3 Szoty z Kasią Magierą
…Drugi powód jest prosty – myślę kadrami filmowymi. Pisząc każdy rozdział, widzę go oczami wyobraźni, animuję w głowie. Tworzę swój własny film. Świat kina to mój świat, dlatego naturalnie przenoszę go na papier – tak jest mi najłatwiej i najbardziej intuicyjnie…
Czyt-NIK: „Spóźniony wyrok” to czwarte spotkanie z komisarzem Hektorem Cichym. Jest znacznie więcej powodów, przemawiających za tym, że warto sięgnąć po ten tytuł. Proszę podać ten jeden najważniejszy.
Kasia Magiera: Najważniejszy jest dla mnie Hektor Cichy – to postać, która przeszła ogromną przemianę od Gry Złudzeń po najnowszą książkę. Hektor jest moim ukochanym bohaterem, dlatego postanowiłam dać mu szansę. Nie „ciągnę go w dół”, lecz otwieram przed nim nową przyszłość. Bardzo chciałabym, aby czytelnicy kibicowali mu tak samo mocno, jak ja.
Zazwyczaj moje spojrzenie na rzeczywistość bywa przytłaczające, ale w przypadku Hektora chciałam, żeby było inaczej.
Czyt-NIK: To, co od zawsze zachwyca mnie w Pani twórczości to kompozycja rozdziałów. Każdy z nich jest niczym kadr filmowy mocno trafiający do naszej wyobraźni, sprawiając, że nie jesteśmy zwykłymi obserwatorami historii, lecz bierzemy czynny udział w dochodzeniu. Proszę zdradzić skąd pomysł na taką kompozycję Pani książek?
Kasia Magiera: Dziękuję, bardzo mi miło to słyszeć! 🙂
Kompozycja rozdziałów wynika z dwóch powodów. Po pierwsze – według mnie tak lepiej się pisze i czyta. Wolę, gdy rozdziały są zwarte i konkretne, bo to przekłada się na większą czytelność. Zwłaszcza przy książkach o takich rozmiarach jak moje.
Drugi powód jest prosty – myślę kadrami filmowymi. Pisząc każdy rozdział, widzę go oczami wyobraźni, animuję w głowie. Tworzę swój własny film. Świat kina to mój świat, dlatego naturalnie przenoszę go na papier – tak jest mi najłatwiej i najbardziej intuicyjnie.
Czyt-NIK: „Spóźniony wyrok” to Pani dwunasta książka. Zastanawiałem się kiedyś, czy w kolejnej książek planuje Pani umieścić wszystkich wykreowanych przez siebie bohaterów? Czy wówczas zaprosiłaby Pani nas do rozwiązywania kryminalnej zagadki, do której powołana zostałaby „specjalna grupa” wszystkich Pani bohaterów?
Kasia Magiera: To świetny pomysł – mogłaby z tego wyjść naprawdę wyborna zabawa!
Kiedy pisałam serię lubomierską i krakowską, zdarzało mi się zastanawiać, czy nie połączyć tych postaci, więc taka myśl już wcześniej się pojawiła.
Pisząc drugą część Pań z Jeziora, już wiem, że na chwilę pojawi się postać z innego cyklu – myślę, że stali czytelnicy łatwo to wychwycą.
Natomiast pomysł, by połączyć wszystkich głównych bohaterów w jednej historii, to coś, nad czym jeszcze nie myślałam – choć muszę przyznać, że bardzo mi się to podoba. Nawet mimo różnic czasowych między cyklami. Mam przeczucie, że dałoby się to jakoś sprytnie rozwiązać. Więc kto wie – może kiedyś się na to odważę 🙂
Dziękuję za rozmowę i serdecznie pozdrawiam!
