Wywiady

3 Szoty z Wiolettą Milewską

…Uzależnienie, współuzależnienie to problemy, które bywają naszą codziennością. Moją oczywiście ze względu na zawód. Nas, jako ludzi, ponieważ z pewnością nie raz byliśmy świadkami jakiejś sceny z udziałem osoby, która traci własny rozsądek i godność na rzecz danej substancji czy zachowania. W moich książkach chciałam ukazać również osoby, które z uzależnionym złączył los…

Czyt-NIK: „Znaki życia” to powieść, która nie krzyczy, a jednak mocno rezonuje. Czy od początku wiedziała Pani, że chce opowiedzieć tę historię właśnie w tak cichym, wyważonym tonie?

Wioletta Milewska: Zwykle rozważam, jak mam wykonać zadanie, by efekt był zadowalający, a jednocześnie pierwsza wersja nie wymagała wielu poprawek. „Znaki”, ale i inne moje książki są pisane – tak przynajmniej chciałam – bez pośpiechu, z dbałością o uczucia Czytelnika, a jednocześnie tak, by wyzwolić zgromadzone gdzieś głęboko emocje. Czasem nawet nie zdajemy sprawy, że jakaś trudna historia w ogromnym stopniu nas dotyczy, dopóki nie skonfrontujemy się z emocjami, które ona w nas wywołuje. Uzależnienie, współuzależnienie to problemy, które bywają naszą codziennością. Moją oczywiście ze względu na zawód. Nas, jako ludzi, ponieważ z pewnością nie raz byliśmy świadkami jakiejś sceny z udziałem osoby, która traci własny rozsądek i godność na rzecz danej substancji czy zachowania. W moich książkach chciałam ukazać również osoby, które z uzależnionym złączył los. Ich bezsilność, walkę, poczucie izolacji, wstydu, determinacji czy frustracji. Czy zdołałam wykonać mój zamiar? Na to pytanie odpowie Czytelnik, a i tu zdania mogą być podzielone.

Czyt-NIK: Jak wyglądał moment, w którym uznała Pani: „to już jest książka, a nie tylko historia w głowie”? Proszę zdradzić nam pierwsze chwile przelewania „Znaków życia” na papier.

Wioletta Milewska: Na początek potrzebowałam ułożyć sobie pierwsze zdanie. Potem pozwoliłam działać intuicji To dobry sufler. Ponieważ należę do osób wrażliwych i empatycznych, wyraźnie odczuwam emocje ludzi, z którymi rozmawiam, pracuję, czy przebywam. Wszyscy mamy tę zdolność, choć czasem nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Często mylimy bowiem emocje innych ludzi z własnymi. Kiedy pracujemy z tymi emocjami na sesjach, nietrudno jest odczuć, gdzie tkwi blokada emocjonalna, ale i obserwacja tego, jak zachowuje się ciało temu pomaga. Te obserwacje właśnie umieszczam w opisach bohaterów przeżywających określone trudności. Sięgam do scen, które zdarzało mi się obserwować, ale zwykle czerpię z opisów przeżyć osób, z którymi pracowałam.

Czyt-NIK: Debiutuje Pani bardzo dojrzale literacko. Czy pisanie było obecne w Pani życiu od dawna, czy „Znaki życia” otworzyły coś nowego?

Wioletta Milewska: Bardzo mi pochlebia ta opinia. Moim zamiarem było napisanie czegoś dojrzałego właśnie, ale i czegoś nieoczywistego – jak mawiają młodzi. Myślałam o napisaniu poradnika psychologicznego, jednak takich jest już wiele. Wplotłam więc wątki moich spostrzeżeń w tkaninę powieści psychologiczno-obyczajowych. Dodałam również wiele ciekawostek na różne tematy. Okazało się, że ta forma spodobała się Czytelniczkom. A wcześniej? Zdarzało mi się pisywać artykuły. Debiutowałam jako piętnastolatka, ale to są bardzo odległe czasy 🙂 Pomijam pisanie szkolnych wypracowań. Jednak napisanie krótkiego eseju czy artykułu znacznie różni się od napisania „pełnowymiarowej” książki. Pomogła mi w tym na pewno miłość  do książek, które uwielbiałam czytać, odkąd posiadłam tę umiejętność. Wiele jednak musiałam się nauczyć – raczej pod względem obsługi elektronicznych narzędzi do pisania, niźli pisania jako takiego.

Serdecznie dziękuję za rozmowę 🙂

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…