„Czterdzieści dusz” to bez wątpienia książka, którą umieszczam w czołówce najlepszych mijającego roku. I życzę nam oraz autorowi, aby jego kreatywność nie przemijała, lecz dostarczała nam wyjątkowych emocji podczas czytania. A tych podczas czytania jego najnowszej książki nie brakuje.
Piotr Borlik jest pisarzem, który zyskał uznanie wielu miłośników mocnych kryminalnych historii. Od samego początku śledzę twórczość autora. Mieliśmy okazję poznać się na samym początku pisarskiej kariery Piotra. Przyznaję, że jest ona bogata, w kilka świetnych powieści, które plasują autora w czołówce polskich pisarzy.
„Czterdzieści dusz” jest kolejną, która utrzymuje autora w topce najlepszych twórców polskiego kryminału. To bez wątpienia najmocniejsza i najbardziej kontrowersyjna powieść. To książka, zadająca trudne i czasem niewygodne pytania. Pytania, które są również aktualne. Piotr Borlik zasługuje na słowa uznania, za odwagę oraz zarysowanie intrygującej historii, która nie pozwala nam oderwać się od lektury.
„Czterdzieści dusz” to bez wątpienia książka, którą umieszczam w czołówce najlepszych mijającego roku. I życzę nam oraz autorowi, aby jego kreatywność nie przemijała, lecz dostarczała nam wyjątkowych emocji podczas czytania. A tych podczas czytania jego najnowszej książki nie brakuje.
Autor zaprasza nas do pewnego klasztoru na odludziu. Klasztoru, który okryty jest niezbyt dobrym PRem. To właśnie w nim przebywa czterdziestu duchownych, którzy mają skazę w swym duszpasterskim życiorysie. Lecz nie tylko ten fakt sprawia, że owy klasztor owiany jest złą sławą. Na domiar złego dochodzi w nim do morderstwa. Woźny odnajduje zwłoki ojca dyrektora. Kto zabił opiekuna klasztoru? Dlaczego zginął? Czy miał coś na sumieniu?
Odpowiedzi na te pytania poszukiwać będziemy wraz z młodą i niedoświadczoną policjantką Sarą Bednarek. Oczywiście władze kościelne zrobią wszystko, aby sprawę zamieść pod dywan. Z kolei przełożeni Sary, chcą znaleźć kozła ofiarnego, aby jak najszybciej zakończyć sprawę. Niestety kolejne morderstwa sprawiają, że wypływają nowe niewygodne fakty.
Piotr Borlik napisał mocny kryminał. Stworzył historię, która elektryzuje. Historię, która zadaje pytania, zachęca nas do dyskusji. Co ważne autor w tak „delikatnej sprawie” nie narzuca swoich racji. Nie karmi nas swoimi przemyśleniami. Zachowuje daleko idącą wstrzemięźliwość w wygłaszaniu sądów. Wręcz dystansuje się swoimi opiniami. To bardzo ważne, że nie narzuca nam swojego toku myślenia, lecz sprawia, że sami myślimy na temat podjętego przez autora tematu.
Piotr Borlik przyznaje, że pisząc „Czterdzieści dusz” był świadomy tego, że wsadza kij w mrowisko. Jednak jego celem nie było oczernianie Kościoła. I przyznam szczerze, że to udało się autorowi w stu procentach. Piotr Borlik ukazał współczesne problemy Kościoła, lecz zachował szacunek wobec poglądów innych, co w dzisiejszych czasach należy do rzadkości. Jednak niech nie będzie rzadkością pojawianie się kolejnych książek Piotra Borlika. Czyt-NIK czeka na kolejne. I nie jest w tym odosobniony.
Książka „Czterdzieści dusz” ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka.
