Wywiady

3 Szoty z Anną Szumacher

…Plan jest prosty: trzeba domknąć trylogię. Co oznacza, że Maria znowu nie będzie miała łatwego roku na uczelni, bo trzeba podomykać wszystkie istotne sprawy z poprzednich tomów, oraz dorzucić jej trochę nowych problemów. Pojawią się postacie, które przewijały się w tomie pierwszym, a w drugim zeszły na dalszy plan…

Czyt-NIK: „W pożyczonym czasie” to pierwsza część fenomenalnego CYKLU MARII DEE. Główną bohaterką jest 21-letnia studentka prawa, która krótko mówiąc „wplątała się w wróżby”. Dla mnie, ponad czterdziestoletniego czytelnika lektura tej książki, była doskonałą zabawą, oderwaniem od codzienności. Jaka grupa wiekowa, jest tą docelową w Pani twórczości? Czy może jednak nie zamyka się Pani tylko na jedną grupę? Ja osobiście uważam, że literatura… zresztą to nie jest wywiad ze mną 😊

Anna Szumacher: Nie stawiam górnej granicy czytelniczej, raczej staram się, by w miarę jasny był przekaz, że nie każda fantastyka jest dla dzieci. Wszystkie moje książki nadają się dla czytelnika mniej więcej 16+, przy czym podejrzewam, że najwięcej „siebie” w cyklu o Marii odnajdą ludzie właśnie w szerokim przedziale 20-40, czyli tacy, co albo się wychowali na albo przynajmniej kojarzą takie serie jak Buffy: Postrach wampirów, Charmed, Supernatural, Scooby Doo, ewentualnie z nieco nowszych tytułów Grimm, czy The Magicians. Przygody Marii są hołdem dla tych wszystkich serii typu „potwór tygodnia”, gdzie z każdym sezonem stawka wzrasta a problemy stają się coraz poważniejsze i coraz większe. To takie klasyczne popkulturowe urban fantasy, ze wszystkimi jego, czasami przerysowanymi, zaletami i wadami oraz kompletnie niepasującą do tego świata „Legalną blondynką” jako wisienką na czubku. I właśnie takie w zamyśle ma być.

Czyt-NIK: „W cieniu aniołów” to druga odsłona CYKLU MARII DEE. Sięgając po ten tytuł wraz z bohaterką trafiamy do samego piekła. Proszę zdradzić swój pisarski przepis na stworzenie historii gotującej czytelniczą krew, sprawiającą, że emocje osiągają temperaturę wrzenia?

Anna Szumacher: Pojęcia nie mam, to wychodzi samo. A tak bardziej serio, myślę, że sekret polega na osiągnięciu równowagi między planowaniem, co ma się wydarzyć a zostawieniem wolnej ręki bohaterom na tyle, by mogli sami o sobie decydować. Zwykle, kiedy piszę książkę wiem, w jakim miejscu się zacznie i jak ma się skończyć. Jednak co się wydarzy po drodze? Jak dotrzemy do finału? Czy gdzieś skręcimy, bo nam wpadnie misja poboczna? Czy ktoś zginie? Czy bohater trzecioplanowy stanie się pierwszoplanowym? Cóż, czasami dowiaduję się tego w trakcie pisania. Czasami to bohaterowie decydują za siebie, a ja patrzę na to, co się wyprawia i próbuję w panice dogonić fabułę. Jednak uważam, że jeśli bohaterowie potrafią zaskoczyć, zdenerwować lub rozczulić mnie, autorkę, to tym bardziej poruszą emocje czytelników. A że z okolic mojego biurka czasem dobiegnie krzyk: „No i dokąd leziesz, cholero?!”, to już zupełnie inna sprawa…

Czyt-NIK: „W pożyczonym czasie” i „W cieniu aniołów”. I co dalej? Proszę nie trzymać nas w niepewności i zdradzić swoje pisarskie plany na ten rok?

Anna Szumacher: Plan jest prosty: trzeba domknąć trylogię. Co oznacza, że Maria znowu nie będzie miała łatwego roku na uczelni, bo trzeba podomykać wszystkie istotne sprawy z poprzednich tomów, oraz dorzucić jej trochę nowych problemów. Pojawią się postacie, które przewijały się w tomie pierwszym, a w drugim zeszły na dalszy plan. Zostanie rozwinięty wątek sanktuarium czarownic w New Haven. No i nadal nie wiadomo, co z piekielnym przewrotem pałacowym, bardzo złym archaniołem, młodą królową i pewnym wybitnie upartym demonem. To znaczy, ja mniej więcej wiem, ale wiem również, że bohaterowie i tak zrobią to, co uznają za stosowne. Dlatego epilog mam już napisany. To, jak kończy się historia nie podlega dyskusji. A potem? Cóż, potem czekają na mnie zupełnie nowe światy. I na czytelników też.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…