznaniem wobec pisarskiego talentu Shain Rose mogę powiedzieć jedno: „Między miłością a nienawiścią” zdecydowanie zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki, z dumą dodając kolejną wyjątkową wartość do czyt-NIKowej biblioteczki.
To romans pełen namiętności, uroku i emocji, który przypomina, że granica między irytacją a fascynacją potrafi być cienka jak lukier na świeżo upieczonym cieście… i równie trudno się jej oprzeć. A jeśli to było moje pierwsze spotkanie z twórczością Shain Rose, to jedno wiem na pewno – z przyjemnością wrócę po więcej. Bo takie historie nie tylko się czyta. Takie historie po prostu czuje się całym czytelniczym sercem.
Książka pt. „Między miłością a nienawiścią” ukazała się nakładem Zysk i S-ka

