Monika Białkowska w reportażu „Nawet jeśli umrę w drodze”. Twarzą w twarz z uchodźcami” ukazuje wiele historii, w których ludzie zmuszeni są do ucieczki przed wojną czy prześladowaniami. Poznając te historie czułem złość, niesprawiedliwość – dlaczego życie wielu ludzi zależne jest od „politycznych gier” uprzedzeń wobec rasy czy przekonania? Czy to kiedyś się zmieni?
Często sytuacja w kraju zmusza wielu ludzi do ucieczki. Dziś temat uchodźców jest aktualny – niestety! Lecz ważne jest to, aby nie odwracać się od ludzi, których sytuacja życiowa zmusiła do opuszczenia ich kraju. Uchodźcy to przede wszystkim ludzie, którym należy się pomoc, a my nie możemy zrzucać ich na społeczny margines.
Monika Białkowska w książce „Nawet jeśli umrę w drodze”. Twarzą w twarz z uchodźcami” uczula nas, abyśmy byli otwarci na pomoc. Historia pokazała, że kiedyś my potrzebowaliśmy pomocy, więc teraz warto, abyśmy tej pomocy udzielili potrzebującym. Zwłaszcza, ze względu na sytuację na Ukrainie. Myślę, że ten egzamin zdajemy z wyróżnieniem.
Monika Białkowska w reportażu „Nawet jeśli umrę w drodze”. Twarzą w twarz z uchodźcami” ukazuje historię uchodźców z różnych krajów. Historie, które czytając dziś są nam szczególnie bliskie. Każda z nich porusza, skłania do myślenia – woła do naszej empatii.
Poznajemy historię Mahfouda, który z Syrii uciekł do Włoch. Mężczyzna przed wojną żył normalnie. W wieku osiemnastu lat otworzył sklep z telefonami komórkowymi. Życie układało mu się w pozytywnym świetle… do czasu, gdy wojenna rzeczywistość zmusiła go do ucieczki. Czytając tę historię, odczuwałem smutek i złość. Uświadomiłem sobie, że historia Mahfouda potoczyła się niezależnie od jego woli. Zmuszony do ucieczki, musiał na nowo układać swoje życie w obcym kraju, w którym został z niczym.
Nie ukrywam, że historia Faheemy i Negin mocno mną wstrząsnęła. Faheema miała dom, miała co jeść… do czasu, gdy nie przyszli talibowie. Negin opowiada o swoim przerażeniu podczas ucieczki do Grecji.
Monika Białkowska ukazuje wiele takich historii, w których ludzie zmuszeni są do ucieczki przed wojną czy prześladowaniami. Poznając te historie czułem złość, niesprawiedliwość – dlaczego życie wielu ludzi zależne jest od „politycznych gier” uprzedzeń wobec rasy czy przekonania? Czy to kiedyś się zmieni? Patrząc na historię ludzkości, niestety sądzę, że NIE! Dlatego tak ważne jest, aby społeczeństwa żyjące w poczuciu bezpieczeństwa otworzyły się na pomoc tym ludziom, którym przyszło żyć w świecie dotkniętym wojną.
Autorka w reportażu rozmawiała również z Katarzyną Szop-Rutkowską pomysłodawczynią i prezeską zarządu Fundacji Laboratorium Badań i Działań Społecznych „SocLab”. Pani Katarzyna organizuje Grupę Granica w Białymstoku. Grupa niesie pomoc humanitarną, prawną i medyczną. To bardzo dobry akcent w pomocy uchodźcom.
Niestety są też historie pokazujące, że odmawia się pomocy. Tutaj pojawiają się pytania: „Kim jesteśmy, jeśli w dwudziestym pierwszym wieku nie możemy ogrzać człowieka i dać mu dach nad głową? Kim jesteśmy, jeśli mówimy, że nie ma wyjścia, że jego domem jest tylko las?”. Myślę, że warto odpowiedzieć sobie na te pytania.
Książka „Nawet jeśli umrę w drodze”. Twarzą w twarz z uchodźcami” ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka
