Kiedy strach ma korzenie głębsze niż pamięć
„Majak” to drugi tom cyklu Widma Suwalszczyzny – serii inspirowanej lokalnymi opowieściami i legendami. I już samo to jest zapowiedzią czegoś wyjątkowego. Bo tutaj nie dostajemy zwykłego kryminału. Nie dostajemy też klasycznej grozy czy thrillera medycznego. Dostajemy misternie utkaną opowieść, w której magia splata się z historią, a ludowe wierzenia przenikają rzeczywistość tak naturalnie, jakby zawsze tam były.
Nie każda historia zostaje z czytelnikiem na dłużej. Jedne przewijają się przez dłonie jak kartki kalendarza – przeczytane, odłożone, zapomniane. Inne wślizgują się pod skórę, powoli, niemal niezauważalnie, aż w pewnym momencie orientujesz się, że myślami wciąż wracasz do bohaterów, do miejsc, do szeptów, które wybrzmiewają gdzieś między wierszami. Są opowieści, które smakują dobrze tu i teraz. I są takie, które działają jak bagno na skraju lasu – wciągają krok po kroku, bez gwałtownych ruchów, bez ostrzeżeń, aż nagle stoisz po pas w historii i nie masz najmniejszej ochoty się z niej wydostać. „Majak” Katarzyny Kuśmierczyk to powieść, która nie tyle prosi o uwagę, co bierze ją bez pytania. Od pierwszych stron czuć, że wchodzimy w świat gęsty od emocji, mroku i niedopowiedzeń. Świat, w którym strach ma swoje imię, a przeszłość oddycha tuż za plecami bohaterów. I kiedy już postawisz pierwszy krok na tej ścieżce – odwrotu nie ma.
To moje drugie spotkanie z twórczością Katarzyny Kuśmierczyk – i już wiem, że pozostanie w mojej czytelniczej pamięci na zawsze. Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi opowiadać historie w sposób, który nie tylko przyciąga, ale dosłownie rozgrzewa czytelnicze emocje do czerwoności. I nie ma w tym ani grama przesady.
„Majak” to drugi tom cyklu Widma Suwalszczyzny – serii inspirowanej lokalnymi opowieściami i legendami. I już samo to jest zapowiedzią czegoś wyjątkowego. Bo tutaj nie dostajemy zwykłego kryminału. Nie dostajemy też klasycznej grozy czy thrillera medycznego. Dostajemy misternie utkaną opowieść, w której magia splata się z historią, a ludowe wierzenia przenikają rzeczywistość tak naturalnie, jakby zawsze tam były.
Akcja rozgrywa się na dwóch planach czasowych – współcześnie oraz w 1710 roku, gdy zaraza zbiera krwawe żniwo w niewielkich osadach Żabiniec i Gębalówka. I powiem jedno: klimat tych fragmentów jest gęsty jak dym nad świeżo zasypanym grobem. Czuć strach. Czuć rozpacz. Czuć narastającą podejrzliwość. Bo przecież choroba nie bierze się znikąd. Musi być winny. Może to Zarazicha? Może Mora? A może Chora Dziewucha czai się na rogatkach wsi? Nad wszystkim góruje Góra Majak – miejsce pochówku ofiar dżumy. Miejsce, o którym się nie mówi głośno. Miejsce, gdzie – jak szepczą ludzie – kryje się coś starszego niż sama śmierć. Coś, co nie daje o sobie zapomnieć.
Ogromnym atutem tej powieści są bohaterki. Autorka konsekwentnie kreuje postacie niezależnych kobiet, które nie czekają na ratunek. One czerpią siłę z rodu, z ziemi, z natury i intuicji. Ich moc nie potrzebuje pozwolenia – płynie z krwi i korzeni. I to jest w tej historii piękne. W świecie ogarniętym zarazą, strachem i śmiercią to właśnie kobieca siła okazuje się czymś trwałym, niemal pierwotnym.
Styl Katarzyny Kuśmierczyk zasługuje na uznanie. Narracja jest płynna, a jednocześnie nasycona emocjami. Autorka potrafi budować napięcie bez tanich sztuczek. Nie epatuje grozą – ona ją sączy. Powoli. Metodycznie. Z precyzją kogoś, kto doskonale wie, kiedy czytelnik powinien wstrzymać oddech.
Podoba mi się również to, że „Majak” wymyka się jednoznacznym klasyfikacjom. To kryminał, ale nie tylko. To groza, ale osadzona w słowiańskiej tradycji, w wierzeniach, które przez wieki były przekazywane szeptem. Ta wielowarstwowość sprawia, że książka działa na kilku poziomach – jako opowieść sensacyjna, jako historia o strachu przed nieznanym, jako refleksja nad ludzką naturą.
Czy są momenty, gdy włos jeży się na karku? Owszem. Czy są chwile, gdy czytelnik próbuje sam rozwikłać zagadkę? Jak najbardziej. Ale najważniejsze jest to, że przez cały czas czuje się autorską kontrolę nad historią. Nic tu nie jest przypadkowe. Każdy wątek ma swoje miejsce. Każda scena prowadzi do czegoś większego.
„Majak” to książka, która zostaje w głowie już na zawsze. Wraca obrazami. Wraca emocjami. Wraca pytaniami. I właśnie dlatego zdobywa miejsce na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Jeśli pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Kuśmierczyk było dla mnie mocnym doświadczeniem, to drugie tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że mamy do czynienia z autorką, która idzie własną drogą i nie boi się sięgać po to, co mroczne, nieoczywiste i zakorzenione w naszej kulturze.
„Majak” nie jest tylko historią o zarazie i śmierci. To opowieść o strachu, który rodzi się w ludziach. O sile, która potrafi ten strach oswoić. O przeszłości, która nigdy nie odchodzi całkiem. I jeśli literatura ma poruszać, niepokoić i zostawiać ślad – to „Majak” robi to w punkt.
Książka pt. „Majak” ukazała się nakładem Wydawnictwa KDSystem