3 Szoty z M.M. Perr
…Thriller daje napięcie i tempo, kryminał strukturę, ale to, co najbardziej mnie interesuje, dzieje się między nimi – tam, gdzie pytania o winę, odpowiedzialność i granice lojalności stają się osobiste. Jeśli czytelnik ma poczuć niepokój, to nie dlatego, że ktoś ginie – ale dlatego, że sam nie wie już, po czyjej stronie stoi…
Czyt-NIK: „Więzi” to szóste spotkanie z podkomisarzem Robertem Lwem. W tej odsłonie podejmie się sprawy, która może stać się rysą na jego dotychczasowej karierze zawodowej. Skąd pomysł, aby namieszać w życiorysie bohatera, który jest charakterystyczną i barwną postacią w polskim kryminale, thrillerze?
M.M. Perr: Bo idealni bohaterowie bywają nieznośnie przewidywalni. A mnie interesuje człowiek – ze wszystkimi rysami, pęknięciami i słabościami, które czynią go prawdziwym. Robert Lew od zawsze balansował na granicy – lojalności i buntu, zasad i intuicji. W „Więziach” ta granica zaczyna się kruszyć. To nie był tylko mój kaprys, tylko naturalna konsekwencja jego historii. Lubię opowieści, w których nie ma łatwych odpowiedzi i gdzie lęk podchodzi pod skórę jak zimna woda w jeziorze – niby tylko czytasz, ale czujesz, że cię coś łapie za kostkę.
Czyt-NIK: Kryminał i thriller to bez wątpienia kombinacja gatunków, w której czuje się Pani jak ryba w wodzie. A każdy czytelnik sięgający po „Więzi” popłynie nurtem wezbranej fali kryminalnej intrygi? Proszę zdradzić jaki zna Pani przepis na tak doskonałe połączenie kryminału z thrillerem, które sprawia, że czytelnik zatapia się w lekturze do utraty tchu?
M.M. Perr: Zaczynam od bohatera, który już coś stracił – bo tylko taki potrafi ryzykować naprawdę wszystko. Potem stawiam go przed sytuacją, która rozsadza ramy klasycznego śledztwa – emocjonalnie, moralnie, egzystencjalnie. Thriller daje napięcie i tempo, kryminał strukturę, ale to, co najbardziej mnie interesuje, dzieje się między nimi – tam, gdzie pytania o winę, odpowiedzialność i granice lojalności stają się osobiste. Jeśli czytelnik ma poczuć niepokój, to nie dlatego, że ktoś ginie – ale dlatego, że sam nie wie już, po czyjej stronie stoi.
Czyt-NIK: „Więzi” to szóste spotkanie z podkomisarzem Robertem Lwem. Napisała Pani również powieść obyczajową („Wszystkie winy mojej matki”). Zabrała nas również Pani do Austro-Węgier końca XIX wieku („Szpital św. Judy”). Proszę zdradzić, jaką kolejną historię tworzy Pani dla swoich czytelników?
M.M. Perr: Gdybym powiedziała, musiałabym Was… wciągnąć w to wszystko. A to niebezpieczne.
Ale dobrze – uchylę rąbka. Ci, którzy są już po lekturze „Więzi”, wiedzą jak się one kończą. Podkomisarz odbiera telefon i to wokół tego, co wtedy usłyszy, będzie kręciła się akcja kolejnej książki. To będzie trochę inna część od poprzednich. Czas będzie bardzo ograniczony – do 48 godzin, więc i tempo znacznie szybsze. Będzie dużo akcji i dużo emocji. Więcej już nie zdradzę.
