Szesnaście kobiet, setki emocji, jedna ważna książka
Czytając „Kobiece gadanie 2”, wielokrotnie miałem wrażenie, że to książka nie tylko dla kobiet. Owszem – kobieca perspektywa jest tu fundamentem, ale emocje, pytania i doświadczenia są uniwersalne. Mężczyzna również znajdzie tu wiele dla siebie. Może zrozumie więcej. Może spojrzy inaczej na bliskie mu kobiety. Może spojrzy inaczej na siebie. Bo dobra literatura nie dzieli. Dobra literatura otwiera.
Nie każda książka potrzebuje fabuły, by wciągnąć czytelnika bez reszty. Czasem wystarczą prawdziwe historie, szczere słowa i rozmowy, w których odbija się samo życie. „Kobiece gadanie 2” Beaty Biały właśnie takie jest. To nie jest zwykły zbiór wywiadów. To spotkanie z kobietami, które mają za sobą sukcesy, porażki, zakręty, chwile zwątpienia i momenty triumfu. Kobietami znanymi, ale pokazanymi tutaj nie przez pryzmat fleszy, ekranów czy nagłówków, lecz przez pryzmat człowieczeństwa. I właśnie za to ta książka zdobywa moje szczere, czytelnicze uznanie wyrażone umieszczeniem jej na zaszczytnej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek
Beata Biały po raz kolejny udowadnia, że potrafi rozmawiać. A dziś, w świecie pełnym krzyku, szybkich opinii i pustych słów, prawdziwa rozmowa jest towarem luksusowym. Autorka nie przepytuje swoich bohaterek. Ona je otwiera. Nie szuka sensacji, tylko sensu. Nie poluje na kontrowersje, ale dociera do emocji. Dzięki temu dostajemy szesnaście rozmów, które czyta się jak opowieści o nas samych – nawet jeśli nigdy nie staliśmy na scenie, nie prowadziliśmy programu telewizyjnego ani nie pozowaliśmy do okładki magazynu. Bo przecież życie każdego człowieka składa się z podobnych pytań. Czy jestem wystarczająca? Czy mam prawo powiedzieć „nie”? Czy można zacząć od nowa? Czy siła oznacza brak łez? Czy da się pogodzić ambicję z czułością? Czy muszę spełniać cudze oczekiwania?
Wśród rozmówczyń znajdziemy kobiety z różnych światów: kultury, mediów, polityki, sztuki, kuchni, estrady. Jest tu m.in. Jolanta Kwaśniewska, Agata Młynarska, Ewa Bem, Sylwia Chutnik, Paulina Krupińska czy Katarzyna Żak. Nazwiska głośne, rozpoznawalne, ale to nie nazwiska są tu najważniejsze. Najważniejsze jest to, co stoi za nimi: doświadczenie.
Każda z bohaterek wnosi do tej książki coś innego. Jedna mówi o samotności, druga o dojrzewaniu, trzecia o relacjach, czwarta o odwadze. Jedna przypomina, że warto odpuścić perfekcjonizm, inna że trzeba zawalczyć o siebie. Jedna pokazuje, jak radzić sobie z kryzysem, druga jak nie zgubić radości. I nagle okazuje się, że z tych szesnastu historii powstaje jedna wspólna opowieść – o kobiecie, która przez całe życie uczy się być sobą.
To, co szczególnie cenię w tej książce, to brak zadęcia. Nie ma tu moralizowania. Nie ma poradnikowego tonu pod tytułem „zrób pięć kroków do szczęścia”. Nie ma sztucznej motywacji. Jest za to szczerość. A szczerość działa mocniej niż tysiąc sloganów.
Beata Biały prowadzi rozmowy w taki sposób, że czytelnik nie czuje się intruzem. Raczej kimś zaproszonym do stołu. Kimś, kto może usiąść obok, napić się herbaty i posłuchać. To wielka sztuka – stworzyć atmosferę intymności bez naruszania granic. Autorce się to udaje.
Czytając „Kobiece gadanie 2”, wielokrotnie miałem wrażenie, że to książka nie tylko dla kobiet. Owszem – kobieca perspektywa jest tu fundamentem, ale emocje, pytania i doświadczenia są uniwersalne. Mężczyzna również znajdzie tu wiele dla siebie. Może zrozumie więcej. Może spojrzy inaczej na bliskie mu kobiety. Może spojrzy inaczej na siebie.
Bo dobra literatura nie dzieli. Dobra literatura otwiera.
Bardzo podoba mi się także tempo tej książki. Każdy wywiad ma własny rytm, własny oddech. Jedne rozmowy są lekkie, niemal uśmiechnięte. Inne bardziej refleksyjne, momentami bolesne. Dzięki temu nie ma monotonii. Czytelnik nie ma poczucia, że czyta szablon powielony szesnaście razy. Każda bohaterka wnosi swój język, swoją energię, swoje spojrzenie na świat. To również książka o tym, że nie trzeba być idealnym. Że można się pogubić. Że można mieć dość. Że można nie wiedzieć. I że to wszystko nie odbiera człowiekowi wartości. W czasach, gdy media społecznościowe wciskają nam wizję życia bez zmarszczek, bez chaosu, bez porażek, taka książka działa jak oddech świeżego powietrza.
Czytałem tę książkę z zainteresowaniem, ale też z wdzięcznością. Za to, że ktoś jeszcze chce rozmawiać o sprawach ważnych. O starzeniu się. O relacjach. O macierzyństwie. O samotności. O wolności. O cenie sukcesu. O zmęczeniu. O czułości wobec siebie. Niektóre fragmenty chciałoby się podkreślić. Do innych wrócić po miesiącu. Jeszcze inne wysłać komuś bliskiemu z dopiskiem: „przeczytaj, może ci się przyda”. To zawsze dobry znak. „Kobiece gadanie 2” nie krzyczy. Nie próbuje na siłę zachwycić. Nie epatuje dramatem. A mimo to zostaje w głowie. Właśnie dlatego, że mówi spokojnym, prawdziwym głosem. I powiem szczerze – takich książek potrzeba nam dziś bardzo. Książek, które nie uczą życia z pozycji eksperta, lecz pokazują życie takim, jakie jest: poplątane, piękne, trudne, śmieszne, bolesne i pełne niespodzianek.
Beata Biały stworzyła coś więcej niż sequel udanego projektu. Stworzyła przestrzeń do refleksji. A to wartość bezcenna. Dlatego z pełnym przekonaniem piszę: „Kobiece gadanie 2” zdobywa moje czytelnicze uznanie. To książka mądra, potrzebna, ciepła i autentyczna. Taka, którą można czytać po kawałku albo połknąć na raz. Taka, którą można podarować komuś bliskiemu. Taka, do której chce się wracać.
Książka pt. „Kobiece gadanie 2” ukazała się nakładem Domu Wydawniczego Rebis