3 Szoty z Michałem Borowskim
…To była iskra, żona wypatrzyła jakiś konkurs i przekonała mnie, żeby spróbować. Oczywiście nie wygrałem, ale zacząłem pisać „Korporację cieni„ wtedy jeszcze bez tytułu. Jednak porzuciłem pisanie w połowie. Dopiero po wielu latach wypuściłem „Przygodę Grzebcia” dwie inne historie dla dzieci i dokończyłem opowieść dla starszych czytelników…
Czyt-NIK: Z zawodu jest Pan elektrykiem. Proszę zdradzić co sprawiło, że poczuł Pan fazę do pisania książek? Co było punktem zapalnym, który rozpalił w Panu chęć do pisania?
Michał Borowski: To była iskra, żona wypatrzyła jakiś konkurs i przekonała mnie, żeby spróbować. Oczywiście nie wygrałem, ale zacząłem pisać „Korporację cieni„ wtedy jeszcze bez tytułu. Jednak porzuciłem pisanie w połowie. Dopiero po wielu latach wypuściłem „Przygodę Grzebcia” dwie inne historie dla dzieci i dokończyłem opowieść dla starszych czytelników.
Czyt-NIK: „Korporacja cieni” jest Pana pierwszą książką dla starszych czytelników. Wcześniej pisał Pan książki dla dzieci. Jaka jest różnica między pisaniem książek dla dzieci a tworzeniem historii dla starszych czytelników?
Michał Borowski: Z mojego punktu widzenia różnica jest bardzo duża. Pisząc dla dzieci trzeba pisać językiem przystępnym, zbyt trudne wyrazy mogą zniechęcić do czytania. Dzieci są też z reguły niecierpliwe i tutaj cały czas trzeba pilnować, żeby ciekawość, co jest dalej nie przepadła po kilku stronach. Mam nadzieję, że osiągnąłem ten cel.
W kwestii dorosłych, można sobie pozwolić na ostrzejsze słownictwo, dłuższe opisy sytuacji, jednak i tutaj trzeba dbać, żeby nie stworzyć scenariusza do telenoweli, gdzie już na początku wiadomo będzie jak skończy się historia, albo co gorsze znudzi czytelnika.
Czyt-NIK: Enigmatyczna historia zapisana na kartach Pana najnowszej książki, poprowadzi nas w głąb mrocznych wydarzeń. Jest gwarancją doskonałej lektury. Dlaczego warto wejść w „Korporację cieni”?
Michał Borowski: Pomysł zrodził się prawie osiem lat temu, zacząłem trochę bardziej interesować się tematyką teorii spiskowych. Czytałem różne źródła, porównywałem informacje, niektóre potwierdzały się na stronach rządowych i źródłach historycznych. Dla przykładu, pod koniec drugiej wojny światowej, Adolf Hitler pracował nad bronią, mającą za zadanie wywoływać określone warunki pogodowe. Dlaczego dziś nie mogą funkcjonować urządzenia geoinżynieryjne wywołujące np. powodzie lub susze? Oczywiście to moje przemyślenia, ale warto zagłębić się w „Korporację cieni„ i chwilę zastanowić się nad możliwymi scenariuszami. W każdej opowieści jest ziarnko prawdy, podobno 🙂
