„Kiełbaska nie chce jeść kolacji” to świetna zabawa dla dzieci i ich rodziców. Zatem to lektura dla każdego, niezależnie od metryki oraz kulinarnych upodobań. Czytajcie – to sama słodycz.
Pamiętacie, jak zamiast kolacji woleliście zestaw słodyczy. A gdy rodzice zakazywali tych smakołyków, to Wasz foch nie miał końca. Tupanie nogami, złość, płacz, krzyk – oj cała paleta tych zachowań zagościła wówczas w domu. A co działo się w domu Kiełbaski, gdy zamiast kolacji wolała słodycze? Jak rozegrał to jej ojciec? Czy Kiełbaska skorzystała na jego propozycji? A może uświadomiła sobie, że niepotrzebnie postawiła na swoim? Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w książce „Kiełbaska nie chce jeść kolacji”.
Duński pisarz Oliver Zahle zaprasza nas do poznania historii Kiełbaski. A historię tę pięknie zilustrował Siri Melchior. Natomiast dzięki tłumaczeniu Sylwii Izabeli Schab polski czytelnik może poznać historię Kiełbaski i jej ojca.
Kiełbaska to tak naprawdę mała dziewczynka nazywana tak przez swojego ojca. W domu tej rodzinki zgodnie z duńskim zwyczajem fredagsslik, czyli piątkowych słodyczy Kiełbaska tego dnia po kolacji może zajadać się słodyczami. Jednak pewnego piątku zapragnęła tych smakołyków z pominięciem kolacji. I wówczas pojawia się zgrzyt. Jak ojciec i Kiełbaska wyjdą z impasu w „negocjacjach posiłkowych”. Nie zdradzę Wam tego, by nie zabrać przyjemności z lektury. Pewne jest to, że historia ta ma ważne przesłanie.
„Kiełbaska nie chce jeść kolacji” to świetna zabawa dla dzieci i ich rodziców. Zatem to lektura dla każdego, niezależnie od metryki oraz kulinarnych upodobań. Czytajcie – to sama słodycz.
Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Frajda
