Nic nie ukryjesz – ONI wszystko o Tobie wiedzą!

„Służby prawdopodobnie wiedzą o Tobie już wszystko”. Tylko od Ciebie zależy, ile Ty będziesz wiedział o nich”. Te dwa zdania wypowiadane przez Brunona Kowalskyego nie są cytatami z filmu szpiegowskiego, są odzwierciedleniem sytuacji w realnym świecie. Krzysztof Pyzia przez wiele miesięcy spotykał się z autorem tych słów, czego owocem jest zapis w postaci wywiadu-rzeki, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. „Ile oni wiedzą o Tobie? Szpiedzy i podsłuchy w Polsce” to książka, która odkrywa przed nami tajniki pracy światowych wywiadów. To czego dowiadujemy się dzięki tej publikacji jeży włos na głowie, przyprawia o gęsią skórkę. To nie jest fikcja literacka, lecz fakty, których poznanie, spowoduje, że nic już nie będzie takie samo jak przed sięgnięciem po tę książkę. Dzięki niej dwa razy zastanowicie się zanim wrzucicie cokolwiek na Facebook, zanim zainstalujecie jakąkolwiek aplikacje. W dobie potęgi Internetu, nawet nie byliśmy w stanie zauważyć jak jesteśmy roznegliżowani. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że wszystko na własne życzenie.

Panowie ukazują nam wiele ważnych faktów, które powinny uczulić nas zanim pozostawiamy w sieci jakikolwiek ślad. To właśnie największe agencje wywiadowcze w Internecie zarzucają swoją sieć na nas wszystkich. Dzięki tej książce uświadomimy sobie wiele ważnych spraw. Nie tylko dowiemy się jakich technik używają szpiedzy, lecz również przeczytamy „gdzie w Polsce jest tajna szkoła szpiegów, jak wyglądają seksszkolenia i jak zabijają specjalne służby”.

Dzięki tej książce uzmysłowimy sobie, że tak naprawdę James Bond w porównaniu do prawdziwej agentury to tylko mały Miky. A nie jest sekretem, że polski wywiad jest w pierwszej piątce najlepszych na świecie. Krzysztof Pyzia odwalił kawał solidnej roboty. Przedstawia nam wiele faktów, jak choćby to, że w samym tylko 2015 roku „na 302 tys. zapytań, które Apple dostało od służb z całego świata, aż 241 tys. pochodziło od polskich służb”. I proszę mi wierzyć, że takich elektryzujących informacji czerpiemy w tej książce na każdej jej stronie. I gdybym chciał w tej recenzji zaprezentować te najważniejsze, musiałbym po prostu tę książkę przepisać. Każda strona wręcz kipi informacjami, które wstrząsają niczym wstrząśnięte niemieszane martini agenta 007. Jeśli chcecie poznać kulisy pracy wywiadowczej, sposoby werbowania do pracy w jej strukturach, czy też zagłębić dekalog szpiega sięgnijcie po tę książkę. Przeczytacie w niej również o tym jak zostać szpiegiem idealnym, a także zagłębicie się w największe afery polskich służb specjalnych. Poznajemy również kulisy afery „Żelazo” i „Zalew”.

Jeśli chcecie dowiedzieć się jaki związek z szpiegowaniem ma pralka Frania, sięgnijcie po tę książkę. Panowie ukazują również jak rysuje się szpiegowanie w przyszłości. To co dotknęło mnie do żywego to opis metod torturowania agentów, którzy wpadli w ręce obcego wywiadu. Przyznam szczerze – nie zazdroszczę. Wreszcie po lekturze tej książki zacząłem się zastanawiać czy samobójstwo Ernersta Hemingwaya to tylko wypadek…? Dodatkową wartością tej publikacji są zdjęcia ukazujące między innymi wymyślne gadżety każdego agenta, czy też siedzibę brytyjskiego wywiadu, jak i również polski Ośrodek Kształcenia Kadr Wywiadu, będący tajnym ośrodkiem szkoleniowym Agencji Wywiadu. Krzysztof Pyzia i Bruno Kowalsky dostarczają nam ogromną wiedzę, która szokuje. To co dzięki tej rozmowie dowiedziałem się na temat najpotężniejszego systemu podsłuchowego „Echelon” rozbiło mnie na drobne kawałeczki, uświadomiło, że każdy z nas jest inwigilowany. Wszystko co robimy, mówimy jest zapisywane, katalogowane. I gdy tylko napiszemy w meilu czy smsie hasła typu „bomba” „napad”, „policja”, „atak” jesteśmy na cenzurowanym. I myślę, że nawet ta recenzja, dzięki tym właśnie słowom kluczom jest analizowana przez superwydajne komputery, „które mają zainstalowane słowniki, by na bieżąco tłumaczyć podsłuchiwane wiadomości”. Zatem panowie z Echelonu „have a nice day”. A Wam życzę udanej lektury książki, która jest prawdziwą „bombą”. Zatem „atakujcie” najbliższą księgarnię.

Dodaj komentarz