Wywiady

3 Szoty z Urszulą Bendkowską

…Dobrze znam swoje bohaterki, więc wiem, jak mogą się zachować w określonej sytuacji. Widzę sceny tak, jakbym wspominała wczorajszy film. Moja rola ograniczała się do opisywania wizji z ekranu własnej wyobraźni. Dlatego bardziej czuję się jak kronikarz wydarzeń niż ich twórca. To nie ja wkładam dialogi w usta sióstr, ale spisuję je pod dyktando bohaterek. Dziewczyny pędzą naprzód, a ja się zastanawiam, dokąd zmierzają. Jestem jakby krok za nimi…

Czyt-NIK: W książce „Spadek z duchami” świetnie przeplatają się humor i napięcie – co jest trudniejsze do napisania: scena zabawna czy budująca niepokój

Urszula Bendkowska: Nieco trudniej tworzy mi się sceny komediowe. Staram się pisać lekkie dialogi i łączyć je z żartem sytuacyjnym. Choć na co dzień jestem typem śmieszka, nie każdego dnia towarzyszy mi dobry nastrój, zaś tekst komediowy wymaga podtrzymywania humorystycznego tonu. Jednak nie oznacza to, że mam zastój w pisaniu, kiedy dopadnie mnie gorszy dzień. Rozdziały powstają niezależnie od mojego stanu emocjonalnego.

 Łatwiejsze w opracowaniu są sceny budzące niepokój, bo opierają się bardziej na opisie atmosfery i emocji. A te ostatnie można zaczerpnąć z obserwacji ludzi i własnych doświadczeń. To są uczucia, które znam – na przykład lęk – nie muszę wymyślać ich wibracji. Wystarczy je wpleść w klimat sceny.

Kłopot mam zwykle z utrzymaniem jednorodności gatunku literackiego. Nigdy nie cierpiałam na niemoc twórczą. A blokada pisarska mnie nie dotyczy. Mam odwrotny problem – nadmiar pomysłów, które nie zawsze są spójne z tym, co aktualnie piszę. Dlatego podczas sceny grozy przychodzą mi do głowy kabaretowe dialogi lub liryczny opis łąki. Ten chaos najbardziej utrudnia mi pracę.

Nie wiem, jaki gatunek literacki chcę uprawiać, dlatego w szufladzie mam: komedię, thriller przygodowy, opowiadania fantastyczne z elementami grozy, dwie sztuki teatralne – komedię i dramat społeczny – oraz kilka wierszy.

Czyt-NIK: Czy podczas pisania książki pt. „Spadek z duchami” zdarzyło się, że bohaterki „wymknęły się spod kontroli” i zaskoczyły Panią swoimi decyzjami?

Urszula Bendkowska: Dobrze znam swoje bohaterki, więc wiem, jak mogą się zachować w określonej sytuacji. Widzę sceny tak, jakbym wspominała wczorajszy film. Moja rola ograniczała się do opisywania wizji z ekranu własnej wyobraźni. Dlatego bardziej czuję się jak kronikarz wydarzeń niż ich twórca. To nie ja wkładam dialogi w usta sióstr, ale spisuję je pod dyktando bohaterek. Dziewczyny pędzą naprzód, a ja się zastanawiam, dokąd zmierzają. Jestem jakby krok za nimi.

Wiele scen napisało się jakby przypadkiem z detali, które były uzupełnieniem akapitów. Jakiegoś gestu czy półsłówka bohaterki. Nie planowałam ich, bo miałam ogólny zarys epizodu, a spontaniczna decyzja bohaterki pociągnęła historię w kierunku, którego nie przewidziałam w scenariuszu. A to wymuszało na mnie dopisywanie dalszego ciągu nowopowstałego wątku.

Czyt-NIK: Jak wygląda Pani warsztat pisarski – ma Pani stałe rytuały podczas pisania?

Urszula Bendkowska: Mam kącik pisarski – biurko, gdzie obstawiona słownikami spędzam sporo czasu. Gromadzę tu segregatory z maszynopisami utworów literackich.  Zawsze robię wydruki bieżących rozdziałów, żeby uniknąć utraty danych z laptopa. Poza tym, wolę czytać i poprawiać tekst najpierw na papierze, potem w laptopie.

Robię mnóstwo notatek, niekiedy na przypadkowych karteluszkach, które trafiają do pudełka z pomysłami na przyszłe powieści. Lubię ładne notatniki, dlatego wykorzystuję je do stworzenia własnego kompendium wiedzy pisarza. Umieszczam w nich niezbędne informacje na temat: błędów językowych, redakcji, edycji i korekty tekstów. Wypisuję sobie ciekawe zwroty, przysłowia i porównania.

Aby podnieś swoje umiejętności pisarskie, analizuję styl innych autorów. Lubię książki Marka Krajewskiego i doceniam jego umiejętności lingwistyczne; dlatego często biorę na tapet stronę jego powieści. Kolorowymi kredkami oznaczam: wszystkie znaki interpunkcyjne, przymiotniki, miejsce i długość akapitu, wtrącenia odnarratorskie. Potem wnikliwie analizuję, dlaczego autor napisał to właśnie w dany sposób.

 Poza tym mam poradniki pisarza autorstwa Remigiusza Mroza i Stephena Kinga. Śledzę w Internecie porady recenzenckie i edytorskie specjalistów z tych dziedzin.

Zwykle piszę późnym wieczorem, a w wolne dni rozpoczynam o poranku, kiedy domownicy jeszcze śpią. Nie mam ustalonego czasu pracy. Raz są to dwie godziny rano i cztery wieczorem, ale bywało i dziesięć godzin jednego dnia; naturalnie z przerwami na posiłki i drobne prace domowe. Wypijam przy tym sporo herbaty i dwie kawy.

Moje pisanie nie wymaga totalnej izolacji. Zdarza mi się pisać w notatniku w pociągu albo przy włączonym telewizorze. Naturalnie wpływa to na tempo pisania, ale nie gubię wątku.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

jeszcze chwilka…