...To jest właśnie trzon pomysłu na „Więźniów Syratuzy”, wokół którego obmyślałem całą resztę. Takie aspekty jak świat - a przede wszystkim jego rozmiar - oraz nieprzesadnie skomplikowana magia cieni, miały pomóc mi przedstawić wielobarwną obsadę postaci na drodze przygody rodem z gry RPG...
Czyt-NIK: Skąd narodził się pomysł na historię „Więźniowie Syratuzy” i co było jej pierwszą iskrą?
Piotr Szczepanek: Nie jestem pewien, czy potrafię wskazać pierwszą iskrę. Moim celem było osadzenie w historii sporej liczby pierwszoplanowych postaci, które byłyby sobie do pewnego stopnia równe. Ktoś, w tym przypadku Atto, musiał być oczywiście głównym bohaterem, ale ja cały czas widziałem to jako historię całej grupy najemników, nie tylko jednego chłopaka. To jest właśnie trzon pomysłu na „Więźniów Syratuzy”, wokół którego obmyślałem całą resztę. Takie aspekty jak świat - a przede wszystkim jego rozmiar - oraz nieprzesadnie skomplikowana magia cieni, miały pomóc mi przedstawić wielobarwną obsadę postaci na drodze przygody rodem z gry RPG. Zaś samą podróż Atto zawsze charakteryzowałem w mojej głowie jako „od zera do nie-do-końca bohatera”.
Czyt-NIK: W książce „Więźniowie Syratuzy” nie ma prostego podziału na dobro i zło. Czy zależało Panu na pokazaniu moralnej szarości świata?
Piotr Szczepanek: Będąc szczerym, to ani trochę. Kręcą mi się co prawda po głowie pomysły na uniwersum cechujące się walką dobra ze złem, ale planując ten, w ogóle nie myślałem o zamykaniu go w konkretnym podejściu do moralności. Co zarazem nie znaczy, że w takiej konkretnej kategorii się ostatecznie nie znalazł. Czytelnicy na pewno odnajdą w książce jakiś odcień szarości, zależny od punktu widzenia, ale jest to raczej efekt uboczny mojego dążenia do realizmu. Dopóki postaci podejmują realistyczne i zgodne z ich wewnętrzną logiką decyzje, nie ma to dla mnie znaczenia po której stronie, dobra lub zła, się one postawią.
Czyt-NIK: Co było największym wyzwaniem przy pisaniu książki „Więźniowie Syratuzy” – świat, bohaterowie, tempo akcji czy coś innego?
Piotr Szczepanek: Zdecydowanie bohaterowie. W moich poprzednich nowelach postaci były wyraźną słabością na tle pozostałych, bardziej udanych aspektów. Widząc, gdzie popełniłem błędy i wiedząc, co muszę poprawić w moim tworzeniu postaci, zabrałem się za skomponowanie nowej obsady bohaterów, mając na uwadze pracę u podstaw. Wrzuciłem ich do osobnego świata, a książka „Więźniowie Syratuzy” stała się dla mnie poligonem szkoleniowym. Myślę, że skupienie się na ich budowie zakończyło się sukcesem, chociaż koniec końców określiłbym pracę nad nimi nie tyle jako trudną, co raczej wymagającą dużo czasu i uwagi.

