Recenzje

„Mumia” – kiedy Egipt zaczyna szeptać z ciemności

„Mumia” to książka, która zdecydowanie nasyci apetyty miłośników fantasy. Ale nie tylko tych, którzy szukają lekkiej przygody. To propozycja dla czytelników złaknionych fantastycznych wrażeń, którzy lubią, kiedy historia ma ciężar, kiedy niesie ze sobą niepokój i kiedy nie boi się zahaczyć o mroczniejsze rejony wyobraźni. To także solidna dawka doznań, które uderzają z całą mocą. I to nie jest przesada. Paweł Leśniak potrafi budować sceny w taki sposób, że emocje faktycznie „elektryzują” – jest napięcie, jest ciekawość, jest ten specyficzny dyskomfort, który sprawia, że trudno odłożyć książkę na bok.

W twórczość Pawła Leśniaka wchodzę z dużą ciekawością i jeszcze większym poczuciem, że trafiam na autora, który nie zamierza grać bezpiecznie. Już od pierwszych stron widać, że nie mamy tu do czynienia z opowieścią, która chce jedynie uprzyjemnić wieczór i spokojnie poprowadzić czytelnika za rękę. Wręcz przeciwnie – ta historia od razu narzuca własne tempo i własne zasady gry, wciągając w rzeczywistość, w której nie ma miejsca na obojętność. Jeśli to rzeczywiście dopiero początek większej literackiej podróży, to trudno nie poczuć pewnej ekscytacji na myśl o tym, jak autor rozwinie skrzydła w kolejnych tomach.

„Mumia” nie udaje grzecznej opowieści do poduszki – to raczej wejście do świata, który od pierwszych chwil lekko niepokoi, przyciąga i nie pozwala zachować dystansu. Leśniak ustawia czytelnika w roli kogoś, kto ma się dać porwać tej historii bez negocjacji, bez zabezpieczeń i bez gwarancji komfortu. I robi to w sposób zdecydowany, jakby od początku zakładał, że opór i tak nie ma sensu.

Paweł Leśniak buduje świat starożytnego Egiptu w sposób, który nie ogranicza się do dekoracji z piramid i piasku. To Egipt żywy, ale też niepokojący – pełen napięć, niedopowiedzeń i cieni, które zdają się poruszać nawet wtedy, gdy nikt na nie nie patrzy. Już od pierwszych stron czuć, że coś tu jest nie tak. Coś wisi w powietrzu. Coś, co nie powinno wrócić.

W centrum tej historii stoi Mose – chłopak, który właśnie wchodzi w dorosłość, ale zamiast spokojnego startu dostaje emocjonalny rollercoaster. Staje on przed drzwiami do świata dorosłych decyzji, ale szybko okazuje się, że to nie wolność, tylko początek ciężaru, którego nie da się łatwo zrzucić. Jego ojciec, Keftir, weteran wojenny wierny faraonowi, widzi dla syna prostą drogę – wojsko, służba, obowiązek. Życie poukładane według schematu, który ma zapewnić przetrwanie rodzinie. Ale Mose nie jest z tych, którzy potulnie idą wyznaczoną ścieżką.

I właśnie tutaj zaczyna się coś, co wciąga najbardziej – konflikt między tym, co „trzeba”, a tym, co się czuje. A nad tym wszystkim unosi się coś jeszcze bardziej niepokojącego. Plotki. Szepty. Opowieści o mumii, która ma nadejść i przynieść koniec Egiptu. Brzmi jak ludowe straszenie? A może jak ostrzeżenie, które wszyscy ignorują zbyt długo?

To, co w tej książce działa szczególnie mocno, to sposób budowania napięcia. Autor nie rzuca od razu wszystkiego na stół. On raczej podsuwa okruchy informacji, zostawia ślady, każe czytelnikowi samemu łączyć fakty. I właśnie dzięki temu atmosfera gęstnieje z każdą stroną.

