3 Szoty z Martą Jednachowską
…Bezpośrednią inspiracją do napisania powieści była moja podróż do Toskanii w październiku 2023 roku. Towarzyszyłam wtedy parze moich przyjaciół w ich ślubnej podróży do Włoch…
Czyt-NIK: „Toskański ślub” to Pani trzecia książka, a pierwsza nie napisana w duecie. I tę powieść dedykuje Pani swej Matce. Jest jakaś specjalna ku temu okazja?
Marta Jednachowska: Od zawsze w naszym domu gościła miłość do książek i tworzenia niesamowitych historii. Pisała moja mama i pisałam ja. Jednak dopiero dzięki mojej mamie nabrałam odwagi, żeby przestać pisać do szuflady. To ona pomogła mi wyjść z moimi i naszymi wspólnymi tekstami do świata. Za to chciałam jej podziękować i wyraziłam to w formie dedykacji.
Czyt-NIK: „Toskański ślub” zabiera nas do Włoch. Skąd pomysł, aby właśnie w tym regionie naszego globu umieścić historię Moniki i Lukasa?
Marta Jednachowska: Wielokrotnie byłam w Toskanii i jest to moja ulubiona część Włoch. Uważam, że potrafi być zarówno sielankowa, jak i tajemnicza i nieoczywista. Taka jak w powieści „Toskański ślub”. Bezpośrednią inspiracją do napisania powieści była moja podróż do Toskanii w październiku 2023 roku. Towarzyszyłam wtedy parze moich przyjaciół w ich ślubnej podróży do Włoch.
Czyt-NIK: Historię ukazaną na kartach książki „Toskański ślub” poznajemy z perspektywy Sary, Ewy i Moniki. Zastosowanie takiej metody przedstawienia tej historii jeszcze bardziej podsyca naszą ciekawość. A ja ciekaw jestem, do której z tych bohaterek jest Pani najbliżej mentalnie?
Marta Jednachowska: Myślę, że do Ewy. Tak samo jak ona, staram się unikać konfliktów i łagodzić powstałe spory. Staram się być wsparciem dla moich przyjaciół, kiedy tego potrzebują, ale też nie daje sobie wejść na głowę. 😉
Autorem zdjęcia Marty Jednachowskiej są Domowe Fotografie
