3 Szoty z Pawłem Janiszewskim
…Może ta książka to nie fikcja, a cienka zasłona dymna, pod którą kryją się prawdziwe wydarzenia?:-) Nie potwierdzam, nie zaprzeczam gdyż nic nie jest oczywiste i zgodnie z moją maksymą…nic nie jest takim jakim się wydaje…
Czyt-NIK: „Zjazd 2” to druga część kryminalnej trylogii. To spotkanie czterdziestolatków, które okazało się zderzeniem z morderczym niebezpieczeństwem. Walką na śmierć i życie. Proszę zdradzić, czy chciałby Pan wziąć udział w takim spotkaniu? A może wziął Pan, a ta książka jest opisem wydarzeń?
Paweł Janiszewski: Ach, Czyt-NIKu… pytanie, które pachnie nie tylko kawą z termosu na szkolnym zjeździe, ale i krwią na marynarce w kratę. Czy chciałbym wziąć udział w takim spotkaniu? Cóż… może już wziąłem?:-) Może ta książka to nie fikcja, a cienka zasłona dymna, pod którą kryją się prawdziwe wydarzenia?:-) Nie potwierdzam, nie zaprzeczam gdyż nic nie jest oczywiste i zgodnie z moją maksymą…nic nie jest takim jakim się wydaje…Poza tym, kto powiedział, że zjazdy czterdziestolatków nie mogą być ekstremalnym sportem? Jedni wybierają skoki na bungee, inni — konfrontację z przeszłością. Tyle powiem: nigdy nie lekceważ człowieka, który był przewodniczącym klasy i do dziś pamięta, kto ściągał na sprawdzianie z geografii.
Czyt-NIK: Wyobraźmy sobie, że „Zjazd” i „Zjazd 2” trafia na szklane ekrany. W rolę którego z bohaterów chciałby się Pan wcielić?
Paweł Janiszewski: Gdyby „Zjazd” i „Zjazd 2” trafiły na szklane ekrany, z przyjemnością wcieliłbym się w jedną z postaci — choć wybór nie jest łatwy. Chyba najbliżej mi do Janka Jantara. Jest trochę dobry, trochę zły… z jednej strony fajtłapa, któremu wiecznie coś wypada z rąk, a z drugiej – ma tę niesamowitą zdolność wyjścia cało z każdej opresji. Taki pechowy szczęściarz, który zawsze spada na cztery łapy, nawet jeśli wcześniej potknie się o własne sznurowadła.
Mógłbym też zagrać Miśka Leruka. To taki klasyczny czarny charakter z ludzką twarzą – silny facet, któremu trudno się oprzeć. Kobiety go uwielbiają, mężczyźni nie bardzo wiedzą, czy chcą mu przybić piątkę, czy jednak trzymać się z daleka.
Na pewno nie chciałbym być tajemniczym Samurajem… ciągłe zbrodnie, mroczne spojrzenia spod kaptura i wieczne milczenie – to jednak nie moja bajka. Poza tym, kto by chciał żyć w cieniu, skoro można mieć własną scenę, światła reflektorów… i ewentualnie jakiś pościg samochodowy w tle?
Czyt-NIK: Jestem po lekturze książek „Zjazd” i „Zjazd 2”. Którą następną książkę Pana autorstwa poleciłby Pan mej czytelnicznej uwadze?
Paweł Janiszewski: Na pewno poleciłbym „Opowieść o Grace z Porto-Vecchio” — to książka, która zabierze Was z Polski aż na słoneczną Korsykę, gdzie piękne widoki kontrastują z mrocznymi układami i niebezpiecznymi powiązaniami.
To historia o Grace Grace 2 – silnej, pięknej kobiecie, która zostaje uwikłana w mafijną sieć intryg. Jej życie toczy się między końskimi stajniami, mrocznymi tajemnicami a rozgrzanym słońcem Porto-Vecchio, miasta, w którym zakochuje się tak samo mocno jak wcześniej w… Adamie. A może Brunonie? Właśnie – uczucia Grace to osobna powieść. Kiedy przeszłość niespodziewanie puka do jej drzwi, a teraźniejszość wali się jak domek z kart, kobieta musi zdecydować, komu może ufać. I czy w ogóle komukolwiek…
„Zbrodnia, by stała się doskonała, musiała zostać perfekcyjnie ukryta, co wymagało dokładnego wysprzątania.” – to jedno ze zdań, które świetnie oddaje klimat tej książki. Bo tutaj nic nie jest oczywiste, a każda decyzja pociąga za sobą konsekwencje.
Grace kocha konie, swojego psa boksera i… niebezpieczne życie, choć nigdy sama by się do tego nie przyznała. Jej relacje z mężczyznami to istna emocjonalna sinusoida – a przy tym siła tej postaci polega na tym, że potrafi walczyć, nawet gdy wszyscy inni już się poddali. Czasem bywa bezwzględna, czasem wrażliwa, ale zawsze autentyczna.
Czy przetrwa? Czy wyjdzie z tego świata układów, zdrad i emocjonalnych pułapek cało? Tego już nie zdradzę. Ale jedno mogę powiedzieć: jeśli spodobał Ci się „Zjazd” i „Zjazd 2”, to z Grace przeżyjesz jeszcze mocniejszy rollercoaster. I gwarantuję – nie będziesz chciał z niego wysiąść.
Bo w tej książce naprawdę nikomu nie można ufać. Nawet samemu sobie.