Bunkier strachu i tajemnic
„Zamknięci” to także dowód na to, że polski kryminał ma się świetnie. To historia mocna, momentami brutalna, ale przede wszystkim wciągająca i przemyślana. Autor nie epatuje przemocą dla taniego efektu. Każdy drastyczny element ma swoje uzasadnienie i buduje klimat opowieści. Dla mnie to książka kompletna. Thriller, który trzyma w napięciu. Kryminał z intrygą, która nie obraża inteligencji czytelnika. Sensacja, która ma tempo i pazur. A do tego bohater, którego los naprawdę obchodzi. Dlatego książka ta znajduje należne miejsce na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek.
Niektóre thrillery czyta się z czystej ciekawości – żeby sprawdzić, kto zabił i jak autor wybrnie z intrygi. Inne pochłania się tak, jakby od tego zależało własne bezpieczeństwo. Z bijącym sercem, z niepokojem czającym się pod skórą, z rosnącym przekonaniem, że za chwilę wydarzy się coś, co wywróci wszystko do góry nogami. Taką właśnie historią są „Zamknięci” autorstwa Wojciecha Kulawskiego. To książka, która wciąga, zaciska pętlę napięcia i zostaje w głowie na długo po odłożeniu jej na półkę. To moje szóste spotkanie z twórczością autora i mogę powiedzieć jedno – ta historia zostanie w mojej czytelniczej pamięci już na zawsze.
To trzeci tom serii z prokuratorem Marianem Suskim i widać, że autor nie tylko nie zwalnia tempa, ale wręcz podkręca śrubę. Już sam punkt wyjścia jest nokautującym uderzeniem: troje przerażonych ludzi budzi się w opuszczonym bunkrze. Nie wiedzą, kim są dla siebie nawzajem, nie wiedzą, dlaczego tam trafili. Wiedzą jedno – ktoś urządził im grę. Escape Room. Tyle że tutaj nie chodzi o dobrą zabawę, a o przetrwanie. Każda zagadka to krok bliżej wolności albo… śmierci.
Wojciech Kulawski z niezwykłą kreatywnością konstruuje tę historię. Każda kolejna wskazówka, każdy element tej makabrycznej układanki jest przemyślany i ma swoje miejsce. Autor bawi się konwencją thrillera psychologicznego, ale nie zapomina, że najważniejsze są emocje. A te buzują tu od pierwszych stron. Strach bohaterów czuć niemal fizycznie. Ich desperację, narastającą panikę i wzajemną nieufność można kroić nożem. Kunszt budowania napięcia to najwyższa półka.
Równolegle toczy się śledztwo w sprawie brutalnych zabójstw aktorek związanych z branżą porno. Policja kryminalna pracuje pod presją, a prokurator Marian Suski podąża śladem mordercy, który zdaje się prowadzić go w coraz mroczniejsze rejony. I tu zaczyna się prawdziwa siła tej powieści. Bo „Zamknięci” to nie tylko thriller z zegarem tykającym w tle. To także opowieść o winie, przeszłości i demonach, które potrafią wrócić w najmniej spodziewanym momencie. Marian Suski to bohater z krwi i kości. Nie jest papierowym herosem bez skazy. Ma swoje błędy, swoje cienie, swoje niechlubne decyzje. I właśnie dlatego tak dobrze się go czyta. Im dalej w śledztwo, tym bardziej widać, że ta sprawa dotknie go osobiście. Że ktoś celowo rozdrapuje stare rany. Że cierpieć będą nie tylko przypadkowe ofiary, ale i ludzie z jego najbliższego otoczenia.
To, co podziwiam u Wojciecha Kulawskiego od pierwszego spotkania z jego twórczością, to umiejętność splatania kilku wątków w jedną, spójną całość. Tutaj wszystko ma sens. Nic nie dzieje się przypadkiem. Wątki z bunkra i śledztwa początkowo biegną równolegle, by w odpowiednim momencie zderzyć się z siłą rozpędzonego pociągu. A gdy czytelnik zaczyna myśleć, że już coś rozumie – autor wyciąga spod stołu kolejnego asa.
Styl? Dynamiczny, konkretny, bez zbędnych ozdobników. Narracja płynie wartko, a rozdziały kończą się w takich momentach, że odłożenie książki graniczy z cudem. To właśnie ten rodzaj pisania, który sprawia, że „jeszcze jeden rozdział” kończy się zarwaną nocą. Kulawski wie, jak dawkować informacje, jak podsycać napięcie i jak sprawić, by czytelnik czuł się częścią tej niebezpiecznej gry.
„Zamknięci” to także dowód na to, że polski kryminał ma się świetnie. To historia mocna, momentami brutalna, ale przede wszystkim wciągająca i przemyślana. Autor nie epatuje przemocą dla taniego efektu. Każdy drastyczny element ma swoje uzasadnienie i buduje klimat opowieści. Dla mnie to książka kompletna. Thriller, który trzyma w napięciu. Kryminał z intrygą, która nie obraża inteligencji czytelnika. Sensacja, która ma tempo i pazur. A do tego bohater, którego los naprawdę obchodzi. Dlatego książka ta znajduje należne miejsce na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To tytuł, który nie tylko dostarcza rozrywki, ale też zostawia po sobie emocjonalny ślad. A przecież o to w czytaniu chodzi. Jeśli szukacie historii, która rozgrzeje czytelnicze emocje do czerwoności, przyspieszy tętno i sprawi, że będziecie nerwowo przewracać kolejne strony – sięgnijcie po ten tom. Ostrzegam tylko: kiedy już wejdziecie do tej gry, nie będzie łatwo z niej wyjść.
Książka pt. „Zamknięci” ukazała się nakładem Wydawnictwa CM