Recenzje

Zrecenzuj, jak przeczytasz. Pochwal, jak się zachwycisz.

Jakub Bączykowski zaimponował mi wrażliwością. Podjętym tematem. Tematem trudnym, bolesnym, lecz ważnym. Dzięki tej lekturze wielu z nas otworzy oczy. Uzmysłowi sobie, aby nie odkładać wielu rzeczy na potem, na jutro. Zwłaszcza spraw związanych z rodziną, bliskimi, przyjaciółmi. Bo jutra może już nie być. A książka jeszcze jest. Zatem bierzcie, czytajcie!

Jeśli książka, którą przeczytam, przypadnie mi do czytelniczego gustu, to chętnie (po)dzielę się z Wami moimi wrażeniami. Pochwal, jak się zachwycisz, to motto czyt-NIKowej działalności. Zatem ogłaszam, że po przeczytaniu książki „Zadzwoń, jak dojedziesz” chętnie ją recenzuje. A, że książka mnie zachwyciła, to i ją pochwalę. Zatem powiadam Wam Drodzy Czytelnicy, że czwarta książka w pisarskim dorobku Jakuba Bączykowskiego, jest tą, którą nazwać mogę NIK – Najlepszą Interesującą Książką. Powieść obyczajowa napisana przez autora to zdecydowanie tytuł, który nie patrzy w metrykę, nie patrzy, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną. Patrzy zaś na to, czy jesteś czytelnikiem kochającym ciekawe książki. Jeśli nim jesteś, to ten tytuł jest dla Ciebie. Zatem przeczytaj, jak zapoznasz się z czyt-NIKową recenzją.

Jakub Bączykowski w jakże wyraźny sposób dotyka tematu samotności. Tematu bliskich. Tematu relacji międzyludzkich, rodzinnych, przyjacielskich, sąsiedzkich. Ponadto historia, którą odkrywacie na kartach powieści „Zadzwoń, jak dojedziesz” porusza, dzwoni do naszej wrażliwości, zadaje pytania, na które odpowiedzi poszukuje każdy z nas. I nie każdy z nas odnajdzie te same odpowiedzi. Wszystko zależne jest od naszego systemu wartości. Lecz autor uzmysławia nam, aby w tym dekalogu była uważność na drugiego człowieka, tak, aby dziś w świecie, w który wydawałoby się komunikacja, ma wiele alternatyw, nie zamykać się na relacje. Warto otworzyć się na drugiego człowieka. Warto otworzyć się na lekturę tej książki.

„Zadzwoń, jak dojedziesz” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jakuba Bączykowskiego. Ta książka przyczyniła się do tego, że postanowiłem otworzyć się na wcześniejsze książki autora, i co ważne będę bacznie przyglądał się planom Pana Jakuba, który miejmy nadzieję, tworzy kolejne historie. Historie, które nie ulatują wraz z odłożeniem książki, lecz takie, które dają do myślenia, zmuszają do refleksji. Bo nie da się ukryć, że „Zadzwoń, jak dojedziesz” jest zaproszeniem do spojrzenia w siebie, swoje relacje, nastawienie względem człowieka, względem otaczającego nas świata. Powieść obyczajowa, która może być również doskonałą psychologiczną podporą to zdecydowanie najnowsza książka Jakuba Bączykowskiego.

Autor zaprasza nas do poznania historii Ryszarda, któremu trzy lata temu zmarła żona. To ogromna pustka i żal po stracie drugiej osoby, z którą przez pięćdziesiąt lat było się w związku małżeńskim. Dziś można by powiedzieć, że to rzadkość. Niestety! Jednak nie zamierzam przedstawiać tu statystyk małżeństw i rozwodów, lecz pragnę podkreślić, że autor uświadamia nam, że kiedyś związek był sztuką „naprawiania tego, co się psuło”. A dziś, gdy tylko pojawia się zadra jak na porcelanowej filiżance, wyrzucamy ją, aby kupić nową. Bez prób naprawy. Wróćmy jednak do sedna tej historii.

Niestety trójka dzieci zapomniało o swym samotnym ojcu. Co prawda pomagają mu, ale nie ma w tym uczucia, miłości. Czy to się zmieni? Czy znalezienie zeszytu z zapiskami Ryszarda, sprawi, że jego dzieci zrozumieją, co jest ważne? Przekonajcie się sami. Ta historia jest ważnym przesłaniem. Warto się w niego wczytać. Warto się w niego wsłuchać.

Jakub Bączykowski zaimponował mi wrażliwością. Podjętym tematem. Tematem trudnym, bolesnym, lecz ważnym. Dzięki tej lekturze wielu z nas otworzy oczy. Uzmysłowi sobie, aby nie odkładać wielu rzeczy na potem, na jutro. Zwłaszcza spraw związanych z rodziną, bliskimi, przyjaciółmi. Bo jutra może już nie być. A książka jeszcze jest. Zatem bierzcie, czytajcie!

Książka „Zadzwoń, jak dojedziesz” ukazała się nakładem Wydawnictwa Mięta

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…