Recenzje

Między stacjami rodzi się coś więcej niż historia

Kunszt autorki objawia się nie tylko w samym pomyśle, ale przede wszystkim w jego realizacji. W sposobie prowadzenia wątków, w umiejętnym dawkowaniu emocji, w budowaniu napięcia tam, gdzie teoretycznie nie powinno go być. Bo przecież to tylko pociąg. Tylko codzienna podróż. A jednak – dzięki tej historii – staje się czymś znacznie więcej. To książka o relacjach. O tym, że czasem wystarczy jedno słowo, jeden gest, jedno „dzień dobry”, by coś się zmieniło. I że nigdy nie wiemy, co kryje się za spojrzeniem drugiej osoby.

Są książki, które czyta się w biegu – między jednym przystankiem życia a drugim. I są takie, które zatrzymują nas dokładnie tam, gdzie jesteśmy, każą się rozejrzeć i… pomyśleć. „Ludzie z peronu 5” autorstwa Clare Pooley to właśnie jedna z tych historii, które zaczynają się niewinnie, a kończą gdzieś głęboko w czytelniczym sercu – i zostają tam na długo.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i już teraz wiem, że nie ostatnie. Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na szczere uznanie. Clare Pooley ma niezwykłą umiejętność tworzenia opowieści z pozornie zwyczajnych elementów – takich jak codzienna podróż pociągiem – i przekształcania ich w coś absolutnie wyjątkowego. Punkt wyjścia jest prosty: grupa ludzi, którzy codziennie o tej samej porze jadą tym samym pociągiem. Mijają się, obserwują, oceniają – ale nie rozmawiają. Każdy z nich żyje w swoim świecie, zamknięty w swoich myślach i przekonaniach. Aż do momentu, gdy jedno wydarzenie – tak niepozorne, a jednocześnie przełomowe – sprawia, że te odrębne światy zaczynają się ze sobą stykać. I właśnie tutaj zaczyna się magia tej książki.

Autorka z ogromną kreatywnością konstruuje historię, która nie tylko angażuje, ale wręcz wciąga emocjonalnie. Każda postać jest inna, wyrazista, pełna swoich lęków, tajemnic i niedopowiedzeń. Co ważne – żadna nie jest jednowymiarowa. To ludzie z krwi i kości, których łatwo sobie wyobrazić, siedzących obok nas w tramwaju, pociągu czy autobusie.

To, co najbardziej mnie ujęło, to sposób, w jaki Clare Pooley pokazuje, jak bardzo mylimy się w ocenach innych. Jak łatwo przypisujemy komuś etykietkę, nie znając jego historii. I jak bardzo te powierzchowne sądy mogą nas oddalać od czegoś prawdziwego – od relacji, zrozumienia, a czasem nawet… od drugiego człowieka, który mógłby zmienić nasze życie.

Ta książka nie krzyczy. Ona mówi spokojnie, ale trafia dokładnie tam, gdzie trzeba. Narracja jest lekka, płynna, momentami wręcz ciepła, ale pod tą lekkością kryje się coś znacznie głębszego. To opowieść o samotności, o potrzebie bycia zauważonym, o odwadze do otwarcia się na innych. I choć nie brakuje tu humoru – bardzo naturalnego, niewymuszonego – to jednak całość niesie ze sobą refleksję, która zostaje z czytelnikiem na długo po zamknięciu książki.

Nie jest to historia, którą odkłada się na półkę i zapomina. Ona wraca. Przypomina o sobie w najmniej oczekiwanych momentach – na peronie, w kolejce, w codziennym biegu. Sprawia, że zaczynamy patrzeć na ludzi trochę inaczej. Uważniej. Ciepłej. I właśnie za to cenię tę książkę najbardziej.

Kunszt autorki objawia się nie tylko w samym pomyśle, ale przede wszystkim w jego realizacji. W sposobie prowadzenia wątków, w umiejętnym dawkowaniu emocji, w budowaniu napięcia tam, gdzie teoretycznie nie powinno go być. Bo przecież to tylko pociąg. Tylko codzienna podróż. A jednak – dzięki tej historii – staje się czymś znacznie więcej. To książka o relacjach. O tym, że czasem wystarczy jedno słowo, jeden gest, jedno „dzień dobry”, by coś się zmieniło. I że nigdy nie wiemy, co kryje się za spojrzeniem drugiej osoby.

„Ludzie z peronu 5” zdobywają moje czytelnicze uznanie bez żadnych wątpliwości. To historia, która zasługuje na uwagę, na emocje i na miejsce w pamięci. I właśnie dlatego uważam, że zdecydowanie zasługuje na uhonorowanie tytułem NIK – Najlepszej Interesującej Książki.

Książka pt. „Ludzie z peronu 5” ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…