Recenzje

Gdy blizna staje się makijażem!

„Aż do śmierci” to poruszający reportaż, ukazujący prawdziwe historie ośmiu kobiet, które w domowym zaciszu utraciły wszelką godność. W miejscu, które powinno być bezpiecznym azylem, każdego dnia musiały walczyć z tyranem. Tyranem, który powinien być dla nich ostoją bezpieczeństwa, a okazał się katem, złem w najgorszym wcieleniu. Daria Górka rozmawiała z kobietami, których życie zakleszczone zostało we wnykach ich oprawców. Zapis tych rozmów został wydany nakładem Wydawnictwa Mova. Wiele można powiedzieć po przeczytaniu tej książki, w której Autorka nie ocenia i nie usprawiedliwia kobiet, które za swoje czyny odsiadują wyroki więzienia. Nie da się przejść obok tych historii bez zadawania pytań. Pytań, które cisną się na język. Pytań, które wręcz chcemy wykrzyczeć! Dlaczego…? Nie dlaczego zabiły, lecz dlaczego kobiety te musiały tak cierpieć! Gdzie było państwo, gdzie byli sąsiedzi, gdzie była najbliższa rodzina? Kobiety te były pozostawione same sobie. Z każdym dniem, traciły wiarę na lepsze jutro. Z każdym ciosem i każdą pojawiającą się blizną, uchodziło z nich życie, poczucie godności. Każdy cios nie tylko zadawał ból fizyczny, lecz przede wszystkim ranił psychikę. Psychikę, której nie można już poskładać w jedną, stabilną całość. Kobiety żyjąc w permanentnym strachu, nie widziały żadnej alternatywy. Z czasem, napiętnowane uświadamiały sobie, że tak musi być, że zasłużyły na takie traktowanie.

Wiele emocji towarzyszyło mi podczas czytania tej książki. Przede wszystkim złość na mężczyzn, którzy zgotowali taki los swoim żonom, partnerkom. Hmm, mężczyzn? Dobre pytanie. Czy facet podnoszący rękę na kobietę jest męski? NIE! Czułem również złość na kobiety-ofiary. Dlaczego tkwiły w tych toksycznych związkach? Dlaczego, tak jak przyznały swojej rozmówczyni pozwalały wracać swoim oprawcom? Przebaczały i wszystko było dobrze. Lecz pozorny spokój trwał dwa, trzy dni. Jedna z rozmówczyń przyznaje „nie miałam wyjścia, musiałam trwać w tym związku, bo nie miałam gdzie pójść. Co z dziećmi, co z nimi?”. Myślę, sobie, że pętla strachu jaka owinęła się wokół tych kobiet, spowodowała poczucie bezradności, lęku a przede wszystkim wyrwała poczucie własnej wartości. Uczucie skazania na trwanie u boku tyrana wzięło górę. Nie jestem w stanie pojąć dlaczego bita, gwałcona i poniżana kobieta, nie odchodzi, lecz trwa! W imię czego! Nie sposób mi pojąć takiego zachowania. Nie zamierzam krytykować czy oceniać tych zachowań. Nie mam do tego prawa, gdyż nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Lecz staram się odpowiedzieć na pytanie, czy morderstwo było jedyną alternatywą na przerwanie pętli strachu? I znów w mej głowie pojawia się kolejne pytanie. Chyba najbardziej kontrowersyjne. Czy kara pozbawienia wolności, jest adekwatna do czynu? Przecież te kobiety, przez lata tkwiły w domowym więzieniu. Były pozbawione nie tylko godności, lecz wolności psychicznej. Owszem zabiły, lecz w akcie desperacji, ponieważ pewnego dnia coś w nich pękło. Często działały w amoku, a wspomnienia feralnego dnia widzą jak przez mgłę. Nie zamierzam, tak samo jak Pani Daria oceniać tych kobiet, czy też je usprawiedliwiać. Lecz wychodzę z założenia, że są możliwe inne formy kary, zadośćuczynienia.

To, co dotyka mnie w tym reportażu, to również fakt, iż jedna z kobiet przyznała, że nie chciała dzwonić na „Niebieską Linię, żeby mu nie zaszkodzić. Nie chciałam na niego donosić”. Wiele z nich wycofywało zeznania. Niektóre z kobiet doświadczyły przemocy fizycznej i psychicznej w dzieciństwie od swoich rodziców. Trzy z ośmiu kobiet, odeszły od partnerów, którzy się nad nimi znęcali. Lecz kolejni okazywali się jeszcze większymi tyranami. Jedna z kobiet od najmłodszych lat uświadamiana była, że „facet, to Bóg i car”. Brak reakcji ze strony państwa, rodziny, czy też sąsiadów jest reakcją dającą oprawcy poczucie przyzwolenia na takie działania. Daria Górka napisała wstrząsający reportaż, w którym kobiety niegdyś pozbawione głosu, zabierają go na nowo, by uświadomić społeczeństwo, że problem przemocy wobec kobiet nie jest fikcją, lecz jak wskazują przytoczone w książce statystyki „rocznie nawet 1000 000 Polek doświadcza przemocy. Co trzecia kobieta w Polsce przynajmniej raz w swoim życiu była ofiarą przemocy”. Statystyki zatrważają i tylko od nas zależy, czy powstrzymamy falę przemocy. Niech książka Pani Darii będzie dla nas sygnałem alarmowym, by reagować! By nie bać się! Bowiem przemoc karmiona strachem zwiększa apetyt oprawcy dając mu poczucie bezkarności. Słowa podziękowania oraz uznania kieruję w stronę Darii Górki oraz Wydawnictwa Mova. „Aż do śmierci” to książka, która otwiera oczy na reagowanie na przemoc. Przemoc która ich ofiarom zamknęła widok na lepsze jutro. Każdego dnia słychać wołanie, nie bądźmy głusi i reagujmy. Jeśli widzisz, słyszysz reaguj dzwoniąc na pogotowie dla ofiar przemocy domowej 2 2 6 6 8 7 0 0 0. Warto reagować! Warto sięgnąć po książkę, by uświadomić sobie, jak katastrofalne skutki może mieć brak naszej reakcji. Autorka na końcu swej książki kieruje piękne słowa do kobiet i mężczyzn. Warto te słowa zapisać i zapamiętać na każdy dzień.  Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mova.

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…