Po lekturze tej książki nie potrafiłem się otrząsnąć, lecz jestem wdzięczny autorowi, który kolejny raz z dokładnością o każdy detal ukazał historię, którą mimo jej bolesnego wymiaru warto poznać.
Dziennikarz i pisarz Jarosław Molenda w najnowszej książce „Zbrodnia w Kobierzynie” podjął temat najczarniejszej karty historii naszej ludzkości. Ukazuje prawdę, której poznawanie spotyka się nie tylko ze sprzeciwem, lecz również niedowierzaniem, że w imię chorej ideologii dokonywano zbrodni, które przepełniają zgrozą, złością i największymi słowami pogardy, która ciśnie się na język podczas lektury.
To, czego dokonano w szpitalu psychiatrycznym w Kobierzynie nie mieści się w słowniku negatywnych sformułowań wobec bestialstwa dokonanego przez nazistów. W ramach akcji eksterminacyjnych na ziemiach polskich przeprowadzono zagładę pacjentów. Dążono do całkowitego pozbycia się „słabych”, co w koncepcji Hitlera określało osoby chore psychicznie, zniedołężniałe, ułomne fizycznie.
Jarosław Molenda z dbałością o każdy szczegół tej bulwersującej historii ukazuje nam działania ideologii nazistowskiej, która za nic miała osoby z zaburzeniami psychicznymi. Zbrodnia, jaką dokonano w Kobierzynie jest niewyobrażalną tragedią, która nie miała prawa się wydarzyć. Niestety karty naszej historii splamiły się wydarzeniami, o których mówienie przyprawia o złość. Jednak bardzo dobrze, że dziennikarz w swej twórczości pochylił się nad tym tematem. Nad losem pacjentów szpitala psychiatrycznego, którego zagładę przeżyła tylko jedna osoba. 23 czerwca 1942 roku zapisało się w naszej historii czarnymi zgłoskami, a echa tych wydarzeń budzą we mnie złość względem „nie-ludzi”, którzy zgotowali człowiekowi taki los.
„Zbrodnia w Kobierzynie” to trudna lektura, bolesna lekcja, bulwersująca historia, którą każdy z nas powinien poznać. Jarosław Molenda, jak w każdej książce tak i w tej wykazał się dziennikarską skrupulatnością w ukazaniu historii pacjentów szpitala w podkrakowskim Kobierzynie. Dzika eutanazja to wyraz najgorszego bestialstwa w imię chorej ideologii. Po lekturze tej książki nie potrafiłem otrząsnąć się z myśli, że to, co zapisane jest na jej kartach, nie jest wymysłem autora, lecz ukazaniem prawdziwych wydarzeń – wydarzeń, które nie miały prawa mieć miejsca.
„Zbrodnia w Kobierzynie” to książka pełna szczegółów dotyczących niemieckiej akcji eksterminacyjnej. Co ważne autor ukazuje również wiele dokumentów ilustrujących skalę działań zmierzających do likwidacji słabych jednostek. Znajdziemy w tej książki liczne ilustracje będące świadectwem oraz wyrazem zagłady pacjentów szpitala psychiatrycznego.
Po lekturze tej książki nie potrafiłem się otrząsnąć, lecz jestem wdzięczny autorowi, który kolejny raz z dokładnością o każdy detal ukazał historię, którą mimo jej bolesnego wymiaru warto poznać. Warto również sięgnąć po wcześniejsze książki autora, w których poznajemy bolesną prawdę z historii naszej ludzkości („Sadystka z Auschwitz”, „Dzieci nazistów”, „Elżbieta Batory”, „Polowanie na bestię z Majdanka”, „Esesmanka”).
Książka „Zbrodnia w Kobierzynie” ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia, Filia na Faktach

