Wywiady

3 Szoty z Scarlett Peacock

…część panów była ciekawa, co podoba się ich partnerkom, inni wprost przyznali, że lubią czytać o seksie, a jeszcze inni nigdy nie mieli podobnej książki w rękach, więc wygrała ciekawość. Czołowymi fankami debiutu są jednak młode mamy…

Czyt-NIK: „Uważny dotyk” to odważny erotyk, jakże inny od innych, pozostałych. Jak bardzo historia przez Panią stworzona jest głosem pragnień kobiet, mężczyzn? Czy ta książka jest zaproszeniem od otworzenia się na własne pragnienia, na swą erotyczną naturę?

Scarlett Peacock: Historia Janet miała być przede wszystkim złamaniem schematu i odejściem od stereotypowego spojrzenia na erotykę, które jest w Polsce dość mocno zakorzenione. Oczywiście, to opowieść pełna zbliżeń, zachęcająca do eksploracji pragnień i granic za obopólną zgodą, niezależnie od wieku czy dotychczasowych doświadczeń.

Chciałam, żeby główna bohaterka uosabiała kobiety w takim przyziemnym wymiarze. Stanowiła przykład, że orgazm to nie pewnik, a każda z nas ma słabości czy kompleksy i to nie powód do wstydu, tylko rzecz zupełnie naturalna. Rozwój tej postaci to taki promyczek nadziei, że nigdy nie jest za późno na spełnianie fantazji, pracę nad sobą, samoakceptację. Że to, co przy jednej osobie przepełnia nas lękiem, przy kimś odpowiednim jeszcze może być piękne.

Jak się okazało, wiele czytelniczek odnalazło w Janet część siebie, zapałało do niej sympatią. Właśnie dlatego, że postać jest autentyczna. Dostałam też niejedną wiadomość pokroju:

  • „Nie lubię erotyków, ale ten jest zupełnie inny”.
  • „Mam podobne problemy, ale dzięki tej książce znów poczułam się kobietą”.
  • „Moja dziewczyna po przeczytaniu połowy po raz pierwszy porozmawiała ze mną o swoich potrzebach. Mieliśmy najlepszy seks od lat”.
  • „Źle wspominam doświadczenia z intymnością, ale dzięki tej historii chcę dać sobie kolejną szansę”.

I to są słowa piękne, które znaczą dla mnie więcej, niż jestem w stanie wyrazić.

Niektórych drugie dno tej książki drażni, bo założyli, że spędzą wieczór z głupiutkim, lekkim tytułem. Rozumiem ten zarzut, ale dla tych głosów wdzięczności nie zmieniłabym koncepcji, nawet gdyby istniała taka możliwość. Przeciwnie – żywię nadzieję, że odczaruję kiedyś erotykę dla wielu uprzedzonych osób.

Czyt-NIK: „Uważny dotyk” jest dla czytelników odważnych. Dla ludzi niebojących się spojrzeć na skrywane pragnienia, na swe pożądania. Proszę zdradzić, do jakiej grupy czytelników kieruje Pani tę książkę?

Scarlett Peacock: Z założenia były to po prostu kobiety +18, ale raczej te młodsze, zbliżone wiekiem do bohaterki. W praktyce grupa odbiorców jest dużo szersza, bo pojawiło się sporo osób starszych i, o dziwo, właśnie mężczyzn. Trudno mi powiedzieć, z czego to wynika, prędzej Pan udzieliłby odpowiedzi. :))

Część panów była ciekawa, co podoba się ich partnerkom, inni wprost przyznali, że lubią czytać o seksie, a jeszcze inni nigdy nie mieli podobnej książki w rękach, więc wygrała ciekawość. Czołowymi fankami debiutu są jednak młode mamy. Nikt nie ma tak kosmatych myśli jak one.

Czyt-NIK: Nie ukrywam, że po lekturze książki z uważnością śledzę zapowiedzi wydawnicze głoszące pojawienie się kolejnej książki Pani autorstwa. Proszę nie trzymać mnie w niepewności. Proszę zdradzić Pani pisarskie plany na przyszłość.

Scarlett Peacock: Planuję dużo szybciej, niż piszę, więc na ten moment mogłabym mówić o dziesięciu nowych projektach. Zdradzę jednak plany wobec dwóch.

Następna książka, którą mam nadzieję wydać w pierwszej połowie przyszłego roku, to chyba nawet bardziej romans niż erotyk. Zdecydowanie lżejsza, humorystyczna, choć mocna w wymowie. Skierowana do tzw. New Adult, czyli młodych dorosłych. Do starszych odbiorców trafi również, ale fabuła będzie stanowić raczej poruszającą, sentymentalną podróż.

Ucieszą się zwłaszcza fani takich motywów jak slow burn czy friends to lovers. Będzie o pokusach wielkiego miasta, ciasnocie umysłowej wiejskiej społeczności i katolickim uniwersytecie. Dalej jednak utrzymuję konwencję debiutu – nie obejdzie się bez trudnych tematów, choć zupełnie innych.

Ach, no i zapomniałam wspomnieć, że to projekt z uniwersum „Uważnego dotyku”, gdzie pewne postacie będziecie kojarzyć. Nie ma jednak nic wspólnego z główną historią, także można ją traktować jako niezależną książkę.

Drugi projekt to kontynuacja „Uważnego dotyku”. Tu pojawiło się nieco komplikacji, bo książkę miałam już gotową, ale nie satysfakcjonował mnie efekt końcowy. Teraz konstruuję ją od nowa – zmieniam koncepcję, dodaję sceny itd. Pomysł chyba po prostu potrzebował dojrzeć w mojej głowie. Efekt liczę, że zobaczycie w drugiej połowie przyszłego roku. Szykujcie się jednak na emocjonalną miazgę.

Poza erotyką mam na oku zwykłe romanse czy obyczajówki. Na tapecie jest też ciągle fantastyka, z którą chciałam zadebiutować, ale wyszło, jak wyszło. Raczej nie zamknę się tylko na jeden gatunek, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Mam nadzieję, że ze mną zostaniecie! :))

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…