Zbrodnia w uzdrowisku.

Szósta powieść Marty Matyszczak zasługuje na szóstkę z plusem. I choć można by pomyśleć, że skala ocen sięgnęła maksymalnej wskazówki, to wszystkie znaki wskazują, iż królowa polskiej komedii kryminalnej z każdą powieścią sięga kolejnego Mount Everestu. „Trup w sanatorium” to kolejny dowód na to, iż Marta czuje się w tym gatunku wyśmienicie, dzięki czemu my czytelnicy podczas lektury bawimy się znakomicie. I nie przesadzę mówiąc, iż Autorkę posadzić należy na tronie współczesnych mistrzyń tegoż gatunku. Jeśli wybieracie się na urlop tudzież do sanatorium, ta książka jest jak w „lico” strzelił. A i owszem Wasze lica czerwienić będą się z natłoku krwi, pompowanej pod wpływem niekontrolowanych wybuchów śmiechu. O to wszystko zadba niezastąpiony Gucio wraz z Szymonem Solańskim i Różą Kwiatkowską. Jesteście ciekawi, co tym razem kryminalny los im zgotował. O tak, będzie gorąco, morderczo i humorystycznie.

Tym razem Marta Matyszczak wiezie nas do świnoujskiego sanatorium. Tutaj właśnie dochodzi do morderstwa Elżbiety Wnuk. Pierwsze wspólne wakacje, miały być urlopem od dotychczasowych kryminalnych zagadek naszego dobrze znanego teamu. Jednak Autorka nie daje im chwili wytchnienia, albowiem w solance odnaleziono zwłoki jednej z kuracjuszek, która jak się okazało dokonała w niej ostatniego tchnienia. Zatem bez chwili wytchnienia Gucio, Solański i Kwiatkowska swym dobrym zwyczajem postanawiają odnaleźć dane osobowe sprawcy tegoż wydarzenia. Zbrodnia, której dokonano w sanatorium Krecik spowoduje, iż trójka naszych bohaterów będzie drążyć w przeszłości powracając do czasów PRL-0.u Czy uda im się to dochodzenie? I dlaczego będą zmuszeni cofnąć się wstecz, do lat 70. minionego wieku? A jeśli chodzi o powrót do przeszłości, to mamy wyjątkową możliwość poczuć klimat Festiwalu Artystycznego Młodzieży Akademickiej (FAMA) roku 1977. Ciekawym zabiegiem Marty Matyszczak było użyczenie fragmentów polskich piosenek i umiejętne wkomponowanie ich w tytuły poszczególnych rozdziałów. I wszystko gra! Zatem jeśli lubicie kryminalny dreszczyk emocji, ogromną dawkę dobrego humoru oraz garść trafnych peunt, koniecznie sięgnijcie po szóstą część z serii „Kryminał pod psem”. Jest mnóstwo powodów, by sięgnąć po tę komedię kryminalną i poznać kolejne ciekawe przygody naszych ukochanych bohaterów. A zakończenie wprawi nas wszystkich w osłupienie. Dlaczego? zapytacie, gdy przeczytacie to się przekonacie. Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu, a Marcie Matyszczak za wakacyjną dedykację oraz multum powodów do maksymalnego rechotania podczas czytania.

Dodaj komentarz