„Miles Morales. Spider-Man. Nigdy więcej Spider-Mana. Tom 2” to świetna kontynuacja. Z humorem, akcją i emocjami, które naprawdę trafiają. To komiks, który czyta się błyskawicznie, a po zamknięciu ma się ochotę od razu sięgnąć po kolejny tom. I bez wahania: ten album zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. Nie tylko świetnie bawi, ale też wnosi do czyt-NIKowej biblioteczki dokładnie to, co cenimy najbardziej: bohatera z charakterem, historię z pazurem i przygodę, do której chce się wracać.
Miles Morales ma w sobie coś, co działa od pierwszych stron. Bardzo szybko przestaje być „nowym Spider-Manem”, a zaczyna być po prostu bohaterem, któremu kibicuje się bez żadnego wysiłku. Brian Michael Bendis po raz kolejny udowadnia, że historia Milesa to nie kolejna wariacja na dobrze znany temat. To świeża, dynamiczna i pełna emocji opowieść, która z każdą stroną wciąga coraz mocniej.
Miles dopiero zaczyna oswajać się z tym, że nosi maskę i bierze na barki odpowiedzialność większą niż większość dorosłych potrafiłaby unieść. A już dostaje propozycję dołączenia do Ultimates – elity superbohaterów. Brzmi jak spełnienie marzeń? Tylko że życie Milesa nie zna słowa „spokój”. Po mieście grasuje niebezpieczny symbiont, który wie o nim zdecydowanie za dużo. Za dużo, żeby uznać to za przypadek. I właśnie wtedy robi się naprawdę gęsto.
To, co w tym tomie działa świetnie, to tempo. Tu nie ma miejsca na nudę. Akcja pędzi, ale nie gubi przy tym bohaterów. Bendis umie pisać dialogi tak, że brzmią naturalnie, lekko i wiarygodnie. Miles jest młody, czasem niepewny, czasem rzuca żartem w najmniej odpowiednim momencie, a czasem zwyczajnie się boi. I właśnie dlatego tak łatwo go polubić. Nie jest pomnikiem ani herosem z marmuru. Jest chłopakiem, który próbuje ogarnąć szkołę, relacje i ratowanie świata jednocześnie. A każdy, kto zna życie, wie, że czasem samo pogodzenie dwóch rzeczy naraz bywa heroicznym wyczynem.
Ogromną robotę robi też warstwa graficzna. Pepe Larraz, David Marquez i Sara Pichelli dają temu komiksowi energię, którą czuć od pierwszego kadru. Walki mają dynamikę, emocje są świetnie widoczne na twarzach bohaterów, a sceny z symbiontem naprawdę potrafią zrobić klimat. Jest widowiskowo, ale nie chaotycznie. Kolory i kadrowanie idealnie podbijają napięcie i sprawiają, że trudno odłożyć album choćby na chwilę.
Najbardziej cenię jednak to, że pod pajęczą akcją kryje się historia o dorastaniu i odpowiedzialności. O tym, że bycie bohaterem nie polega na tym, by zawsze wygrywać. Czasem chodzi o to, żeby wstać po bolesnym ciosie i spróbować jeszcze raz. Miles dostaje tu swoją lekcję – niełatwą, momentami brutalną – ale dzięki temu jego droga staje się jeszcze ciekawsza.
„Miles Morales. Spider-Man. Nigdy więcej Spider-Mana. Tom 2” to świetna kontynuacja. Z humorem, akcją i emocjami, które naprawdę trafiają. To komiks, który czyta się błyskawicznie, a po zamknięciu ma się ochotę od razu sięgnąć po kolejny tom. I bez wahania: ten album zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. Nie tylko świetnie bawi, ale też wnosi do czyt-NIKowej biblioteczki dokładnie to, co cenimy najbardziej: bohatera z charakterem, historię z pazurem i przygodę, do której chce się wracać. Miles Morales udowadnia tutaj jedno – Spider-Man może mieć nowe oblicze i wciąż trafiać prosto w punkt. A czasem nawet mocniej niż wcześniej.
Komiks pt. "Miles Morales. Spider-Man. Nigdy więcej Spider-Mana. Tom 2" dostępny jest tutaj

