„Skłodowska-Curie. Rebeliantka” zdecydowanie zasługuje na miano NIK — Najlepszej Interesującej Książki, zasilając czyt-NIKową biblioteczkę tytułem naprawdę wyjątkowym. To biografia napisana z sercem i wyczuciem. Mądra, poruszająca i wciągająca. Taka, po której zostaje w głowie nie tylko nazwisko znane z podręczników, ale przede wszystkim człowiek — odważny, niepokorny i niezwykle prawdziwy.
Niełatwo pisać o kimś tak wielkim jak Maria Skłodowska-Curie, żeby nie popaść w patos. Jeszcze trudniej zrobić to tak, by zamiast pomnika pokazać człowieka z krwi i kości — z uporem, pasją, zmęczeniem, bólem i sercem, które biło mocniej nie tylko dla nauki. Angelika Kuźniak w książce „Skłodowska-Curie. Rebeliantka” zrobiła coś wyjątkowego. Zdjęła Marię z piedestału, nie odbierając jej wielkości. I właśnie dlatego ta opowieść działa tak mocno.
Od pierwszych stron czułem, że nie będzie to klasyczna biografia, która prowadzi czytelnika od daty do daty, od wydarzenia do wydarzenia. Angelika Kuźniak prowadzi tę historię po swojemu — z ogromną uważnością, literacką wrażliwością i wyczuciem emocji. Wchodzi głęboko, ale nie narusza granic. Przygląda się Marii z bliska, z szacunkiem, ale bez wygładzania. Dzięki temu dostajemy portret pełen światła i cienia.
To Maria nowoczesna i odważna. Kobieta, która w czasach, gdy świat nauki był zamknięty dla kobiet na wiele zamków, nie prosiła o miejsce przy stole — ona po prostu siadała i zaczynała pracować. Miała talent, ale jeszcze większą determinację. I chyba właśnie ten upór najmocniej wybrzmiewa z tej książki. Skłodowska-Curie nie była ikoną z podręcznika. Była rebeliantką. Miała w sobie siłę, która nie pozwalała jej odpuścić, nawet gdy rzeczywistość rzucała pod nogi kolejne przeszkody.
Angelika Kuźniak pokazuje jednak znacznie więcej niż naukowe sukcesy. Pokazuje kobietę, która kochała. Która tęskniła. Która doświadczała straty i musiała nauczyć się żyć dalej. Pokazuje Marię jako żonę, matkę, wdowę i osobę, która mimo ogromnych osiągnięć nie była wolna od cierpienia. To właśnie te fragmenty poruszały mnie najmocniej. Bo za odkryciami, Noblem i historią znaną całemu światu stoi człowiek. Człowiek, który płacił za swoją pasję bardzo wysoką cenę.
W tej książce mocno wybrzmiewa też cena odkryć. Blask promieniotwórczych badań miał przecież swoją ciemną stronę. To, co zmieniało świat, jednocześnie powoli odbierało zdrowie. Angelika Kuźniak pisze o tym przejmująco, ale bez taniego dramatyzmu. I właśnie to robi ogromne wrażenie. Czytelnik ma świadomość, że czyta historię kobiety, która dosłownie oddała nauce swoje życie. Im dalej w tę opowieść, tym bardziej czuć ciężar tej ceny.
Bardzo cenię w pisarstwie Angeliki Kuźniak to, że potrafi budować napięcie nawet tam, gdzie przecież znamy zakończenie. Wiemy, kim była Maria Skłodowska-Curie. Wiemy, co osiągnęła. A mimo to autorka prowadzi narrację tak, że chce się czytać dalej. Jeszcze jeden rozdział. Jeszcze kilka stron. Bo tutaj nie chodzi wyłącznie o fakty. Tu chodzi o emocje, atmosferę i o odkrywanie człowieka ukrytego za legendą.
Język tej książki również zasługuje na uwagę. Jest piękny, ale nieprzekombinowany. Precyzyjny, a jednocześnie bardzo obrazowy. Czuć, że każde zdanie zostało napisane z ogromną dbałością. Nie ma tu pośpiechu ani pustych ozdobników. Jest za to rytm, który wciąga i pozwala naprawdę wejść w świat bohaterki.
Czytałem tę książkę z dużym podziwem — nie tylko dla Marii Skłodowskiej-Curie, ale również dla autorki, która potrafiła opowiedzieć tę historię tak świeżo i tak blisko. To książka, która przypomina, że wielkość nie rodzi się z wygody. Że za przełomami stoją nieprzespane noce, poświęcenie, samotność i odwaga, by iść własną drogą mimo oporu świata. A jednocześnie to opowieść bardzo współczesna. O kobiecie, która chciała być sobą i nie zamierzała dopasowywać się do oczekiwań epoki. O niezależności. O walce o własne miejsce. O pasji silniejszej niż lęk. I może właśnie dlatego ta historia, choć osadzona w przeszłości, brzmi dziś tak mocno i tak aktualnie.
„Skłodowska-Curie. Rebeliantka” zdecydowanie zasługuje na miano NIK — Najlepszej Interesującej Książki, zasilając czyt-NIKową biblioteczkę tytułem naprawdę wyjątkowym. To biografia napisana z sercem i wyczuciem. Mądra, poruszająca i wciągająca. Taka, po której zostaje w głowie nie tylko nazwisko znane z podręczników, ale przede wszystkim człowiek — odważny, niepokorny i niezwykle prawdziwy.
A kiedy zamknąłem ostatnią stronę, pomyślałem, że Maria Skłodowska-Curie naprawdę była rebeliantką. Nie dlatego, że chciała nią być. Po prostu nie godziła się na granice, które inni uznawali za nie do przekroczenia. I może właśnie dlatego do dziś świeci tak mocno — nie tylko jako wybitna naukowczyni, ale jako kobieta, która miała odwagę żyć po swojemu.
Książka pt. „Skłodowska-Curie. Rebeliantka” ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego

