3 Szoty z Małgorzatą Jędrzejewską
…„pisać” zaczęłam jeszcze w podstawówce – koleżanki wspominają chwile, gdy w szkole na przerwach czytałam im łzawe opowiadania o miłości, oczywiście nieszczęśliwej 😉 Później przeszłam na wiersze, na scenariusze…
Czyt-NIK: „A jednak…” to powieść o życiu. To historia z przesłaniem. Czy jest jakaś specjalna grupa czytelnicza, do której kieruje Pani tę historię?
Małgorzata Jędrzejewska: Myślę, że ta historia skierowana jest do wszystkich, którym leży na sercu drugi człowiek, dla których ważne są emocje. Ale też do tych, którzy lubią się bawić czytając. No i do tych, którzy nie potrzebują krwawych opisów, żeby książka im się podobała. Czy to jest specjalna grupa czytelnicza? Nie mam pojęcia, ale cieszę się z każdej osoby, która po przeczytaniu którejś z moich książek mówi: „Dla mnie bomba!”.
Czyt-NIK: „A jednak…” to Pani debiut literacki. Proszę przyznać, co było iskrą, która zapaliła w Pani sercu miłość do twórczości literackiej?
Małgorzata Jędrzejewska: „A jednak…” to debiut opublikowany 😊 Wcześniej powstała inna powieść, ale nie była najlepsza, więc po opinii redaktora z pewnego wydawnictwa, zaczęłam pisać następną i powołałam do życia „A jednak”.
A „pisać” zaczęłam jeszcze w podstawówce – koleżanki wspominają chwile, gdy w szkole na przerwach czytałam im łzawe opowiadania o miłości, oczywiście nieszczęśliwej 😉 Później przeszłam na wiersze, na scenariusze z racji prowadzenia amatorskich zespołów teatralnych, pisywałam felietony do gazety lokalnej, ale moim marzeniem było napisanie i wydanie prawdziwej powieści, co kiedyś wydawało się marzeniem niedoścignionym.
Skąd się to wszystko wzięło? Oczywiście z czytania. Miałam sześć lat, gdy nauczyłam się czytać. W domu nie zawsze było co jeść 😛 ale na książki rodzice nie żałowali. Poza tym miałam blisko do biblioteki miejskiej, więc czytałam, co się dało, m.in. przygodówki i obyczaje, klasykę, ale także… Joe Alexa, Agatę Christie, Conan Doyle’a, Chandlera.
W końcu jednak odkryłam Joannę Chmielewską i już wiedziałam, że przepadłam bezpowrotnie 😉 i że chcę pisać powieści kryminalne/detektywistyczne. Ale ponieważ kwestie społeczne i miłosne też mnie interesowały 😉, więc staram się w moje powieści wtrącać wątki obyczajowe. No i żeby to wszystko było lekkostrawne – okraszam humorem 😊
Czyt-NIK: „A jednak…” jest pierwszą częścią cyklu TZMH – TajemnicaZbrodniaMiłośćHumor. Proszę zdradzić ile jest części tego cyklu i kiedy pojawi się kolejny?
Małgorzata Jędrzejewska: To jest cykl wymyślony przeze mnie 😊 Książki, które wchodzą w jego skład, to właśnie moje powieści detektywistyczne i nie wiem, ile finalnie będzie części – to zależy od mojego zaangażowania w pisanie 😛
Na razie ukazały się trzy, w drodze jest czwarta. Mam nadzieję, że uda mi się ją skończyć w tym roku, choć pewności brak 😛 Ale gdybym się postarała, to może w maju premiera? Nie wiem, nie obiecuję nawet sobie 😉
