3 Szoty z Iwe Hulkon
…Ciekawi mnie też, czy czytelnicy odgadną prawdziwe uczucia i zamiary Konrada. Tworząc książkę o takim ciężarze tematycznym należało zachować ostrożność, przy jednoczesnym staraniu, aby powieść była w pełni realistyczna…
Czyt-NIK: „Informatyk – klik kłamstwa, klik grozy” to książka, dzięki której choć na chwilę mogłem być jak prawdziwy agent. Mogłem na własnej skórze poczuć klimat pracy w agencji wywiadowczej. Proszę zdradzić, dlaczego w powieści tak realnie oddany jest klimat pracy w służbach specjalnych?
Iwe Hulkon: Agencja Techniki Operacyjnej i Wywiadu została stworzona na poczet powieści „Informatyk – klik kłamstwa, klik grozy” i jest wzorowana na nieco innej komórce organizacyjnej, zaopatrującej agentów służb specjalnych w ówczesną technikę operacyjną i informatykę (proszę pamiętać, że był to początek lat dziewięćdziesiątych). Zatrudnieni w niej inżynierowie i technicy zajmowali się swoimi obowiązkami, ale niektórzy, w związku z częstymi wyjazdami poza granice kraju, spełniali też zadania oficerów prowadzących pozyskanych agentów, a czasem całe siatki wywiadowcze. I to jest tło powieści „Informatyka”. W dzisiejszym świecie książek czytelnicy znajdują wiele doskonałych powieści szpiegowskich, ale brakowało mi w nich jednego elementu – wykorzystania nabytych w służbie umiejętności do podporządkowania sobie otaczającej rzeczywistości (przede wszystkim ludzi), a także wpływu służby, ze wszystkimi jej blaskami i cieniami, na prywatne losy agentów. Nie jest tajemnicą, że większości z nich życie osobiste rozsypywało się jak domki z kart. Pierwsza część powieści pod tytułem „Gabriela” nie przedstawia kolejnej wielkiej akcji, lecz opisuje sensacyjne wydarzenia, zaistniałe pośród funkcjonariuszy różnych służb, na skutek ich interesów, chęci zysku, dominacji, również dla zwykłej przyjemności, lub zachowania tajemnicy o sobie. Pomagały w tym nie tylko dobre wyszkolenie psychologiczne, ale też zamęt w czasach transformacji ustrojowej w kraju, gdy z dnia na dzień wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Dla oddania realizmu postaci, zdarzeń i całego tła tamtej epoki powieść toczy się nie tylko w agencji czy komendzie policji, ukazuje też rodziny funkcjonariuszy, ich historię i czasem niesamowite powiązania.
Czyt-NIK: Z bijącym sercem odkrywałem kolejne kroki Gabrieli. Z zapartym tchem kroczyłem wraz z nią po cienkiej linii zagrywek agentów. A lektura tej książki to była dla mnie niezapomniana rozrywka pod znakiem służb specjalnych, do których zaprasza nas autor. Proszę zdradzić, jakie emocje towarzyszą w pisaniu tak intrygującej książki?
Iwe Hulkon: Użył Pan dobrego słowa: „intryga”. Gabriela to silna i doświadczona kobieta, jednak ocenie czytelników pozostawiam osąd, czy miała szansę wywinąć się Konradowi. Symptomy zawiązującej się wokół niej niebezpiecznej intrygi miała co rusz, więc co sprawiło, że nie potrafiła stawić mu czoła, czy to były jej uczucia, a może obezwładniała ją sieć kłamstw i wyrachowania, z jakimi nie spotkała się w służbie policyjnej. Ciekawi mnie też, czy czytelnicy odgadną prawdziwe uczucia i zamiary Konrada. Tworząc książkę o takim ciężarze tematycznym należało zachować ostrożność, przy jednoczesnym staraniu, aby powieść była w pełni realistyczna.
Czyt-NIK: Pierwsza część „Informatyk – klik kłamstwa, klik grozy” pod tytułem „Gabriela” to powieściowy debiut. Druga odsłona tej historii pod tytułem „Konrad” jest w przygotowaniu. To teraz poczuję się jak prawdziwy „wywiadowca” i zadam krótkie pytanie w tym wywiadzie – kiedy pojawi się „Konrad”?
Iwe Hulkon: No to Pana zaskoczę – dosłownie za kilka dni! I tam będzie się działo!