Kryminalny majstersztyk.

To co Przemysław Borkowski wyprawia z czytelnikami w drugiej części cyklu kryminałów z Zygmuntem Rozłuckim zwala z nóg, ścina niczym piła tarczowa. „Niedobry pasterz” to powieść  o ogromnej sile rażenia. To książka dzięki której wrażenia sięgają zenitu. Jeśli szukacie mocnych wrażeń, pragniecie silnego kopa emocjonujących doznań, to wchodząc do księgarni z tą powieścią na półce, trafiliście we właściwy adres. Lepiej trafić nie mogliście. Przemysław Borkowski uświadamia nam, jak cienka jest linia określająca granice między dobrem a złem. Autor potrafi zaintrygować, wciągnąć nas do kryminalnej gry, w której dążymy do rozwikłania zagadki makabrycznego morderstwa piętnastolatki, Ewy Krupińskiej. Jej zmasakrowane ciało znajdujemy w podolsztyńskim lesie. Wszystko wskazuje, że zbrodni dokonano na tle seksualnym. I tutaj wraz z dobrze znamy nam już duetem kroczymy po zakamarkach mrocznej strony ludzkiej natury, by rozszyfrować tę zagadkę.

Trzeba przyznać Autorowi, iż genialnie poukładał poszczególne elementy tych kryminalnych puzzli, których scalenie przysporzy nam dreszcze na całym ciele. Tak jak miało to miejsce w pierwszym tomie zatytułowanym „Zakładnik” tak i w „Niedobrym pasterzu” spotykamy się z psychologicznymi rozważaniami, które dają wiele do myślenia. Bardzo ujęło mnie zaprezentowanie psychologicznych aspektów perypetii księdza na peryferiach. Otóż nie mogę się nie zgodzić z tokiem pojmowania tego problemu przez Autora, który dobitnie ujmuje ten problem. Rozdział dwudziesty nie tylko zawiera dosadne ujęcie tej tematyki, ale pokazuje nam także jak znaki czasu odbijają swoje piętno w naszej mentalności. Warto sięgnąć po tę książkę nie tylko ze względu ma mistrzowski poziom fabuły jaki zawiera, lecz warto również poznać jej zawartość, gdyż porusza ważne kwestie ludzkiej psychiki. „Niedobry pasterz” to bardzo dobry kryminał, który wyciska z nas emocje do głębi. I przyznam szczerze wyciska również łzy.

To co zgotował dla nas Przemysław Borkowski zmusza do zadania pytania – „jak tak można?!” Popłakać się podczas lektury powieści kryminalnej to rzadkość. I proszę mi wierzyć, to co sprawił nam Autor powala na kolana. Pisarz w tej części szczególnie wyjątkowo „przeczołgał” Rozłuckiego ścieżką negatywnych doświadczeń życiowych. Poznajemy tutaj twarz osoby, która popada w alkoholizm, każdy jej etap zostaje nakreślony ze szczegółami. To czego nie można odmówić Autorowi, to szczególny dar w postaci umiejętności tworzenia zawiłej historii, która mimo swej mroczności (a może właśnie dlatego) powoduje, że wertujemy każdą ze stron w napięciu oczekując kolejnego zwrotu akcji. A z akcją jest tutaj jak na giełdzie, czasem zwalnia okraszona psychologicznymi rozważaniami, by za chwilę przyspieszyć do maksymalnej prędkości. Przemysław Borkowski wykazał się również ogromną kreatywnością, która ubrana w lekki i soczysty język wyśmienicie prezentuje się w woluminie, którego okładka przykuwa wzrok. I właśnie często podczas lektury tej powieści będziecie łapać się za głowę w niedowierzaniu temu czego, doświadczacie. Finał książki spowoduje, że przecierać będziecie oczy nie tylko ze zdumienia, lecz także od łez. Przemysław Borkowski umiejętnie wciągnął nas w tę historię, dawkując emocje, które z każdą stroną powodowały coraz to szybsze bicie serca. „Niedobry pasterz” to kryminalnym majstersztyk, literacka perła, która powinna znaleźć się na półkach każdego miłośnika tego gatunku. To kolejny klejnot w dorobku Przemysława Borkowskiego, który nie zaprzestaje na laurach bowiem ku końcowi chylą się Jego prace nad trzecią częścią z Zygmuntem Rozłuckim na czele zatytułowaną „Festiwal”. Znając cały dotychczasowy dorobek Pana Przemysława, śmiem twierdzić, iż kolejna książka będzie sprzedawać się niczym jod po wybuchu w elektrowni w Czarnobylu. Zapewniam jednak, iż ten zakup będzie smakował o niebo lepiej.

Dodaj komentarz