3 Szoty z Aleksandrą Radko
…Jako instruktorka ZHP pracowałam z zuchami i to właśnie podczas przygotowywania zbiórek i obozów utwierdzałam się w przekonaniu, że nasze przygody już same mają w sobie coś magicznego. Bardzo chciałam to uchwycić i choćby na chwilę przenieść się na obóz, gdzie legendy ożywają, a do sklepu można polecieć na miotle zamiast iść pieszo…
Czyt-NIK: Skąd wziął się pomysł na połączenie harcerskiego obozu z elementami magii i słowiańskich wierzeń?
Aleksandra Radko: Pomysł pojawił się w rozmowie. Spędzałam urlop w miejscu, które później stało się scenerią książki, i rozmawiałyśmy z koleżanką o literaturze fantasy. W pewnym momencie padło pytanie: dlaczego właściwie nie ma książek, które łączą magię i harcerstwo?
Dla wielu osób harcerstwo kojarzy się głównie z siedzeniem w lesie i śpiewaniem przy ognisku, ale ja widzę w nim dużo więcej i uważam, że z magią ma zaskakująco wiele wspólnego.
Jako instruktorka ZHP pracowałam z zuchami i to właśnie podczas przygotowywania zbiórek i obozów utwierdzałam się w przekonaniu, że nasze przygody już same mają w sobie coś magicznego. Bardzo chciałam to uchwycić i choćby na chwilę przenieść się na obóz, gdzie legendy ożywają, a do sklepu można polecieć na miotle zamiast iść pieszo.
Magia wyrasta tu wprost z harcerskiej codzienności, to raczej odkrycie jej potencjału niż tworzenie czegoś zupełnie od podstaw.
.
Czyt-NIK: Magia w powieści „Obóz harcersko-magiczny na Wydrze. Duch na Bunkrach” jest integralną częścią rzeczywistości bohaterów. Jak udało się Pani zachować równowagę między realizmem a fantastyką??
Aleksandra Radko: Podeszłam do magii możliwie realistycznie i potraktowałam ją jak technologię. Zainspirowało mnie znane stwierdzenie Arthura Clarke’a, że „każda dostatecznie zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii”.
Poszłam tym tropem i uznałam, że magia mogłaby działać jak system, który można badać, rozwijać i wykorzystywać na różne sposoby. Dlatego w książce pojawiają się studia magiczne, teorie i ich porównania do fizyki teoretycznej. Sama zrobiłam doktorat z biofizyki, więc nie mogłam się powstrzymać od zastanawiania się, o ile prostsze byłyby studia, gdyby magia naprawdę istniała.
Założyłam też, że gdyby magia była dostępna, ludzie korzystaliby z niej bardzo różnie, jedni do wszystkiego, inni woleliby nadal robić rzeczy własnymi rękami. Dzięki temu magia nie stała się „łatwym rozwiązaniem fabularnym” tylko czymś naturalnym i oswojonym.
A niektóre magiczne rozwiązania to po prostu moja lista życzeń, na przykład lustro do komunikacji, które bardzo by się przydało, bo zasięg na bazie zaczyna się dwa kroki za pomostem.
Czyt-NIK: Pod warstwą przygodową kryje się opowieść o wspólnocie i odpowiedzialności. Jakie wartości były dla Pani najważniejsze podczas pisania książki „Obóz harcersko-magiczny na Wydrze. Duch na Bunkrach”?
Aleksandra Radko: Najważniejsza była dla mnie współpraca. Chciałam pokazać, że problemy najlepiej rozwiązuje się razem, z pomocą innych, zwłaszcza osób, które mają odpowiednie kompetencje.
Zależało mi też na pokazaniu, że harcerstwo, nawet bez magii, daje ogromną frajdę i uczy umiejętności, które naprawdę przydają się w dorosłym życiu. Mam tu na myśli przede wszystkim kreatywne rozwiązywanie problemów, współdziałanie i odpowiedzialność.
W przypadku postaci komendanta obozu ważne było dla mnie również podkreślenie roli procedur, tego, że warto korzystać ze sprawdzonych ścieżek działania i nie bać się zgłaszać problemów, które nas przerastają.
Pod przygodową fabułą kryje się bardzo realna lekcja: współpraca, odpowiedzialność i zaufanie do innych to fundament działania. Tak w harcerstwie jak i poza nim.