Jeszcze do niedawna świat Jake'a wyglądał tak, jak świat milionów ludzi. Praca w biurze, rutyna, kolejne dni podobne do siebie i poczucie, że życie płynie utartym torem. Wystarczy jednak jedno wydarzenie, by wszystko, co wydawało się pewne, przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Tak rozpoczyna się „Primal Hunter” Zogartha – powieść, która od pierwszych stron pokazuje, że tutaj nie będzie miejsca na nudę, bezpieczne rozwiązania ani taryfę ulgową dla bohaterów i czytelników.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Zogartha i już teraz wiem, że pozostanie ono w mojej czytelniczej pamięci na bardzo długo. Rzadko zdarza się, aby autor od pierwszego tomu potrafił tak skutecznie wciągnąć mnie do stworzonego przez siebie świata. Tutaj wszystko działa jak doskonale naoliwiony mechanizm. Każdy kolejny rozdział sprawia, że trudno odłożyć książkę, bo nieustannie chce się wiedzieć, co wydarzy się za chwilę.
Największą siłą tej historii jest jej pomysłowość. Autor stworzył świat, który zachwyca rozmachem, ale jednocześnie nie przytłacza. Wręcz przeciwnie – zaprasza do odkrywania kolejnych tajemnic. Multiwersum, rozwój postaci, walka o przetrwanie, zdobywanie nowych umiejętności oraz nieustanne przekraczanie własnych granic tworzą mieszankę, od której naprawdę trudno się oderwać. To nie jest jedynie opowieść o walce z potworami. To historia o odkrywaniu samego siebie w świecie, gdzie dotychczasowe zasady przestają obowiązywać.
Jake od początku wzbudził moją sympatię właśnie dlatego, że nie jest typowym bohaterem, który wszystko potrafi od pierwszej strony. Oczywiście posiada wyjątkowy potencjał, ale jego droga do kolejnych sukcesów wymaga odwagi, sprytu i gotowości do podejmowania ryzyka. Obserwowanie jego przemiany jest jedną z największych przyjemności płynących z lektury. Każde doświadczenie czegoś go uczy, a każda walka pozostawia ślad nie tylko na ciele, lecz także w psychice.
Ogromnie spodobało mi się tempo prowadzenia fabuły. Nie ma tutaj miejsca na dłużyzny ani sztuczne zapychacze. Gdy wydaje się, że akcja na chwilę zwalnia, autor natychmiast podrzuca nowy trop, kolejne zagrożenie lub tajemnicę, która sprawia, że czytelnik ponownie zasiada na skraju fotela. To właśnie takie książki przypominają, dlaczego tak bardzo kocham czytać.
Na szczególne uznanie zasługuje sposób budowania napięcia. Każde spotkanie z przeciwnikiem niesie ze sobą realne konsekwencje. Nigdy nie ma pewności, kto przeżyje, a kto popełni błąd, którego nie da się już naprawić. Dzięki temu emocje nie opuszczają czytelnika praktycznie do samego końca. Z każdą przekładaną stroną są coraz większe, coraz intensywniejsze i coraz mocniej angażują wyobraźnię.
To właśnie kreatywność autora zrobiła na mnie największe wrażenie. W świecie fantasy naprawdę trudno stworzyć coś, co będzie wydawało się świeże. Zogarth udowadnia jednak, że wciąż można zaskakiwać. Jego wizja rzeczywistości po Integracji jest niezwykle przekonująca, a jednocześnie pełna niespodzianek. Każdy element tej układanki wydaje się przemyślany i ma swoje miejsce. Nic nie wygląda na przypadkowe.
„Primal Hunter” jest prawdziwym zaproszeniem do czytelniczej uczty. Takiej, która z każdą kolejną stroną coraz mocniej rozgrzewa emocje. Tutaj adrenalina miesza się z ciekawością, zachwyt z niepokojem, a ekscytacja z nieustannym oczekiwaniem na to, co wydarzy się za chwilę. Dawno nie miałem w rękach książki, która tak skutecznie potrafiłaby utrzymać moje zainteresowanie od pierwszej aż do ostatniej strony.
Doceniam również styl autora. Jest lekki, naturalny i bardzo obrazowy. Opisy pozwalają bez problemu wyobrazić sobie zarówno mroczny las pełen potworów, jak i dynamiczne pojedynki czy rozwój bohatera. Wszystko zostało przedstawione w taki sposób, że czytelnik nie ma problemu z odnalezieniem się w tym świecie, nawet jeśli wcześniej nie miał styczności z gatunkiem LitRPG.
Warto także zwrócić uwagę na sam system rozwoju postaci. Nie jest on jedynie dodatkiem do fabuły. Stanowi jej integralną część i sprawia, że każda zdobyta umiejętność czy kolejny poziom naprawdę mają znaczenie. Dzięki temu sukcesy Jake'a cieszą, a porażki bolą jeszcze bardziej.
Nie ukrywam, że po zakończeniu lektury miałem ogromną ochotę natychmiast sięgnąć po kolejny tom. To chyba najlepszy dowód na to, że autor wykonał znakomitą pracę. Stworzył historię, która nie kończy się wraz z ostatnią stroną. Ona zostaje w głowie, prowokuje do myślenia i sprawia, że chce się wrócić do tego świata. Za kreatywność, odwagę w konstruowaniu fabuły, świetnie wykreowanych bohaterów oraz historię, która nie pozwala oderwać się od lektury, z pełnym przekonaniem umieszczam „Primal Hunter” na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To wyróżnienie trafia wyłącznie do tytułów, które wywołują prawdziwe emocje i zostają ze mną na długo po zamknięciu okładki. Powieść Zogartha zdecydowanie na nie zasłużyła.
Jeśli szukacie historii pełnej przygód, niebezpieczeństw, fantastycznych pomysłów i bohatera, którego rozwój obserwuje się z nieskrywaną satysfakcją, „Primal Hunter” będzie wyborem znakomitym. To książka, która pokazuje, że nawet zwykły pracownik biurowy może odnaleźć swoje prawdziwe miejsce... pod warunkiem, że świat stanie na głowie. A kiedy już raz wkroczycie do tego uniwersum, bardzo trudno będzie je opuścić.
Książka pt. „Primal Hunter” ukazała się nakładem Wydawnictwa Insignis

