Mgła nad Muraniem, która porusza serce
To jedna z tych książek, które czyta się z rosnącym wzruszeniem. Takich, które potrafią wywołać ciszę po zamknięciu ostatniej strony. Bo ta historia naprawdę nie daje o sobie zapomnieć. W świecie literatury obyczajowej nie jest łatwo stworzyć opowieść, która będzie jednocześnie poruszająca, autentyczna i zapadająca w pamięć. A jednak Agnieszce Szymaszek udaje się to z dużą naturalnością. Jej narracja jest płynna, emocjonalna, ale nigdy przesadzona. Czytelnik czuje, że ta historia została opowiedziana z serca.
Czasem wystarczy kilka pierwszych stron, by poczuć, że trafiliśmy na książkę, która zostanie z nami na dłużej. Taką, która nie epatuje dramatyzmem, nie próbuje na siłę wzruszać, a mimo to z każdą kolejną stroną coraz mocniej dotyka emocji czytelnika. Właśnie takie wrażenie towarzyszy lekturze powieści „Od Murania mgła” autorstwa Agnieszki Szymaszek. To opowieść subtelna, a jednocześnie niezwykle poruszająca – taka, która wnika w czytelnika powoli, niczym mgła spływająca po tatrzańskich zboczach, i zostaje w jego pamięci na długo po zamknięciu ostatniej strony.
Muszę przyznać, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale już teraz wiem, że zdecydowanie nie ostatnie. Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na ogromne uznanie. Agnieszka Szymaszek potrafi prowadzić opowieść tak, że czytelnik niemal od pierwszych stron zaczyna czuć rytm gór, chłód porannego powietrza i ciężar emocji, które bohaterowie noszą w sercu.
Akcja powieści przenosi nas na Podhale, w Tatry, do roku 1938. To czas jeszcze spokojny, pełen młodzieńczej energii i marzeń. Poznajemy Władkę – młodą góralkę, taterniczkę i pracowniczkę schroniska nad Morskim Okiem. Kobietę odważną, silną i pełną życia. Góry są jej światem, przestrzenią wolności i miejscem, w którym odnajduje siebie. To właśnie tam poznaje Pawła – studenta z Krakowa. Łączy ich pasja do gór, rozmowy, wspólne wyprawy i rodzące się uczucie.
Czytelnik szybko czuje, że ta historia ma w sobie coś wyjątkowego. Autorka z wielką wrażliwością pokazuje rodzącą się miłość – bez przesadnej egzaltacji, za to z ogromną autentycznością. Ich relacja rozwija się naturalnie, spokojnie, jakby była częścią górskiego krajobrazu. Jednak historia nie pozwala bohaterom zbyt długo cieszyć się szczęściem. Nad Europą gromadzą się ciemne chmury i wkrótce wybucha wojna. Zakopane przestaje być miejscem wypoczynku i wolności. Strach zaczyna zaglądać do domów, a Tatry – dotąd symbol wolności – zostają zamknięte. Świat Władki zmienia się dramatycznie.
To właśnie w tym momencie powieść nabiera jeszcze większej emocjonalnej głębi. Władka i Paweł angażują się w działalność konspiracyjną. Miłość, która jeszcze niedawno była spokojnym uczuciem, staje się siłą pozwalającą przetrwać najtrudniejsze chwile.
A potem przychodzi tragedia….
Od tego momentu historia nabiera niezwykle poruszającego charakteru. Nad życiem Władki zaczynają gromadzić się podejrzenia, a wojenny świat nie daje miejsca na spokój ani bezpieczeństwo. Kobieta musi uciekać, podejmować dramatyczne decyzje i walczyć o życie swoje oraz swojego dziecka. I właśnie tutaj najmocniej objawia się kreatywność autorki w konstruowaniu historii, która dotyka najczulszych strun emocji.
To nie jest tylko opowieść o wojnie. To przede wszystkim historia o ludziach – o ich wyborach, odwadze i wierności sobie. Autorka z ogromnym wyczuciem pokazuje, jak wielka historia wpływa na zwykłe ludzkie losy. Nie ma tu patosu ani sztucznego dramatyzmu. Jest za to prawda emocji.
Władka to bohaterka, której nie sposób zapomnieć. Silna, a jednocześnie krucha. Odważna, choć pełna lęku. Taka, która nie chce być bohaterką, ale musi nią zostać, bo życie nie daje jej wyboru. Czytając tę książkę, miałem wrażenie, że autorka prowadzi czytelnika przez historię z ogromnym wyczuciem rytmu opowieści. Nie spieszy się. Pozwala nam zatrzymać się przy emocjach, przy wspomnieniach, przy chwilach ciszy. I właśnie dzięki temu „Od Murania mgła” staje się historią, która zostaje w czytelniku na długo.
Ogromne wrażenie zrobił na mnie także sposób, w jaki autorka oddaje klimat Tatr. Góry w tej powieści nie są tylko tłem wydarzeń. One żyją, oddychają i współtworzą historię bohaterów. Raz są symbolem wolności, raz schronieniem, a innym razem miejscem, w którym kryje się niebezpieczeństwo. Ta przestrzeń dodaje powieści niezwykłej autentyczności.
Nie sposób nie docenić także kunsztu tworzenia pięknej i poruszającej historii. Autorka umiejętnie splata wątki osobiste z historycznymi, tworząc opowieść wielowymiarową i niezwykle emocjonalną. Czytelnik nie tylko śledzi wydarzenia – on je przeżywa.
To jedna z tych książek, które czyta się z rosnącym wzruszeniem. Takich, które potrafią wywołać ciszę po zamknięciu ostatniej strony. Bo ta historia naprawdę nie daje o sobie zapomnieć. W świecie literatury obyczajowej nie jest łatwo stworzyć opowieść, która będzie jednocześnie poruszająca, autentyczna i zapadająca w pamięć. A jednak Agnieszce Szymaszek udaje się to z dużą naturalnością. Jej narracja jest płynna, emocjonalna, ale nigdy przesadzona. Czytelnik czuje, że ta historia została opowiedziana z serca.
Dlatego z ogromną przyjemnością mogę napisać, że książka zdobywa moje czytelnicze uznanie. To powieść, która pokazuje, jak wielką siłę ma literatura opowiadająca o ludzkich losach. O miłości, stracie, nadziei i odwadze. I właśnie dlatego „Od Murania mgła” zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie. Z pełnym przekonaniem przyznaję jej miejsce na mojej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To tytuł, który trafia tylko do tych historii, które naprawdę potrafią poruszyć serce czytelnika i zostać z nim na dłużej. Ta powieść bez wątpienia do nich należy.
Jeśli szukacie książki, która opowiada o miłości silniejszej niż czas, o odwadze zwykłych ludzi i o nadziei, która potrafi przetrwać nawet w najciemniejszych momentach historii – sięgnijcie po tę powieść. Bo czasem w największej rozpaczy naprawdę jest coś, co może nas ocalić. A czasem jest to właśnie piękna historia ukryta w książce.
Książka pt. „Od Murania mgła” ukazała się nakładem Wydawnictwa Lira