Jeśli lubicie thrillery szpiegowskie z krwi i kości, w których nic nie jest pewne, a atmosfera zagrożenia gęstnieje z każdą stroną — koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Ostrzegam tylko uczciwie: gdy już wejdziecie do tego świata, to przekonacie się, że „Agent z Rijadu” to szpiegowska petarda, po której człowiek zaczyna podejrzliwie patrzeć nawet na wiadomości w telewizji.
Nie każda powieść sensacyjna potrafi sprawić, że czytelnik zapomina o całym świecie. Wiele thrillerów szpiegowskich wpada dziś w tę samą pułapkę — masa technicznych szczegółów, polityczne przepychanki i bohaterowie, których trudno odróżnić od siebie po kilku rozdziałach. Człowiek czyta, przewraca strony, ale emocji brak. Tymczasem Robert Michniewicz bierze ten gatunek za gardło i pokazuje, jak powinno się pisać literaturę sensacyjną z prawdziwego zdarzenia.
Robert Michniewicz już od pierwszych stron wrzuca czytelnika w sam środek niebezpiecznej gry, gdzie zamachy terrorystyczne są jedynie początkiem znacznie większego piekła. Rijad pulsuje napięciem, polityczne interesy ścierają się z brutalnością służb specjalnych, a nad wszystkim unosi się atmosfera zdrady, manipulacji i strachu. I właśnie to działa tutaj najlepiej — poczucie, że za każdym rogiem czai się coś znacznie groźniejszego, niż początkowo mogłoby się wydawać.
To kolejne moje spotkanie z twórczością Michniewicza i kolejny raz mam poczucie uczestniczenia w prawdziwej czytelniczej uczcie. Autor nie tylko zna realia świata wywiadu — on nimi oddycha. Czuć, że nie pisze o czymś zasłyszanym czy wyczytanym w internecie. Czuć doświadczenie człowieka, który rozumie mechanizmy działania służb, politycznych układów i międzynarodowych gierek. Dzięki temu „Agent z Rijadu” nie jest zwykłą sensacją. To historia, która momentami wydaje się aż zbyt realna. A właśnie takie książki wciągają najmocniej. Największą siłą tej powieści jest jednak nie sam wywiadowczy świat, ale kreatywność autora w budowaniu intrygi.
Robert Michniewicz prowadzi fabułę tak, że człowiek praktycznie cały czas zastanawia się, komu można ufać. Jeden fałszywy ruch może doprowadzić do katastrofy. Jeden źle odczytany sygnał może oznaczać śmierć. I właśnie ta nieustanna niepewność rozgrzewa czytelnicze emocje do czerwoności.
Znakomicie wypada również główny bohater — Aleks Niwiński. To nie jest papierowy heros, który wszystko potrafi i nigdy się nie myli. Wręcz przeciwnie. To człowiek wrzucony w śmiertelnie niebezpieczną grę, w której każdy krok wymaga chłodnej kalkulacji. Dzięki temu jego decyzje mają ciężar, a czytelnik autentycznie przeżywa kolejne wydarzenia razem z nim. Bardzo podobało mi się też to, że autor nie zrobił z niego przesadnie efekciarskiego superagenta rodem z hollywoodzkich produkcji. Niwiński jest wiarygodny. I właśnie dlatego działa.
Ogromne wrażenie robi również klimat książki. Rijad w tej powieści nie jest tylko tłem. To miejsce żyje. Jest duszne, niebezpieczne, pełne politycznych napięć i ukrytych interesów. Czytając, miałem wrażenie, jakbym sam znalazł się w świecie ambasad, tajnych spotkań, podsłuchów i ludzi, którzy uśmiechają się wyłącznie po to, by chwilę później zdradzić.
Robert Michniewicz fantastycznie buduje atmosferę zagrożenia i robi to bez sztucznego pompowania akcji. Tutaj napięcie rośnie naturalnie. Powoli zaciska się pętla, a czytelnik zaczyna rozumieć, że ta historia zmierza w naprawdę niebezpiecznym kierunku.
Bardzo mocnym elementem książki jest także polityczne tło całej opowieści. Autor pokazuje świat, w którym ropa, wpływy i wywiadowcze układy znaczą więcej niż ludzkie życie. Rosyjskie służby, irańskie interesy, terroryzm, rodzinne sekrety saudyjskiej elity — wszystko to zostało połączone w sposób niezwykle przemyślany. I co ważne — nieprzekombinowany. Bo choć wątków jest sporo, Michniewicz ani przez chwilę nie gubi czytelnika. Wręcz przeciwnie — sprawia, że człowiek chce jeszcze głębiej zanurzyć się w tę historię.
Nie zabrakło również emocji bardziej osobistych. Tajemnicza kobieta pojawiająca się w życiu Niwińskiego dodaje tej historii dodatkowego napięcia. Tutaj nic nie jest oczywiste. Każda relacja może okazać się pułapką. Każde uczucie może zostać wykorzystane przeciwko bohaterowi. I właśnie za to cenię takie książki — za umiejętność łączenia wielkiej polityki z ludzkimi emocjami. Dzięki temu „Agent z Rijadu” nie jest chłodnym technicznym thrillerem, ale historią, która naprawdę angażuje.
Co istotne, autor świetnie operuje tempem. Są momenty dynamiczne, pełne akcji i nerwowego wyścigu z czasem, ale są też sceny bardziej spokojne, w których napięcie budowane jest rozmową, spojrzeniem czy niedopowiedzeniem. To sprawia, że książka ani przez chwilę nie nuży. Człowiek ma ochotę czytać dalej, jeszcze jeden rozdział, jeszcze kilka stron… aż nagle okazuje się, że jest środek nocy.
Uwielbiam też to, że Robert Michniewicz nie idzie na łatwiznę. Nie dostajemy tutaj banalnej historii o dobrych agentach i złych terrorystach. Wszystko jest bardziej skomplikowane. Moralność bywa względna, interesy zmienne, a prawda ukryta pod wieloma warstwami manipulacji. Dzięki temu powieść zyskuje autentyczność i siłę.
„Agent z Rijadu” to książka, która pokazuje, że polska literatura sensacyjna naprawdę ma się czym chwalić. Robert Michniewicz udowadnia, że potrafi tworzyć historie światowego formatu — pełne emocji, napięcia i znakomicie skonstruowanej intrygi. Doceniam kreatywność autora, który swoimi powieściami dodaje ogromnej wartości polskiej literaturze i pokazuje, że rodzimi twórcy potrafią pisać thrillery nieustępujące zagranicznym bestsellerom.
Z ogromną przyjemnością, zachwytem i czytelniczą satysfakcją mogę powiedzieć jedno — „Agent z Rijadu” zasługuje na miano NIK — Najlepszej Interesującej Książki. To tytuł, który nie tylko dostarcza mocnych emocji, ale również z dumą zasila czyt-NIKową biblioteczkę. Taka literatura to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Pełna napięcia, inteligentna, wciągająca i cholernie skuteczna w odbieraniu człowiekowi snu.
Jeśli lubicie thrillery szpiegowskie z krwi i kości, w których nic nie jest pewne, a atmosfera zagrożenia gęstnieje z każdą stroną — koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Ostrzegam tylko uczciwie: gdy już wejdziecie do tego świata, to przekonacie się, że „Agent z Rijadu” to szpiegowska petarda, po której człowiek zaczyna podejrzliwie patrzeć nawet na wiadomości w telewizji.
Książka pt. „Agent z Rijadu” ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca

