Bestialskie czyny Klausa Barbiego zasługują na słowa potępienia. Czytając o nich, często musiałem się zatrzymywać, aby zaczerpnąć powietrza i poskładać myśli. A proszę mi wierzyć nie było to łatwe. Bez wątpienia „Rzeźnik z Lyonu” to książka ukazująca bolesną historię, lecz warto ją poznać. Warto pamiętać o ofiarach tyranów, którzy pod płaszczykiem chorej ideologii dawali upust swojej bestialskiej natury.
Klaus Barbie – Rzeźnik z Lyonu – bękart, bestia, tyran w ludzkiej skórze. Historia Klausa napawa mnie odrazą, wściekłością oraz niedowierzaniem, że człowiek mógł wykazać się aż takim okrucieństwem wobec drugiego człowieka. Brak słów, na to, aby zrozumieć to, czego dokonał Barbie. Lecz słowa uznania należą się Marcelowi Woźniakowi, że dziś ukazuje nam tę historię na kartach swej najnowszej książki „Rzeźnik z Lyonu”.
Na jej początku widnieją piękne słowa Eliego Wiesela laureata Pokojowej Nagrody Nobla, które wygłosił na procesie Klausa Barbiego. Słowa te nawiązują do tego, aby przekazywać historię o zbrodniach wojennych, nawet tę najokrutniejszą – „To nasza odpowiedzialność”. I Marcel Woźniak wywiązał się z niej po stokroć.
Nie ukrywam, że historia Klausa Barbiego wstrząsnęła mną do głębi. Jak można znęcać się nad drugim człowiekiem? Dlaczego nie miał on żadnych hamulców, a wręcz napawał się swoim okrucieństwem? I nie chcę tu słyszeć żadnych wymówek, że miał on trudne dzieciństwo. Jego zachowania nie można zrzucać na jego babkę, która często nazywała go bękartem.
Klaus urodził się 25 października 1913 roku. Jego ojciec i babka z grymasem na twarzy powitali go na świecie. Jego narodziny przyniosły wstyd rodzinie. Nie zaznał miłości. Lecz to nie może usprawiedliwiać tego całego zła, którego dokonał w dorosłym życiu. Nic nie jest w stanie usprawiedliwić zła dokonanego z rąk Klausa Barbiego, który przyjechał do Lyonu, żeby zabijać.
W książce poznajemy szczegóły jego zbrodni. Podczas procesu Klausa Barbiego, który ruszył 11 maja 1987 roku, wychodzą na jaw wszystkie okrucieństwa. Do schwytania doszło wiele lat po zakończeniu wojny. Barbie poszukiwany był przez cały świat. Jednak w 1970 roku rozpoznano go w gazecie. Przez lata ukrywał się w Boliwii pod zmienionym nazwiskiem Altman.
W trakcie procesu jedna z jego ofiar Lise Lesevre opisuje szczegóły okrucieństw doświadczonych z jego rąk. Kobieta podkreśliła, że „kiedy wchodził do celi, miałam wrażenie, że mam do czynienia z rozwścieczonym zwierzęciem, a nie człowiekiem”. Podczas jednych z przesłuchań zakładał swej ofierze kajdanki z kolcami po wewnętrznej stronie, a następnie wieszał pod sufitem za nadgarstki. Nie da się ukryć, że takie bestialstwo zasługuje na najwyższą, najsurowszą karę, bez jakiejkolwiek taryfy ulgowej czy wyjaśnień.
Bestialskie czyny Klausa Barbiego zasługują na słowa potępienia. Czytając o nich, często musiałem się zatrzymywać, aby zaczerpnąć powietrza i poskładać myśli. A proszę mi wierzyć nie było to łatwe. Bez wątpienia „Rzeźnik z Lyonu” to książka ukazująca bolesną historię, lecz warto ją poznać. Warto pamiętać o ofiarach tyranów, którzy pod płaszczykiem chorej ideologii dawali upust swojej bestialskiej natury. Przeczytałem wiele książek, ukazujących historie wojenne i obozowe, lecz ta, którą opisał Marcel Woźniak, dotknęła mną do głębi. Polecam Wam tę lekturę – ku pamięci ofiar bękarta z Lyonu.
Książka „Rzeźnik z Lyonu” ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia, Filia na Faktach
