Czyt-NIK: „Cienie nad Zefyrionem” od pierwszych stron wciągają do świata pełnego tajemnic i niepokoju. Jak wyglądał proces tworzenia Zefyrionu — czy ten świat narodził się najpierw w wyobraźni jako konkretne miejsce, czy odkrywała go Pani krok po kroku razem z bohaterami?
Sylwia Zapaśnik: Pierwsza pokraczna wersja książki narodziła się już dwadzieścia lat temu, gdy Cienie były opowiadaniem o tytule „Kryształowa włócznia”. Tekst nie został ukończony. Gdy po latach zaczerpnęłam z tego świata ponownie, już nie mogłam się uwolnić od wizji Kopuł-miast, magii, mroku i pisania trudnych charakterów. Faktycznie, jest tak jak Pan mówi – odkrywałam Zefyrion razem z bohaterami i razem z nimi przeżywałam to, co im się przytrafiało. Jak to zwykle bywa przy debiucie, mało w tym było planu. Świetnie się bawiłam, zwłaszcza pisząc jako demon Calisto. Cienie nad Zefyrionem mają wiele smaczków, które wprawny czytelnik może odszukać gdy „połączy kilka kropek”. Tom drugi już niedługo. Będzie epicka wojna, potwory, zemsta, zdrada i sporo nieplanowanych uczuć. Będzie jeszcze ciekawiej!
Czyt-NIK: W Pani powieści czuć nie tylko przygodę i napięcie, ale też emocje, które zostają z czytelnikiem na dłużej. Który moment podczas pisania „Cieni nad Zefyrionem” był dla Pani najbardziej poruszający albo najbardziej wymagający?
Sylwia Zapaśnik: Najbardziej wymagające okazały się sceny walki. Muszą zachować swoją dynamikę i obrazowość. O ile przy dwóch przeciwnikach nie jest to szczególnie trudne, to przy kilkunastu walczących ze sobą demonach i likwidatorach sprawa się komplikuje. Na te sceny poświęciłam najwięcej czasu, ale nie one poruszały mnie najbardziej. Nie chcę spoilerować, ale największe emocje wzbudzały we mnie relacje między postaciami, a szczególnie poruszyła mnie śmierć jednego ważnego fabularnie bohatera. Świetną rozrywką było też „uczestniczenie” w krwawym bankiecie organizowanym przez królową demonów. Niezapomniana impreza!
Czyt-NIK: Gdy zamyka się ostatnią stronę „Cieni nad Zefyrionem”, w głowie wciąż pozostaje echo tej historii. Jaką jedną myśl albo uczucie chciałaby Pani zostawić w sercach czytelników po spotkaniu z tą książką?
Sylwia Zapaśnik: Chciałabym żeby czytelnicy poczuli apetyt na więcej i obrali stronę w sporze między ludźmi a demonami. Wtedy zemsta, która jest osią fabuły tomu drugiego będzie miała smak!

