3 Szoty z Krzysztofem Drozdowskim
…W każdej mojej książce staram się trzymać faktów. Opowiadam historię, emocje które mi przy tym towarzyszą staram się odłożyć nieco na bok. Powszechnie mówi się, że historyk powinien dążyć do obiektywizmu. Ten jest oczywiście nieosiągalny, choć wydaje mi się, ze często podążam dobrą drogą. Oceny pozostawiam czytelnikom…
Czyt-NIK: W 1960 roku bydgoską społecznością wstrząsnęły doniesienia o zbrodni dokonanej przez Tadeusza Rączkę. Dzisiaj z dziennikarską skrupulatnością, dokładnością ukazuje Pan szczegóły tej bestialskiej zbrodni. Co sprawiło, że postanowił Pan „dotknąć tego tematu”?
Krzysztof Drozdowski: Ta historia jest cały czas obecna wśród mieszkańców miasta. Wiele osób doskonale pamiętało tę zbrodnię. Oczywiście nie wszyscy znali jej szczegóły, tak jak udało się je przedstawić w książce. Zabrałem się za nią nieco z przypadku. Byłem w trakcie zbierania materiałów do książki o innym zbrodniarzu z Bydgoszczy, o którym książka ukaże się na jesieni. Niejako przy okazji chciałem poznać również tę historię. Gdy już zajrzałem do akt to zobaczyłem, że to ciekawa historia, warta opowiedzenia. Zwłaszcza, że stanowi dobrą przestrogę również na dzisiejsze czasy.
Czyt-NIK: Na kartach książki „Stryczek dla Rączki. Rekonstrukcja zbrodni, która wstrząsnęła Bydgoszczą” nie wydaje Pan sądów, prywatnych ocen, lecz z dojrzałym obiektywizmem ukazuje dramatyczne wydarzenia, które wstrząsnęły bydgoską społecznością. Czy pisząc tę książkę przychodziło to Panu z łatwością czy trudnością? Jak zachować obiektywizm pisząc książkę na taki temat?
Krzysztof Drozdowski: W każdej mojej książce staram się trzymać faktów. Opowiadam historię, emocje które mi przy tym towarzyszą staram się odłożyć nieco na bok. Powszechnie mówi się, że historyk powinien dążyć do obiektywizmu. Ten jest oczywiście nieosiągalny, choć wydaje mi się, ze często podążam dobrą drogą. Oceny pozostawiam czytelnikom. Choć z drugiej strony czy w takiej historii jest co oceniać? Zbrodnia jest udowodniona od początku do końca. Jest to w dodatku zbrodnia, głupia, nie potrzebna, bez żadnego sensu ginie dwójka nastolatków. Morderca jest nie wiele starszy od swoich ofiar, ma trudne dzieciństwo. Ale czy to powoduje, ze powinniśmy się nad nim ulitować? To są pytania, które towarzyszą mi i mam nadzieję również czytelnikom tej książki. Każdy czytając musi sam to osądzić.
Czyt-NIK: Pana twórczość i życie jest ściśle związane z historią. Z jej przekazywaniem. Może zadam pytanie zbyt proste, ale myślę, że ważne dla młodego człowieka – dlaczego przekazywać historię kolejnym pokoleniom?
Krzysztof Drozdowski: To ja odpowiem klasykiem. Piłsudski powiedział swego czasu, że „Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. I to jest najlepsza odpowiedź na to pytanie. Zamiłowanie do historii towarzyszy mi od lat podstawówki, kiedy to zaczytywałem się w Trylogii. Od szkoły średniej wiedziałem jaką chce obrać drogę. Od kilku lat moje marzenie się spełnia i pozwala mi przekuć wielką pasję w sposób na życie.