Wywiady

3 Szoty z Radosławem Anaszem

…Oczywiście wiem, że poszedłem w historię muzyki, ale w co miałbym pójść? W naszym kraju już mamy wielu znawców od starożytności, średniowiecza czy II wojny światowej, a muzyka, myślę, że jest taką częścią historii i społeczeństwa, gdzie niewielu badaczy zagląda, stąd wybór…

Czyt-NIK: „Glany, irokezy i pacyfki. Historia festiwali rockowych” to książka, na kartach której zabiera nas Pan w nostalgiczną podróż po najważniejszych imprezach muzycznych na Kujawach i Pomorzu. Nie ukrywam, że czytałem tę książkę z łezką w oku. Co było iskrą zapalającą pomysł do napisania tej książki? Czyżby miłość do mocnych brzmień?

Radosław Anasz: Oczywiście. Można tak powiedzieć. Miałem brata, który sam grał na gitarze, w szkole średniej z kolegami mieliśmy kapelę indie-rockową, nawet płytę udało się wydać haha. A najważniejszą rzeczą była postać Ryśka Bieńka, patrona Festiwalu Mocnych Brzmień. Wiele o tej postaci słyszałem, jest wręcz legendą w Świeciu, ale brakowało takiego dopełnienia, jaką jest książka. Na całe szczęście udało się zrobić premierę książki na 25. rocznicę śmierci Rysia. I dziękuję za to, że mogłem wywołać u Pana wspomnienia z młodości. Chyba jednak dobrze wykonałem swą pracę, haha.

Czyt-NIK: Jarocin, czyli Ogólnopolski Przegląd Muzyki Młodej Generacji czy też Metalmania to jedne z najważniejszych festiwali muzyki rockowej. To wydarzenia, które skupiały w jednym miejscu fanów rockowych brzmień. Czy dziś na rockowej mapie znajdziemy podobne festiwale o takim znaczeniu?

Radosław Anasz: Metalmanii długo nie było i już raczej nie będzie, ponieważ założona w 1987 r. przez ś. p. Tomasza „Dziubę” Dziubińskiego Metal Mind Productions ogłosiła 6 marca 2025 r. upadłość. O takim kultowym znaczeniu festiwale nadal mają znaczenie. Niewątpliwym przykładem jest tu wspomniany Jarocin, który też miał swoje problemy. Można śmiało powiedzieć, że to dzięki pracy historyków z IPN, którzy w 2005 r. zorganizowali wystawę pt. Jarocin w obiektywie bezpieki, festiwal przeżywa swoją drugą młodość. Teraz, po raz kolejny po dziesięciu latach, wraca ten, od którego wszystko na Kujawach i Pomorzu się zaczęło w 1982 r. czyli Camping w Brodnicy. Jest wiele takich wydarzeń, ale mamy za mało miejsca i czasu by o tym opowiedzieć, haha.

Czyt-NIK: „Poezja i gitara. Motywy patriotyczne i historyczne w muzyce” oraz „Glany, irokezy i pacyfki. Historia festiwali rockowych” to Pana dwie książki. Proszę zdradzić, kiedy pojawi się kolejna?

Radosław Anasz: Tego, to chyba nawet najstarsi górale nie wiedzą, haha. Jednak podchodząc już na poważnie do sprawy, to nie uważam się za jakiegoś wybitnego autora, na którego książki trzeba czekać. Piszę z pasji, bo lubiłem historię od najmłodszych lat, sam też jestem historykiem. Obecnie i na tym się skupiam najbardziej to napisanie i obrona pracy magisterskiej pt. „A po nocy przychodzi noc” – świat muzycznych fascynacji Tomasza Beksińskiego. Uważam, że ludzie powinni poznać to, kim był syn sławnego malarza, Zdzisława Beksińskiego. Nie, nie odcinał kuponów od nazwiska swego sławnego ojca, ale robił przecudowne rzeczy w radiowej trójce i nie tylko. Można jego audycji posłuchać w serwisie youtube.com. Był czarodziejem, czarował niezwykłą magią słowa. Co mnie skłoniło do tego tematu? 24 grudnia 2024 r. minęła 25. rocznica śmierci Tomka Beksińskiego. Nigdzie w radiu czy tv nie słyszałem ani jednej wzmianki o nim, co jest bardzo smutne, bo on oddał całego siebie dla tych mediów. I chciałbym zaznaczyć, że nie chcę poruszać całego życia Tomka, bo to już zrobił jego serdeczny przyjaciel Wiesław Wiess w książce pt. Tomek Beksiński. Portret prawdziwy, więc w mej pracy nie będę odnosił się do jego miłosnych rozterek, interesuje mnie tylko muzyka. Oczywiście wiem, że poszedłem w historię muzyki, ale w co miałbym pójść? W naszym kraju już mamy wielu znawców od starożytności, średniowiecza czy II wojny światowej, a muzyka, myślę, że jest taką częścią historii i społeczeństwa, gdzie niewielu badaczy zagląda, stąd wybór. Mam nadzieję, że uda mi się też opublikować ją drukiem. Kiedy? Tego nie wiem, ale na razie proszę trzymać kciuki za obronę pracy.

Dziękuję bardzo za tę krótką, acz miłą rozmowę. Pozdrawiam, Radosław Anasz.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…