"Minecraft. Wbrew porządkowi. Tom 1" to komiks przygodowy z humorem, sercem i świetnym wyczuciem świata, który zna miliony graczy. Można go czytać dla samej historii, można dla minecraftowego klimatu – w obu przypadkach satysfakcja gwarantowana. I właśnie dlatego ten album spokojnie zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To tytuł, który wnosi do czyt-NIKowej biblioteczki mnóstwo dobrej energii, przygody i frajdy. A przy okazji przypomina, że czasem nawet z kilku rozsypanych bloków można zbudować naprawdę świetną historię.
Wejście do świata "Minecraft. Wbrew porządkowi. Tom 1" przypomina rozpoczęcie nowej rozgrywki – na początku wszystko wygląda spokojnie, ale wystarczy chwila, by pojawił się chaos, niebezpieczeństwo i wielka przygoda. Ten komiks świetnie wykorzystuje klimat znany z Minecrafta, a jednocześnie opowiada historię, która broni się sama: pełną akcji, humoru i bohaterów, którym naprawdę chce się kibicować. I co ważne – nie trzeba znać gry na pamięć ani mieć za sobą setek godzin spędzonych przy kopaniu bloków, żeby dobrze się tu bawić. To opowieść, która od pierwszych stron zaprasza do swojego świata i skutecznie zachęca, żeby zostać w nim na dłużej.
Josh Hicks wrzuca nas do Świata Podstawowego i od razu pokazuje, że spokój bywa kruchy. Riley wiedzie zwyczajne życie w swojej zielonej wiosce. Nie marzy o wielkich wyprawach ani bohaterskich czynach – po prostu chce żyć po swojemu. Wszystko rozsypuje się dosłownie i w przenośni, gdy do Sioła wkracza Prowincja Idealnego Identyzmu, a jej przywódcy – Idealia i Ildefons – postanawiają narzucić wszystkim swoją wizję porządku. Dom Riley znika, świat wywraca się do góry nogami i zaczyna się przygoda.
I właśnie to działa tu świetnie. Historia ma tempo, ale nie pędzi na oślep. Jest miejsce na akcję, humor i budowanie relacji między bohaterami. Riley da się polubić od pierwszych stron – jest zwyczajna, a przez to wiarygodna. Charlie wnosi do opowieści mnóstwo zabawnego chaosu, bo jego talent do konstruowania dorównuje brakowi rozsądku w kwestii bezpieczeństwa. Emily z kolei dodaje tej historii charakteru i pazura – tajemnicza, silna i z własną przeszłością, która sporo tu miesza.
Największą siłą tego komiksu jest jednak to, jak naturalnie czerpie z Minecrafta. Są bloki, crafting, miecze, znajome krajobrazy i klimat budowania świata po swojemu, ale nie ma wrażenia, że to tylko dodatek dla fanów gry. Wszystko jest częścią fabuły i naprawdę ma znaczenie. Hicks świetnie wyczuł ducha Minecrafta – kreatywność, wolność i pomysłowość – a jednocześnie dopisał do tego opowieść o sprzeciwie wobec narzuconych zasad i o tym, że różnorodność bywa największą siłą.
Rysunki? Bardzo udane. Dynamiczne, czytelne i pełne energii. Zachowują minecraftową rozpoznawalność, ale jednocześnie mają własny styl i charakter. Kadry są żywe, dobrze prowadzą wzrok, a sceny akcji wypadają naprawdę efektownie.
"Minecraft. Wbrew porządkowi. Tom 1" to komiks przygodowy z humorem, sercem i świetnym wyczuciem świata, który zna miliony graczy. Można go czytać dla samej historii, można dla minecraftowego klimatu – w obu przypadkach satysfakcja gwarantowana. I właśnie dlatego ten album spokojnie zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To tytuł, który wnosi do czyt-NIKowej biblioteczki mnóstwo dobrej energii, przygody i frajdy. A przy okazji przypomina, że czasem nawet z kilku rozsypanych bloków można zbudować naprawdę świetną historię.
Komiks pt. "Minecraft. Wbrew porządkowi. Tom 1" dostępny jest tutaj

