John Glatt pisząc tę książkę, dokonał wiele pracy, aby ukazać każdy szczegół tej wstrząsającej historii. Poznajemy dramat trzynaściorga rodzeństwa więzionych przez własnych rodziców. Po lekturze tej książki zadawałem sobie wiele pytań. Jak to możliwe, że rodzice, którzy powinni dać swym dzieciom miłość, zdolni są do takich okrucieństw? Czy to możliwe, że przez tyle lat nikt nie zauważył dramatu rozgrywającego się w tej rodzinie?
Rodzina – według definicji – to „najważniejsza i podstawowa grupa społeczna, na której opiera się całe społeczeństwo”. Choć definicji i ról rodziny jest wiele, to każda z nich nacechowana jest (a przynajmniej powinna) pozytywnym wydźwiękiem. Niestety historia ludzkości zna wiele przypadków rodziny, które nie odzwierciedlają ich podstawowych funkcji. A wręcz przeciwnie nacechowane są destrukcyjnością.
Historia opisana przez Johna Glatta w książce „Rodzina z domu obok” jest wręcz nieprawdopodobna. Jest niczym scenariusz dramatu czy też horroru. Niestety jest zapisem prawdziwej historii, która zasługuje na potępienie. Historii, którą warto poznać, aby być wyczulonym na to, co dzieje się wokół nas. Dramaty rozgrywać mogą się tuż obok nas, bez świadomości czy też cienia wątpliwości, że „idealna rodzina” z naprzeciwka nie jest kryształowa, lecz pełna skaz, rys, wad. Choć nie chciałbym, aby każdy z nas spoglądał na swoich sąsiadów z podejrzeniem. Lecz warto zachować czujność.
John Glatt w książce „Rodzina z domu obok” ukazuje historię trzynaściorga rodzeństwa, które nie zaznało miłości rodzicielskiej lecz okrucieństwa w najgorszej postaci. Najbardziej zatrważające jest to, że bestialstwo te wyszło ze strony rodziców, którzy powinni być opoką.
14 stycznia 2018 roku, godzina 5:30-5:51, to dla siedemnastoletniej Jordan Turpin dzień, ponownych narodzin. Tego dnia wymknęła się wraz z siostrą przez okno w sypialni, by zawalczyć o swoją wolność. Niestety determinacji tej zabrakło młodszej siostrze Jolindzie, która wróciła do sypialni. Siedemnastolatka rozmawiając przez telefon z operatorką nie była w stanie określić, gdzie się znajduje. Nie znała nawet adresu swojego zamieszkania! Powiedziała – „nigdy nie wychodziłam z domu”.
Dalsze poznawanie historii dziewczynki i jej rodzeństwa w wieku od 2 do 29 lat przywołuje o zawrót głowy, gdyż w głowie się nie mieści jakie piekło zgotowali im ich rodzice. Tortury, głodzenie, maltretowanie - tego doświadczyły za drzwiami swego domu. A na zewnątrz rodzina Turpin uchodziła za niemal wzorcową, idealną. Po zakończeniu policyjnej akcji uratowania dzieci kapitan, Greg Fellows z Biura Szeryfa stwierdził, że dzieci przetrzymywane były w nieludzkich warunkach.
John Glatt pisząc tę książkę, dokonał wiele pracy, aby ukazać każdy szczegół tej wstrząsającej historii. Poznajemy nie tylko dramat trzynaściorga rodzeństwa więzionych przez własnych rodziców. Autor ukazuje nam również historię poznania Davida i Louise, dzięki czemu możemy dowiedzieć się jak „kiełkowało ziarno zła”.
Po lekturze tej książki zadawałem sobie wiele pytań. Jak to możliwe, że rodzice, którzy powinni dać swym dzieciom miłość, zdolni są do takich okrucieństw? Czy to możliwe, że przez tyle lat nikt nie zauważył dramatu rozgrywającego się w tej rodzinie?
Książka „Rodzina z domu obok” ukazała się nakładem Wydawnictwo Filia, Filia Mroczna Strona, Filia na Faktach.
