Rysunki? Bardzo mocny punkt tego tomu. Terry Dodson i John Romita Jr. doskonale oddają zarówno dynamiczną akcję, jak i bardziej kameralne sceny. Kadry mają energię, bohaterowie są ekspresyjni, a całość czyta się płynnie i z przyjemnością. Szczególnie sceny walk robią robotę – jest ruch, chaos i klasyczny spider-manowy klimat, który aż chce się chłonąć wzrokiem.
"Amazing Spider-Man. Martwy język. Część 1. Tom 5" to kolejny dowód na to, że Peter Parker nigdy nie będzie miał spokojnego życia. I właśnie dlatego tak dobrze się to czyta. Bo nawet kiedy próbuje odpocząć, świat natychmiast rzuca mu pod nogi kolejne problemy, dramaty i absurdalne sytuacje, z których tylko Spider-Man potrafi wyjść z poobijaną twarzą i jeszcze rzucić żartem.
Ten tom od pierwszych stron ma świetne tempo. Nie ma tu miejsca na nudę, rozwlekłe filozofowanie czy męczące przeciąganie fabuły. Peter i Felicia Hardy wybierają się do ekskluzywnego spa, żeby choć na chwilę odetchnąć po wydarzeniach związanych z Chasmem. Brzmi jak początek romantycznego wypadu? No jasne. Problem polega na tym, że w życiu Spider-Mana nawet weekend w luksusowym hotelu zamienia się w katastrofę. I właśnie ten balans między akcją, humorem a życiowym chaosem wypada tutaj znakomicie.
Największą siłą tego albumu jest klimat starego, dobrego Spider-Mana. Tego, który ciągle dostaje od życia po głowie, ale mimo wszystko próbuje robić swoje. Joe Kelly i Zeb Wells dobrze rozumieją tę postać. Peter Parker nie jest tutaj nieomylnym herosem z pomnika. Jest zmęczony, pogubiony, emocjonalnie poobijany, ale nadal ma w sobie serce, które każe mu ratować innych nawet wtedy, gdy sam ledwo stoi na nogach. Bardzo dobrze wypada też relacja Petera z Felicią. Między nimi czuć chemię, lekkość i nutę dawnej przygody. To nie jest cukierkowy romans, tylko relacja ludzi, którzy sporo przeszli i próbują znaleźć choć odrobinę normalności w kompletnie nienormalnym świecie. A kiedy do całego zamieszania dochodzi jeszcze Mary Jane, robi się emocjonalnie gęsto. I dobrze, bo Spider-Man zawsze najlepiej działał wtedy, gdy poza walką z przeciwnikami musiał mierzyć się także z własnym życiem uczuciowym.
Rysunki? Bardzo mocny punkt tego tomu. Terry Dodson i John Romita Jr. doskonale oddają zarówno dynamiczną akcję, jak i bardziej kameralne sceny. Kadry mają energię, bohaterowie są ekspresyjni, a całość czyta się płynnie i z przyjemnością. Szczególnie sceny walk robią robotę – jest ruch, chaos i klasyczny spider-manowy klimat, który aż chce się chłonąć wzrokiem. Najbardziej podoba mi się jednak to, że ten komiks nie udaje czegoś więcej, niż jest. To po prostu świetna rozrywka z emocjami, humorem i superbohaterską akcją na wysokim poziomie. Nie próbuje być przesadnie mroczny ani na siłę „ambitny”. Zamiast tego daje czytelnikowi dokładnie to, czego oczekuje od dobrego Spider-Mana – przygodę, która wciąga od pierwszej strony i sprawia, że po skończeniu od razu chce się sięgnąć po kolejny tom.
Spider-Man po raz kolejny udowadnia, że jest bohaterem bliskim zwykłym ludziom. Popełnia błędy, nie zawsze radzi sobie z emocjami, życie ciągle rzuca mu kłody pod nogi, ale mimo wszystko wciąż walczy dalej. I może właśnie dlatego od tylu lat czytelnicy nadal tak bardzo go kochają.
„Martwy język” zdecydowanie zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To komiks, który nie tylko dostarcza świetnej zabawy, ale też wnosi solidną dawkę marvelowskiej energii do każdej czyt-NIKowej biblioteczki. Jeśli ktoś tęskni za Spider-Manem z krwi, kości i pajęczyny – tutaj znajdzie dokładnie to, czego szuka.
Komiks pt. "Amazing Spider-Man. Martwy język. Część 1. Tom 5" dostępna jest na stronie Egmont

