Największa siła tej książki? Kreatywność w konstruowaniu fabuły. Wojciech Kulawski nie idzie na skróty. Nie podaje gotowych odpowiedzi. Buduje historię jak precyzyjną układankę, w której każdy element ma znaczenie. Kiedy wydaje się, że już wiemy, w którą stronę to zmierza – autor zmienia perspektywę, podkręca tempo, dorzuca nowy trop. I robi to w sposób naturalny, bez tanich sztuczek.
Są kryminały, które czyta się dla zagadki. Są thrillery, które pochłania się dla adrenaliny. A potem trafia się książka taka jak „Między udręką miłości a rozkoszą nienawiści” autorstwa Wojciecha Kulawskiego – i nagle okazuje się, że wchodzimy w historię, która nie tylko trzyma w napięciu, ale dosłownie rozgrzewa czytelnicze emocje do czerwoności.
To moje piąte spotkanie z twórczością Kulawskiego i mogę powiedzieć jedno – to spotkanie zostanie w mojej czytelniczej pamięci już na zawsze. Autor nie tylko nie spuszcza z tonu, ale mam wrażenie, że z każdą kolejną książką coraz śmielej igra z emocjami odbiorcy. A tu, w drugim tomie z prokuratorem Marianem Suskim, wchodzi na poziom, który naprawdę robi wrażenie. Kortyńscy – bogaci, wpływowi, z pozoru poukładani. Warszawska elita, która na rodzinnych zdjęciach wygląda jak wyjęta z katalogu. Ale przecież wszyscy wiemy, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Kulawski bierze ten banał i rozbiera go na czynniki pierwsze. Krzysztof romansuje z młodą, piękną asystentką. Lucyna nie pozostaje mu dłużna. W tle zdrady, ambicje, urażona duma, pieniądze i rozpadające się małżeństwo. A kiedy dochodzi do tragedii z udziałem ich córki, napięcie zaczyna pulsować jak żyła na skroni.
I wtedy pojawia się trup. Śmierć Jagny Filiańskiej to punkt zapalny. Prokuratura wchodzi do gry, a wraz z nią prokurator Marian Suski – postać, którą naprawdę da się polubić za konsekwencję, przenikliwość i pewną wewnętrzną szorstkość. Śledztwo odsłania kolejne warstwy rodzinnego bagna. Każdy ma coś do ukrycia. Każdy może mieć motyw. A autor prowadzi nas przez tę historię tak, że trudno złapać oddech.
Największa siła tej książki? Kreatywność w konstruowaniu fabuły. Wojciech Kulawski nie idzie na skróty. Nie podaje gotowych odpowiedzi. Buduje historię jak precyzyjną układankę, w której każdy element ma znaczenie. Kiedy wydaje się, że już wiemy, w którą stronę to zmierza – autor zmienia perspektywę, podkręca tempo, dorzuca nowy trop. I robi to w sposób naturalny, bez tanich sztuczek.
Styl? Zasługuje na uznanie. Narracja jest dynamiczna, konkretna, bez przegadania. Dialogi brzmią wiarygodnie, emocje nie są sztucznie nadmuchane, a jednak czuć je pod skórą. Autor świetnie balansuje między warstwą sensacyjną a psychologiczną. Bo to nie jest tylko kryminał o morderstwie. To historia o namiętnościach, które wymykają się spod kontroli. O miłości, która boli. O nienawiści, która potrafi dawać perwersyjną satysfakcję.
Kunszt tworzenia napięcia w tej książce naprawdę robi robotę. Pisarz wie, kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić. Wie, jak zakończyć rozdział, żeby czytelnik powiedział „jeszcze tylko jeden”. A potem orientuje się, że jest druga w nocy. Atmosfera zagęszcza się z każdą stroną. Tajemnice przeszłości nie są tu tylko dodatkiem – one są paliwem dla całej historii. I kiedy dochodzimy do finału, trudno nie przyznać, że to rozwiązanie jest zarówno zaskakujące, jak i logiczne. Takie, które układa się w głowie jeszcze długo po zamknięciu książki.
Doceniam też sposób, w jaki autor pokazuje relacje międzyludzkie. Tu nie ma czarno-białych postaci. Każdy bohater ma swoje racje, swoje słabości i swoje demony. Nawet jeśli niektórych trudno polubić, to łatwo zrozumieć, co nimi kieruje. A to w kryminale jest bezcenne. Ta historia jest dopracowana, przemyślana i podana z pewnością siebie. Nie ma tu chaosu ani przypadkowości. Jest konsekwencja i odwaga w prowadzeniu fabuły tam, gdzie nie zawsze jest wygodnie. Dlatego bez wahania przyznaję tej książce miejsce na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Bo to właśnie taki tytuł, który zostaje w głowie. Który wywołuje emocje. Który sprawia, że czytelnik czuje się wciągnięty w sam środek wydarzeń.
„Między udręką miłości a rozkoszą nienawiści” to kryminał, sensacja i thriller w jednym, ale przede wszystkim to historia o tym, jak cienka jest granica między uczuciem a destrukcją. Kulawski udowadnia, że potrafi opowiadać o mroku w sposób, który fascynuje, zamiast przytłaczać. Jeśli jeszcze nie znacie prokuratora Mariana Suskiego – czas to zmienić. A jeśli znacie, to doskonale wiecie, że to spotkanie będzie intensywne. I zdecydowanie warte każdej przeczytanej strony.
Książka pt. "Między udręką miłości a rozkoszą nienawiści" ukazała się nakładem Wydawnictwa CM

