...Każdy, kto mnie zna lub miał okazję porozmawiać ze mną na żywo, wie, że lubię rozmawiać. A jeśli trafię na temat, który mnie interesuje, potrafię mówić o nim godzinami. To właśnie rozmowy i obserwacja ludzi często dostarczają mi inspiracji i pomagają lepiej rozumieć bohaterów, których tworzę...
Czyt-NIK: W książce "Bezmiar żalu" mocno wybrzmiewa temat emocji i tajemnic – co było dla Pani ważniejsze: kryminalna intryga czy warstwa psychologiczna bohaterów?
Kasia Magiera: W opowiadanych historiach najbardziej interesuje mnie człowiek. Jego emocje, motywacje i wewnętrzne konflikty. To właśnie psychologia postaci jest dla mnie punktem wyjścia do budowania fabuły, ponieważ wierzę, że za każdą decyzją, nawet tą najgorszą, kryje się jakaś historia.
Rozwiązanie zagadki kryminalnej daje satysfakcję, ale jeszcze ciekawsze jest pytanie, dlaczego w ogóle doszło do zbrodni. Co wydarzyło się wcześniej? Co działo się w głowie sprawcy? Jakie doświadczenia, lęki lub pragnienia doprowadziły go do miejsca, z którego nie było już odwrotu?
Ludzka psychika nieustannie mnie fascynuje. Potrafi zaskakiwać, wymykać się prostym ocenom i prowadzić człowieka ścieżkami, których sam wcześniej by się po sobie nie spodziewał.
Czyt-NIK: Czy powrót do bohaterów znanych z „Pań z Jeziora” był dla Pani bardziej komfortowy, czy raczej wymagający?
Kasia Magiera: Powrót do bohaterów nigdy nie jest dla mnie wyłącznie decyzją fabularną. Jeśli ponownie zapraszam ich do opowieści, to dlatego, że jestem ciekawa, co jeszcze mają mi do powiedzenia i jaki los na nich czeka. Zawsze darzę ich sympatią, kibicuję im i chętnie spędzam z nimi czas, nawet wtedy, gdy stawiam ich przed najtrudniejszymi wyzwaniami.
Dlatego ponowne spotkanie z Ewą Piórkowską i Dawidem Zygadło przypominało odwiedziny u starych, dobrych znajomych. Takich, przy których można usiąść na chwilę, a po chwili zorientować się, że minęło już kilka godzin.
Czyt-NIK: Pani styl jest lekki, ale nie powierzchowny – jak dba Pani o równowagę między dynamiką a głębią?
Kasia Magiera: To pytanie nie jest łatwe, bo mam wrażenie, że im więcej się pisze, tym bardziej intuicyjnie wyczuwa się, jak opisywać ludzi, emocje i wydarzenia. Myślę też, że wiele zależy od tego, jak na co dzień podchodzi się do relacji z innymi oraz jak uważnie obserwuje się otaczający świat.
Myślę, że wynika to też z tego, że nigdy nie traktuję fabuły i bohaterów jako dwóch oddzielnych elementów. Lubię, kiedy historia jest dynamiczna i wciąga czytelnika, ale równie ważne jest dla mnie to, co dzieje się wewnątrz postaci. Staram się, aby każda akcja wynikała z emocji, doświadczeń i decyzji bohaterów.
Każdy, kto mnie zna lub miał okazję porozmawiać ze mną na żywo, wie, że lubię rozmawiać. A jeśli trafię na temat, który mnie interesuje, potrafię mówić o nim godzinami. To właśnie rozmowy i obserwacja ludzi często dostarczają mi inspiracji i pomagają lepiej rozumieć bohaterów, których tworzę.
Warsztat pisarski nieustannie się zmienia i dojrzewa. Każda napisana książka czegoś uczy, podobnie jak każda przeczytana powieść. Czytając innych autorów, można nauczyć się wiele. Zarówno tego, co warto robić, jak i tego, czego samemu chce się unikać.
Wierzę, że jeśli ktoś lubi pisać i pozostaje otwarty na rozwój, to z każdą kolejną książką może odkrywać coś nowego. Styl ewoluuje, zmieniają się zainteresowania i sposoby opowiadania historii. I właśnie to jest w pisaniu najpiękniejsze, nieograniczona możliwość tworzenia. Bo wyobraźnia nie zna granic.
Dziękuję za rozmowę i serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników.

