Jako Czyt-NIK nie mam wątpliwości: ta powieść zdobywa należne miejsce na półce NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To literatura, która wymaga emocjonalnej obecności, ale w zamian daje coś bezcennego – poczucie, że ktoś naprawdę zrozumiał ludzką kruchość i potrafił ją zapisać na papierze. Jeśli kochacie książki, które nie boją się ciszy, trudnych tematów i prawdziwych emocji – „Zapomniana miłość” czeka właśnie na Was. I gwarantuję: nie zapomnicie jej szybko. CzytNIK poleca!!! Czyt-NIK patronuje!!!
Są takie książki, które bierzesz do ręki z ciekawością, a odkładasz z lekkim drżeniem palców. Nie dlatego, że są trudne w formie. Trudne są w emocjach. „Zapomniana miłość” Wojciecha Burdelaka to właśnie ten typ historii – cicha, pozornie spokojna, a jednocześnie miażdżąca od środka. Taka, która nie krzyczy, nie epatuje tanim dramatem, ale wchodzi pod skórę i zostaje tam na długo. Już po wcześniejszej lekturze „W pogoni za Nikim” wiedziałem, że Wojciech Burdelak ma coś, co trudno nazwać jednym słowem. Styl? Wrażliwość? Umiejętność patrzenia na człowieka bez oceniania? Tam zachwycił mnie sposobem prowadzenia historii, tym, jak precyzyjnie waży emocje i jak potrafi z prostych zdań zbudować coś bardzo prawdziwego, coś co trafia do naszej czytelniczej natury.
„Zapomniana miłość” tylko ten zachwyt pogłębia. To powrót autora w formie, która pokazuje dojrzałość i ogromny kunszt narracyjny. Historia Roberta Surdy zaczyna się niewinnie. Zwyczajne życie, dom, żona, dorosła córka. Wszystko, co znamy. I właśnie dlatego to tak boli, gdy ta zwyczajność zaczyna się kruszyć. Pamięć Roberta nie znika nagle. Ona odpływa powoli, fragmentami. Gubi drobiazgi, znaczenia, sensy. A razem z nimi gubi samego siebie. Czytając te fragmenty, łapałem się na tym, że zwalniałem tempo, jakby podświadomie nie chciał przyspieszać rozpadu świata bohatera.
Ogromną siłą tej powieści jest cisza. Bogumiła, żona Roberta, milczy o diagnozie. Nie dlatego, że jest obojętna, ale dlatego, że się boi. Boi się prawdy, boi się reakcji, boi się tego, co nieuchronne. To milczenie staje się jednym z najmocniejszych elementów książki. Jest gęste, duszne, ciężkie. Czuć je między zdaniami. A gdy Bogumiła odchodzi, zostawia po sobie nie tylko pustkę, ale i pytania, które już nigdy nie dostaną pełnych odpowiedzi. Córka Roberta to kolejna postać, która została ukazana z ogromnym wyczuciem. Dorosła, a jednak zagubiona. W ciąży, z lękiem o przyszłość, z partnerem, który sam próbuje odnaleźć się w sytuacji bez dobrych rozwiązań. Tu nie ma prostych decyzji. Każdy wybór niesie konsekwencje. Każda próba ochrony bliskich rani kogoś innego.
Autor nie moralizuje. On tylko pokazuje, jak bardzo życie potrafi być nieuczciwe. Najmocniej uderzyło mnie zacieranie granic rzeczywistości. Momentami nie byłem pewien, co jest jeszcze prawdą, a co już projekcją umysłu Roberta. I dokładnie tak miało być. Ta dezorientacja udziela się czytelnikowi, sprawia, że czuje niepokój, bezradność, smutek. A jednocześnie – paradoksalnie – ogromną czułość wobec bohaterów. „Zapomniana miłość” to nie jest książka o chorobie.
To książka o miłości wystawionej na największą próbę, o rodzinie, która chwieje się, ale nie chce się rozpaść. O tym, że nawet gdy pamięć zawodzi, serce wciąż próbuje trzymać się tego, co ważne. Ocalenie nie zawsze oznacza happy end. Czasem oznacza tylko przetrwanie kolejnego dnia.
Jako Czyt-NIK nie mam wątpliwości: ta powieść zdobywa należne miejsce na półce NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To literatura, która wymaga emocjonalnej obecności, ale w zamian daje coś bezcennego – poczucie, że ktoś naprawdę zrozumiał ludzką kruchość i potrafił ją zapisać na papierze. Jeśli kochacie książki, które nie boją się ciszy, trudnych tematów i prawdziwych emocji – „Zapomniana miłość” czeka właśnie na Was. I gwarantuję: nie zapomnicie jej szybko. CzytNIK poleca!!! Czyt-NIK patronuje!!!
Książka pt. "Zapomniana miłość" ukazała się nakładem Wydawnictwa Brda