Muszę też podkreślić jedną rzecz – kreatywność Pawła Leśniaka w konstruowaniu historii zasługuje na uznanie. To nie jest odtwórcze fantasy, które opiera się na sprawdzonych schematach bez ryzyka. Tu widać próbę stworzenia czegoś własnego, czegoś, co ma swoją tożsamość. Wątki polityczne, rodzinne, religijne i te bardziej mistyczne przeplatają się w sposób, który nie przytłacza, ale buduje spójną całość. Całość, która potęguje w nas nieustanne poczucie grozy. Grozy, która z każdą przekładaną stroną rozpala nasze czytelnicze emocje

Co ważne, styl narracji również robi swoje. Jest dynamiczny, momentami surowy, ale dzięki temu bardzo pasuje do opowieści osadzonej w realiach starożytnego Egiptu, który nie jest tutaj pocztówką z wakacji, tylko miejscem pełnym napięć, strachu i niepewności. Autor nie sili się na zbędne ozdobniki – i dobrze, bo historia sama w sobie niesie wystarczająco dużo emocji.

W pewnym momencie złapałem się na tym, że nie czytam już „co się wydarzy dalej”, tylko „co jeszcze może pójść gorzej”. I to jest ten rodzaj lektury, który trzyma czytelnika w lekkim napięciu nawet wtedy, gdy książka leży już zamknięta obok. Bo obrazy zostają w głowie. Te wszystkie cienie, sny, przeczucia Mose’a i narastające poczucie, że coś nieuchronnego zbliża się wielkimi krokami.

Nie sposób nie wspomnieć o warstwie emocjonalnej. To nie jest tylko historia o mumii i starożytnym Egipcie. To również opowieść o strachu przed losem, o presji rodziny, o wyborach, które mogą zmienić wszystko. Mose nie jest bohaterem jednowymiarowym – on się waha, buntuje, próbuje zrozumieć świat, który nie daje mu jasnych odpowiedzi. I właśnie przez to jest wiarygodny.

„Mumia” to książka, która zdecydowanie nasyci apetyty miłośników fantasy. Ale nie tylko tych, którzy szukają lekkiej przygody. To propozycja dla czytelników złaknionych fantastycznych wrażeń, którzy lubią, kiedy historia ma ciężar, kiedy niesie ze sobą niepokój i kiedy nie boi się zahaczyć o mroczniejsze rejony wyobraźni. To także solidna dawka doznań, które uderzają z całą mocą. I to nie jest przesada. Paweł Leśniak potrafi budować sceny w taki sposób, że emocje faktycznie „elektryzują” – jest napięcie, jest ciekawość, jest ten specyficzny dyskomfort, który sprawia, że trudno odłożyć książkę na bok.

Doceniam kreatywność pisarza na tyle, że bez wahania umieszczam tę książkę na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To nie jest tylko chwytliwy skrót, ale moja prywatna kategoria dla tytułów, które robią coś więcej niż tylko opowiadają historię. One zostają w pamięci. I „Mumia” zdecydowanie do takich należy.

Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na uznanie. Widać, że autor ma pomysł i potrafi go konsekwentnie realizować. Nie gubi rytmu, nie rozprasza się niepotrzebnymi wątkami, tylko prowadzi czytelnika przez opowieść, która ma swój cel i wyraźny kierunek.

Paweł Leśniak dostarcza czytelnikowi historię, która nie próbuje być jedynie tłem do fantastycznych dekoracji. To opowieść, która żyje, oddycha i momentami niepokoi. A to w fantasy zawsze jest wartością dodaną. „Mumia” to książka, która nie tylko spełnia oczekiwania, ale momentami je przekracza, zostawiając czytelnika z poczuciem, że właśnie uczestniczył w czymś większym niż zwykła lektura.

Książka pt. „Mumia” ukazała się nakładem Wydawnictwa Nocą

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…