Wywiady

3 Szoty z Krzysztofem Owsiakiem

…w książce tej dominującym przesłaniem jest chyba taki luz, bo w świecie w niej przedstawionym żyje się i też umiera się na luzie. Zatem najważniejszą kwestią jeśli chodzi o odbiorcę nie jest tutaj jego wiek, czy jego zamiłowania literackie, a raczej podejście do życia: otwarte, wyluzowane, uśmiechnięte, wtedy na pewno odnajdzie w tej książce coś dla siebie…

Czyt-NIK: „Wyprawa po Smocze Jajo” to fantastyczna podróż, w której warto wziąć udział. Tę książkę napisał Pan mając 18/19 lat. Proszę zdradzić, do jakiej grupy czytelników kieruje Pan swoją książkę?

Krzysztof Owsiak: Mógłbym odpowiedzieć banałem, że jest ona dla czytelników od lat 14 do 114 i tak zapewne jest. Natomiast bardzo ważną rzeczą jest to, w jakim stadium pracy nad sobą, czy też na jakim poziomie świadomości jest czytelnik. Czy jest człowiekiem, który wszędzie szuka problemów, negatywnych zdarzeń, czy ma podejście do życia otwarte, pozytywne, szuka radości. Jeśli jest to człowiek, który ma usztywniający kij od miotły w tylnej części swojej garderoby, którą nosi, na pewno nie jest to książka dla niego, będzie szukał w niej czegoś, do czego można się przyczepić, a jak wiadomo przyczepić można się do wszystkiego, powie rzep u psiego ogona. Natomiast w książce tej dominującym przesłaniem jest chyba taki luz, bo w świecie w niej przedstawionym żyje się i też umiera się na luzie. Zatem najważniejszą kwestią jeśli chodzi o odbiorcę nie jest tutaj jego wiek, czy jego zamiłowania literackie, a raczej podejście do życia: otwarte, wyluzowane, uśmiechnięte, wtedy na pewno odnajdzie w tej książce coś dla siebie.

Czyt-NIK: Na kartach książki „Wyprawa po Smocze Jajo” zaprasza nas Pan do wyprawy, której nie sposób zapomnieć. Wyprawy niebezpiecznej, ale jakże ciekawej. A ja ciekaw jestem, czy gdyby w realnym życiu była możliwość wzięcia udział w takiej podróży, to, czy Pan chętnie by w niej uczestniczył? I z jakim bohaterem najbardziej by się Pan utożsamiał?

Krzysztof Owsiak: Oczywiście żebym wziął. Mało tego, biorę praktycznie codziennie, w zasadzie każde moje działanie w ostatnich kilkunastu latach związane jest z robieniem czegoś po raz pierwszy, czegoś niebezpiecznego, rzucaniem się na głębokie wody, najczęściej wśród rekinów i bez koła ratunkowego. A z jaką postacią utożsamiam się najbardziej? Oczywiście, że ze smokiem! Bardzo nie lubię, gdy przychodzi jakaś banda i chce mi coś zabrać, a szczególnie coś bardzo drogocennego, a Smocze Jajo jest czymś bardzo drogocennym… Wtedy wypadam z jaskini, robię wielki hałas: Auuuggrrrhhhh! Zionę ogniem! Jeśli zaś smok nie jest postacią możliwą do utożsamiania się, wybieram Manfroda, właściwie nie muszę go wybierać, ma on szereg moich cech charakteru i niestety zazwyczaj jestem takim Manfrodem w każdym przedsięwzięciu, czyli ogarniam całość, bo beze mnie zazwyczaj wszystko by się rozsypało…, dlatego Manfrod.

Czyt-NIK: Dla mnie lektura książki „Wyprawa po Smocze Jajo” była doskonałą czytelniczą ucztą, której nie zapomnę. Proszę zdradzić, kiedy zaprosi nas Pan do kolejnej?

Krzysztof Owsiak: Ja już was, Szanowni Czytelnicy zapraszam do kolejnej podróży. Ona właśnie się tworzy, właśnie się pisze, czy to w domu, czy w różnych wspaniałych miejscach, w które zabieram ze sobą laptopa, czasem piszę w telefonie, potem przerzucam sobie spokojnie do laptopa, na przykład teraz, gdy piszę te słowa jestem na pięknej bałtyckiej plaży i nastraja mnie ona bardzo, bardzo pozytywnie i też tematycznie, bo… nie zdradzę dlaczego. W każdym razie jedno, co mogę zapowiedzieć, to następna podróż będzie zdecydowanie dłuższa, myślę że będzie jeszcze ciekawsza, będzie się w niej zdecydowanie więcej działo, bohaterowie zostaną wysłani w miejsca, w których jeszcze nie byli. Oczywiście poznamy też nowych ciekawych bohaterów, natomiast trochę zdradzę: jest już plan na kolejne dwie części (czyli razem cztery), mam już rozpisane, co się w nich wydarzy, kto weźmie udział w tych wydarzeniach, kiedy będą się one rozgrywać. Zostawiam sobie dość spore przerwy w latach między kolejnymi tomami na to, żeby móc również napisać coś, co będzie się działo pomiędzy nimi, na przykład jakieś opowiadania i tak dalej… Pomysłów jest sporo, a ja mam tę taką ważną cechę, że u mnie pomysł równa się plan, a plan równa się konieczność jego realizacji.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…