Dlaczego GŁÓD jest plagą ludzkości?
„Głód” to przyznam szczerze, najmocniejszy reportaż, jaki kiedykolwiek przeczytałem. Najmocniejszy z powodu tematu podjętego przez Martína Caparrósa, a także ze względu na to, w jaki sposób dziennikarz wnika do naszej świadomości. Czyni to mocno i lekko zarazem. Mocno siłą przekazu. Lekko stylem doboru wyrazów, które ilustrują skalę problemu ubóstwa i głodu. Dziś, gdy problemem nie są loty w kosmos, my ludzie nie potrafimy zapewnić jedzenia tu na ziemi. Absurd!
Dlaczego GŁÓD jest plagą ludzkości? To niepojęte! To niewytłumaczalne! Martín Caparrós zadaje pytania, które od lat nie znajdują odpowiedzi. Niestety! Ludzkość, nie potrafi poradzić sobie z tą plagą, która jest niesprawiedliwością. Argentyński pisarz i dziennikarz w reportażu „Głód” uświadamia nam, że skala głodu na całym świecie jest ogromna i wielu ważnych tego świata nie jest w stanie przezwyciężyć tego problemu. Nie jest w stanie, czy może nie chce? Bo ten temat nie mieści się w ich dekalogu wartości! Ponad siedemset stron tej książki jest próbą otwarcia nam oczu na problem głodu, który co cztery sekundy zabija jednego człowieka na świecie. Warto sięgnąć po tę książkę, która porusza nasze sumienia.
Martín Caparrós ilustruje nam skalę głodu. Skalę, która jest ogromna. I zastanawiam się, czy naprawdę nie jesteśmy w stanie nic temu zaradzić. Temat podjęty przez dziennikarza ciśnie na usta wiele słów. Tworzy w świadomości wiele pytań. Pytań, które nie znajdują odpowiedzi, bo nie ma takich słów, które wyjaśniałyby, usprawiedliwiałyby fakt, że co dziewiąty mieszkaniec naszej planety nie ma co jeść. Dlaczego tylu ludzi musi cierpieć z głodu?
Bardzo dobrze się stało, że w światowej literaturze „zaistniała” ta książka. Reportaż, który powinien być dla naszej cywilizacji żółtą kartką, ostrzegającą nas przed aut-owaniem prawie półtora miliarda ubogich ludzi. Warto sięgnąć po tę książkę, by wraz z każdą otwieraną stroną otworzyć oczy na problem głodu. Problem, który powinien dotknąć naszych sumień. I przyznam szczerze, że lektura tego reportażu, była dla mnie szczególnie poruszająca. Najbardziej dotykała mnie świadomość, że treść tej książki, nie jest wymysłem autora, lecz prawdziwym, bolesnym obrazem naszej cywilizacji. To, że na świecie są ludzie cierpiący z głodu, jest ogromną niesprawiedliwością. Powinno być najważniejszą kwestią wielkich tego świata, którzy zamiast rywalizować w wyścigu „kto lepiej, kto więcej” zwarli szyki w akcji „zwalczyć głód”.
„Głód” to przyznam szczerze, najmocniejszy reportaż, jaki kiedykolwiek przeczytałem. Najmocniejszy z powodu tematu podjętego przez Martína Caparrósa, a także ze względu na to, w jaki sposób dziennikarz wnika do naszej świadomości. Czyni to mocno i lekko zarazem. Mocno siłą przekazu. Lekko stylem doboru wyrazów, które ilustrują skalę problemu ubóstwa i głodu. Dziś, gdy problemem nie są loty w kosmos, my ludzie nie potrafimy zapewnić jedzenia tu na ziemi. Absurd!
Nie bez powodu Martín Caparrós jest jednym z najlepszych, najbardziej cenionych dziennikarzy, reportażystów. „Nameryka”, „Tamte czasy. Raport z teraźniejszości”, „Dziadkowie” oraz „Głód”, czyli reportaże, które miałem przyjemność przeczytać, są dla mnie niezwykle wartościowymi tytułami, które znalazły szczególne miejsce w mym sercu. Ale i nie tylko, ponieważ moja domowa biblioteczka dzięki tym tytułom zyskała na wartości. A wyrazem tego jest umieszczenie tych reportaży na honorowym miejscu NIK – Najlepszych Interesujących Książek.
Książka „Głód” ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego