Czyt-NIK: Skąd wziął się pomysł na „Pociąg numer 13” i co było pierwsze — klimat, legenda czy sam motyw kolejowy? Dlaczego właśnie pociąg stał się osią tej historii? Co symbolizuje dla Pani ten motyw?
Renata Wasilewska: Na początku nie zakładałam, że napiszę książkę z motywem pociągu, tym bardziej pociągu pancernego nr 13. Po raz pierwszy jednak, na etapie planowania nowej powieści, miałam tak dokładnie sprecyzowane jej założenia. Po pierwsze, chciałam akcję umieścić w rzeczywistym miejscu, które dobrze znam i bardzo lubię - w dolinie Liwca i Bugu. Po drugie, postanowiłam, że opowiem o prawdziwym wydarzeniu historycznym lub miejscowej legendzie. Ostatecznie jest jedno i drugie. I po trzecie, zdecydowałam, że tym razem moimi głównymi bohaterami zostaną mężczyźni.
Czy podczas pisania natrafiła Pani na lokalne opowieści lub legendy, które szczególnie Panią zainspirowały?
Renata Wasilewska: Szukając historycznego wydarzenia trafiłam w Internecie na zdjęcia przedstawiające wykolejenie się w 1939 roku pancernego pociągu "Generał Sosnkowski" na stacji w Łochowie. Nie chcę zdradzać zbyt wiele i odbierać czytelnikom przyjemności z odkrywania tej tajemnicy, więc dodam tylko, że temat bardzo mnie wciągnął. Rozpoczęłam poszukiwania materiałów dotyczących tego zdarzenia. Przez kilka dni i nocy prawie nie odchodziłam od komputera. Przeglądałam zdjęcia, filmiki, dokumenty, relacje. Dotarłam także do internetowych dyskusji znawców tematu, sprzecznych wersji wypadku, a przy okazji odnalazłam artykuły prasowe i zeznania z rozpraw sądowych, dotyczących innej kolejowej kraksy na tej samej trasie. Zbierałam informacje do książki niemal tak, jak bohaterowie "Pociągu Nr 13" toczyli swoje śledztwo, z jedną różnicą. Nie okleiłam całego pokoju żółtymi fiszkami. ;) Zdjęcia, notatki, linki czy artykuły... W ten sposób opowieść zaczęła się składać sama. Krok po kroku niosła mnie w atmosferze niedomówień i sekretów, prowokując moją ciekawość. Po prostu musiałam o tym pisać.
Czy od początku wiedziała Pani, dokąd zmierza ta historia, czy „Pociąg numer 13” zaskakiwał również swoją autorkę?
Renata Wasilewska: Książkę pisałam ponad pół roku. Często musiałam sprawdzać informacje, szukać fotografii czy artykułów, potwierdzać je w kilku źródłach. Bywało, że napisanie strony zajmowało mi pół dnia. To mnie mocno angażowało i bardzo fascynowało. Bohaterowie moich powieści zawsze "dostają" ode mnie sporą autonomię. Lubię, kiedy zaczynają żyć własnym życiem. Oczywiście układam wcześniej plan z podziałem na rozdziały, ale w trakcie pisania modyfikuję go jeszcze wielokrotnie. Słucham swojej intuicji i akceptuję "wybryki" książkowych postaci. Historie zawsze powstają w określonych realiach, w konkretnym momencie życia autora. W takim, nie innym czasie, po takich, nie innych doświadczeniach. Jeśli dodamy do tego indywidualną wrażliwość i wiedzę otrzymamy wyjątkowe dzieła. Dlatego książki są tak różnorodne i niepowtarzalne. Ten sam tytuł pisany w innych okolicznościach mógłby przybrać zupełnie inną postać. Pisanie "Pociągu Nr 13" było dla mnie doświadczeniem bardzo cennym. Wiele mnie nauczyło i sprawiło ogromną radość. Myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do legendarno - historycznych motywów.

