Recenzje

Pan Jerzy – OSTATNI Z LISTY

Mam ogromną wdzięczność wobec Pana Jerzego Smurzyńskiego, który podzielił się swą historią. Wdzięczność składam również na ręce Pani Anny, która w swej twórczości nie odwróciła się wobec tej historii, lecz ukazała ją kolejnym pokoleniom. I chyba nie wyjdę przed szereg, pisząc, że „Ostatni z listy” to powieść, którą warto umieścić w kanonie lektur szkolnych. Niech młode pokolenie pozna tę historię. Niech doceni czasy, które nie są okupione strachem, bólem, cierpieniem… wojenną rzeczywistością, która rozdziera wszystko, co napotka na swej drodze.

Powieści ukazujące historię wojennych losów dotykają mnie z ogromną siłą. Podczas lektury najnowszej książki Anny Rybakiewicz moje serce drgało niesione historią prawdziwych wydarzeń, tak bolesnych nakreślonych wojenną zawieruchą. „Ostatni z listy” to książka, której fabuła ilustruje prawdziwe ludzkie dramaty. Autorka nie kreśli historii będącej jej twórczym wymysłem, lecz z empatycznym stylem pisarskim ilustruje czytelnikom prawdziwą historię. To sprawia, że przeżywamy ją jeszcze mocniej, jeszcze głębiej. W poczuciu poszanowania i docenienia, że dziś nie musimy doświadczać bólu, który promieniuje wraz z kolejnym nalotem wojsk nieprzyjaciela. Pani Anna napisała poruszającą powieść na podstawie wspomnień Pana Jerzego Smurzyńskiego, ostatniego ocalałego z listy…

„Ostatni z listy” to historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. Jak czytamy we wstępie „Losy Antoniny i Mariana Smurzyńskich zostały oparte na wspomnieniach ich syna Jerzego Smurzyńskiego. Losy Bronisławy Szczecińskiej i jej córki Ireny Hojak zostały oparte na wspomnieniach rodziny Szczecińskich”. Dziś dzięki Annie Rybakiewicz możemy poznać prawdziwe historie, które nakreśliły losy całego życia ludzi, którzy żyli w najgorszych czasach w historii ludzkości.

Wojna odbiera wszystko, plany, marzenia, oddziera od szansy na lepsze jutro. Każdy dzień naznaczony cierpieniem, strachem o losy najbliższych musi być bólem rozdzierającym serce. Bólem, którego nie sposób sobie wyobrazić. Dzięki najnowszej książce Anny Rybakiewicz możemy uświadomić sobie jak ogromnym ciosem dla każdego człowieka, było apogeum „czarnego lipca” na ziemi łomżyńskiej.

Autorka z ogromną dbałością i wrażliwością kreśli „oddaje” historię ludzi naznaczonych wojenną rzeczywistością. W niezwykłym tak charakterystycznym dla jej twórczości stylu dotyka najczulszych włókien naszej emocjonalnej natury. Historia Władysława, Anieli, Ireny, Tosi i Mariana mogła być historią każdego z nas. Historia, którą splamiono losy naszej cywilizacji nie miała prawa się wydarzyć, lecz niestety zapisała się czarnymi zgłoskami. Dziś echa tej historii rozbrzmiewają na kartach najnowszej powieści Anny Rybakiewicz. I bardzo dobrze się stało, że dziś książka ta ujrzała światło dzienne.

Mam ogromną wdzięczność wobec Pana Jerzego Smurzyńskiego, który podzielił się swą historią. Wdzięczność składam również na ręce Pani Anny, która w swej twórczości nie odwróciła się wobec tej historii, lecz ukazała ją kolejnym pokoleniom. I chyba nie wyjdę przed szereg, pisząc, że „Ostatni z listy” to powieść, którą warto umieścić w kanonie lektur szkolnych. Niech młode pokolenie pozna tę historię. Niech doceni czasy, które nie są okupione strachem, bólem, cierpieniem… wojenną rzeczywistością, która rozdziera wszystko, co napotka na swej drodze.

Powieść „Ostatni z listy” ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…