Czy posiadanie materialnych dóbr jest wyznacznikiem spełnienia w życiu? Wszystko zależne jest od systemu wartości każdego z nas. Choć nie raz jest tak, że Ci, którzy nie posiadają nic, albo posiadają niewiele, są szczęśliwsi od tych, którzy pławią się w luksusach.
Czym jest bieda? Czym jest ubóstwo? Czy między tymi dwoma słowami, możemy postawić znak równości? Czy oznaczają to samo? Pewne jest to, że oba te słowa mają negatywny wydźwięk znaczeniowy, emocjonalny. Lecz nie są jednoznaczne, nie posiadają jednego i tego samego wymiaru. Przynajmniej dla mnie, choć jestem przekonany, że każdy, kto sięgnie po „Szkołę biednych”, zauważy i zrozumie różnice między biednym a ubogim.
Węgierski pisarz Sándor Márai umiejętnie uświadamia nam czym jest bieda, ubóstwo i czy bogactwo jest wyznacznikiem szczęścia. Czy posiadanie materialnych dóbr jest wyznacznikiem spełnienia w życiu? Wszystko zależne jest od systemu wartości każdego z nas. Choć nie raz jest tak, że Ci, którzy nie posiadają nic, albo posiadają niewiele, są szczęśliwsi od tych, którzy pławią się w luksusach. I właśnie lektura pierwszego polskiego wydania satyrycznego eseju „Szkoła biednych” jest wybitnych uświadomieniem, że bogactwo nie wyraża się w stanie majętności, posiadania czy wartości wskazanej na koncie bankowym. Bogactwo jest sztuką odkrycia wewnętrznych dóbr, które nadają sens naszemu życiu.
Sándor Márai w nieco satyryczny i autoironiczny sposób podejmuje się ważnego i poważnego tematu. Bardzo dobrze, że spogląda na niego nieco z przymrużeniem oka. Lecz co ważne, trafnie punktuje najważniejsze przesłanie płynące z dyskusji na temat biedy, ubóstwa, bogactwa. Autor z filozoficznym spojrzeniem podjął się tematu biedy. Tematu, który ubogaca naszą wrażliwość, otwiera nasze myślenie na przewartościowanie swoich najważniejszych życiowych teorii.
Nie ukrywam, że „Szkoła biednych” to moje pierwsze spotkanie z twórczością węgierskiego pisarza. Pierwsze i jakże bogate, nie tyle, co pod względem emocjonalnych, lecz przede wszystkim duchowo-filozoficznym. Sándor Márai uświadomił mi, że bieda jest naturalnym stanem, lecz nie jest dobrym, przyjemnym i uszczęśliwiającym położeniem. Sęk w tym, że dla każdego z nas bieda może być czymś innym. To zależy od systemu wartości, granic posiadania, do którego zmierzamy. Lecz czy takowa granica istnieje? Myślę, że wielu z nas zapytanych, ile chciałbyś zarabiać, nie jest w stanie określić górnej granicy.
Czyt-NIK jest bezgranicznie przekonany, że „Szkoła biednych” to nie tylko książka godna polecenia, to również zaproszenie do dyskusji na temat biedy, jej istoty czy też konsekwencji. Warto pochylić się w tym miejscu nad tematem zachowania bogatych względem biednych oraz reakcji biednych na snobistyczne podejście bogatych. Esej Máraiego to bogactwo przemyśleń, które skłaniają czytelnika do wielogodzinnych refleksji. Ktoś mógłby powiedzieć, że sto sześćdziesiąt osiem stron tej książki, to treść uboga. Nic bardziej mylnego! Treść ta, zawarta w niewielkiej liczbie stron, jest właśnie esencją podjętej przez autora tematyki. Jest jej clou podanym w umiejętny sposób, który dotyka sedna ubóstwa. Ubóstwa które nie zawsze oznaczać musi biedę.
„Szkoła biednych” Sándora Máraiego ukazała się nakładem Wydawnictwa Czytelnik

