Zakładnik Borkowskiego zniewala.

Psycholog i dziennikarka to idealny przepis na duet do rozwiązywania kryminalnych zagadek. „Zakładnik” to pierwsza część cyklu kryminałów z psychologiem Zygmuntem Rozłuckim w roli głównej. I już po pierwszych stronach tej powieści każdy z nas staje się zakładnikiem tej wciągającej fabuły, która obnaża zawiłość ludzkiej psychiki, unaocznia wiele aspektów nad którymi warto się zastanowić. Przemysław Borkowski po raz kolejny dał się poznać z nowym talentem, jaki zawarty jest w Jego twórczym umyśle. Każda z książek pokazuje nowy walor pisarza. Tak samo jest i w tym przypadku. „Zakładnik” naszpikowany jest psychologicznymi rozważaniami. Nie znając wcześniej biografii autora, możemy stwierdzić, iż studiował on psychologię, gdyż rozważania psychologiczne oparte są konkretną wiedzą z tej dziedziny nauki. Jednakże są one wynikiem nie studiów psychologicznych, lecz umiejętności pisarskich Przemysława Borkowskiego. Psycholog – Zygmunt Rozłucki to typowy przysłowiowy szewc, który w dziurawych butach chodzi. To człowiek, któremu życie nie szczędziło razów, również i tym razem dostaje baty. Ramię w ramię z uroczą, seksowną i zarazem ambitną oraz nieugiętą dziennikarką Karoliną Janczewską starają się dociec prawdy zabójstwa, którego byli świadkami wraz z setkami widzów telewizji śniadaniowej. W jednej sekundzie życie gości programu telewizyjnego wywraca się do góry nogami. Gdy do studia wkracza uzbrojony mężczyzna wszyscy wstrzymują oddech. W momencie, gdy zabija jednego z zakładników i popełnia samobójstwo nic już nie jest takie samo. Wszystko wywraca się do góry nogami. W głowie roi się od pytań. Dziennikarskie śledztwo do którego wkraczamy wraz z bohaterami tej powieści zagotuje krew w naszych żyłach. By poznać motywy zbrodni odbywamy podróż po mrocznych zakamarkach ludzkiej psychiki. W trakcie śledztwa natrafiamy na zagadkę tajemniczego zaginięcia młodej dziewczyny. Wydarzenia sprzed dwudziestu lat wracają niczym odbicie w tafli jeziora. Autor od początku trzyma nas w napięciu, otaczając atmosferą zagadkowości i zawiłości poznawanej historii. Po przeczytaniu tej książki, patrząc na nią, w myślach kłębi się wiele pytań, oczom pojawiają się kadry scen, które przeżywamy z bohaterami tej powieści. Wyjątkowość atmosfery dodaje również nić  napięcia jaka rysuje się na linii psychologa i dziennikarki.

„Zakładnik” jest solidną dawką mocnego kryminału, umiejętnie skonstruowanego, dając czytelnikowi poczucie świetnej lektury, w której aż kipi od niezapomnianych emocji. Autor zgotował swoim czytelnikom kryminał pełen zagadek, których rozwiązanie prowadzi nas przez wyboiste drogi, którymi mimo przeciwności pragniemy kroczyć wraz z tą dwójką bohaterów. I nie sposób ich nie lubić. Nie sposób również nie zauważyć tempa akcji, które gnało z prędkością świetlną. To powodowało, że mimo później pory nie zważamy na obowiązki czy poranną pobudkę do pracy, gdyż chęć poznania finału tej zbrodni brała górę. Zwyciężyła! Przemysław Borkowski wymiata! „Zakładnik” to pełnokrwisty, inteligentny kryminał psychologiczny, który swą wciągającą fabułą przykuje uwagę czytelnika zniewalając jego zmysły powodując, iż tym bardziej pragnąć będziemy zostać niewolnikami twórczości Pana Przemysława. Powieść ta imponuje zawrotnością akcji, pomysłowością stworzonej fabuły, a także intrygującą historią, w którą pragniemy wkroczyć by poznać klucz do rozwikłania zagadki zbrodni. Warto sięgnąć po tę książkę i doznać ogromnej dawki emocjonujących wrażeń, które spowodują, iż zapragniemy więcej twórczości Przemysława Borkowskiego. Tak było w moim przypadku. Po przeczytaniu „Zakładnika” zacząłem szperać w Internecie, głodny poznania wszystkich dzieł pisanych tego Autora. I wiecie co – nie zawiodłem się!  Zaraz po tej powieści chwyciłem w dłonie kolejną. Druga część kryminału z psychologiem Rozłuckim zatytułowana „Niedobry Pasterz” potwierdza klasę Autora.

Dodaj komentarz