Muszę przyznać, że „Skrucha” to kryminał, którego nie można pominąć na swej liście „do przeczytania”. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto uwielbia ambitne kryminalne zagadki osadzone w małej społeczności oderwanej od wielkomiejskiego ducha. „Skrucha” to najnowszy kryminał Marka Stelara, w którym autor ukazuje swój talent do rysowania wciągającej historii.
Marek Stelar trafił na moją czytelniczą topkę już dawno temu. Za sprawą fenomenalnej serii z Dariuszem Suderem rozpocząłem moją przygodę z twórczością autora. Cykl z Tomaszem Rędzia to majstersztyk, a „Intruz” sprawił, że moja miłość do pióra Marka Stelara jest wieczna. Swoją drogą czekam niecierpliwie na kontynuacje.
To, co fascynuje mnie w dorobku literackim pisarza, to fakt, że otwiera on furtki dla nowych bohaterów, którzy trafiają w moje czytelnicze gusta. Nie inaczej jest z trzydziestoletnim aspirantem Dominikiem Przeworskim – funkcjonariuszem pionu kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie. Bohater wpada w pamięć, zyskuje uznanie aspirując do jednego z najciekawszych w literaturze kryminalnej znad Wisły.
Przeworski w wyniku pewnych wydarzeń prywatnym i zawodowym życiu zostaje „zesłany” do małej miejscowości na samym końcu Polski. Czy aspirant odnajdzie się w Nowym Warpnie? Czy zdoła się zaaklimatyzować? Czy zyska sympatię mieszkańców, zwłaszcza, że sprawa, której się podejmie będzie wymagała współpracy z tutejszą społecznością?
Wyjazd do Nowego Warpna nie jest jednak zapowiedzią końca jego policyjnej kariery. A wręcz przeciwnie sprawa, której się podejmie będzie wymagała od niego wykorzystania umiejętności, które posiada.
W jednym z ogrodów odnalezione zostają ludzkie szczątki. Poprzednim właścicielem domu był wychowawca ośrodka wychowawczego, z którego ponad dwadzieścia lat temu uciekło pięciu wychowanków. Co najgorsze utonęli oni w zalewie. Czy zatem wychowawca odpowiedzialny jest za tę tragedię? Czy odnalezione szczątki są dowodem na jego winę? Czy Dominik Przeworski znajdzie wspólny mianownik dla sprawy odnalezionych ludzkich szczątków i tajemniczego utonięcia wychowanków SOSW? Warto znaleźć czas i poszukać odpowiedzi na te pytania. Zapisane są one w najnowszej książce Marka Stelara – specjalisty w tworzeniu kryminalnych zagadek.
Nie ukrywam, że uwielbiam rozwiązywać kryminalne zagadki, których teraźniejszość łączy się z przeszłością. To wymaga od czytelnika skupienia oraz umiejętnego analizowania poznawanych faktów. A Marek Stelar dokonał tego w mistrzowskim stylu, ponownie utwierdzając mnie w przekonaniu, że jego nazwisko na okładce książki świadczy o profesjonalizmie, który czyni ją Najlepszą Interesującą Książką.
Muszę przyznać, że „Skrucha” to kryminał, którego nie można pominąć na swej liście „do przeczytania”. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto uwielbia ambitne kryminalne zagadki osadzone w małej społeczności oderwanej od wielkomiejskiego ducha. „Skrucha” to najnowszy kryminał Marka Stelara, w którym autor ukazuje swój talent do rysowania wciągającej historii. Dzięki temu czytelnik sięgając po tę książkę odpływa niesiony chęcią rozwikłania kryminalnej zagadki.
Dodatkowe dreszcze emocji wywołuje fakt, iż tłem fabuły tej książki są wydarzenia z wiosny 1997 roku, kiedy na zalewie utonęło pięciu wychowanków Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Podgrodziu. Choć autor przyznaje, że tylko częściowo „wykorzystał” wydarzenia z tej tragedii dodając, że fabuła jest pomieszaniem „faktów i fikcji”. Nie mnie jednak „Skucha” wciąga do cna. Klimat małej społeczności, tajemniczość ich mieszkańców, to wyjątkowa atmosfera jaka towarzyszy nam podczas czytania najnowszego kryminału Marka Stelara.
Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia, Filia Mroczna Strona.
